Komentarzyk na czasie

Żyjemy w czasach, w których wykształcenie i ciężka nawet najwytrwalsza praca niekoniecznie musi zaowocować satysfakcjonującym efektem. Oczywiście nie musi, ale może. Jeśli zaowocuje to trzeba jeszcze mieć trochę szczęścia, żeby jakiś pracowity urzędnik skarbowy nie zinterpretował w sobie tylko znany sposób jakiegoś przepisu i doprowadził jedną decyzją do ruiny stworzony przez nas mozolnie wzniesiony biznes, albo żeby jakiś porąbany komornik nam tego biznesu nie zlicytował, ponieważ nie chciało mu się dochodzić, czy to my jesteśmy dłużnikiem, czy tylko ktoś o takim samym jak my nazwisku.

Jest jeszcze możliwość, kiedy uda się doprowadzić interes do znacznego rozkwitu, że spodoba się on jakiemuś osobnikowi, który ma ustosunkowane bliskie sobie osoby zatrudnione w aparacie ścigania lub w wymiarze sprawiedliwości i uwolni nas od uciążliwych zajęć poprzez wrogie przejęcie naszego interesu lub w inny bezprawny sposób. Aby więc nie narażać się na to, że w końcu nasz wielki wysiłek zostanie finalnie zmarnowany można wybrać jakąś drogę na skróty. Można, więc wejść na drogę przestępczą, ale tutaj trzeba umieć bardzo szybko i bardzo dużo ukraść, aby mieć pieniądze na kosztowną i długotrwałą obronę i żeby jeszcze po ewentualnym odsiedzeniu krótkiego wyroku odpowiednio sporo nam zostało, a to nie zawsze jest łatwo zrobić. No i jest jeszcze jedna droga na powiększenie bez większego wysiłku swoich zasobów materialnych, a mianowicie wywołać jakiś skandal. Im większy tym większa szansa na zaistnienie dłużej w mediach, dzięki czemu można zarobić więcej. Tutaj dróg realizacji jest nieskończenie wiele i pozostawmy to do dowolnego wyboru.

Do tego ostatniego wariantu nawiązał jak sądzę pewien młody osobnik z gatunku „studentowatych”, a zaśmiecający swoją osobą miasto Gdańsk. Cały kraj obiegła wiadomość o efektach jego „TFUrczości” polegająca na umieszczeniu jakiejś obrzydliwej rzeźby mającej zohydzić żołnierzy radzieckich. Nie można narzekać. Nie zdobył on na szczęście poklasku w liczących się mediach, ale wiele smrodu narobił, wywołując nawet reakcję oficjalnych czynników ze strony Rosji. W moim odczuciu reakcja polskiej strony jak do tej chwili jest za słaba i jako taka z pewnością nie poprawi nienajlepszych ciągle niestety stosunków między naszymi krajami. Lecz nie oto chodzi. Pytanie, dlaczego ten pętak waży się na tak wstrętny czyn? Odpowiedź wydaje się szybko znaleźć. To jest to, o czym wspomniałem, czyli jest to dla niego metoda na zaistnienie w przestrzeni medialnej, a dalej może się to uda zdyskontować finansowo. Zatem ma on wiedzę, że niestety istnieje w Polsce zapotrzebowanie na takie zachowania i że może to się opłacać. Jemu być może tak, ale Polsce nie! I tutaj pojawiają się moje pretensje do massmediów, że nigdzie jak dotąd nie pojawiła się poszerzona krytyka tego bydlęcego postępku z odpowiednim komentarzem. Dlaczego nikt nie napisze jasno, zwłaszcza kierując to do młodego pokolenia, że każda wojna obarczona jest aktami wszelakiego gwałtu, że wszystkie konflikty zbrojne, które jeszcze niedawno toczyły się na Bałkanach, czy te które niestety trwają obecnie cechują się dokładnie tym samym no i że w końcu Armia Czerwona to nie była armia kroczących gwałcicieli kobiet w ciąży ale była armią, która płacąc wysoką cenę krwi i życia swoich żołnierzy wyparła okupanta, który rzucił nas na kolana i którego nigdy własnymi siłami nie byliśmy w stanie pokonać! Słaba nadzieja, żeby któryś opiniotwórczy przekaźnik informacji zechciał uczciwie rozprawić się z tym tematem. A może się mylę? Może znajdzie się ktoś znaczący, kto wskaże temu osobnikowi, że jego dysfunkcyjny mózg nigdy nie mógłby zaśmiecić przestrzeni twórczej naszego kraju, gdyż nigdy by się nie urodził, gdyby nie śmierć setek tysięcy żołnierzy, których pamięć chciał sponiewierać.

No a jeśli już koniecznie i chce torować sobie drogę zawodową skandalizując na różne sposoby to niech wyeksponuje jakąś ciekawą rzeźbę przedstawiającą księdza gwałcącego ministranta lub wychowankę przedszkola. Jest to temat bardzo aktualny i bardziej porywający niż grzebanie w dalekiej i zakłamywanej często historii.

Bruno


Źródłem obrazków w poście jest Wikimedia Commons

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.