Nadzieja rośnie

Kilkanaście dni temu byliśmy świadkami wiekopomnego wydarzenia, które lekko wstrząsnęło nie tylko naszym zapyziałym zaściankiem, ale zapewne i światlejszą częścią naszego społeczeństwa. Po raz pierwszy oskarżono w procesie karnym wysokiej rangi aparatczyka kościelnego i sam ten fakt jawił się jako wielki przełom w porządku funkcjonowania naszego państwa. Nadzieja rośnie?

Niewątpliwie do procesu mogło dojść tylko dlatego, że wcześniej znaleźli się uczciwi, odważni i bardzo zdeterminowani ludzie, którzy od kilku lat nie ustawali w odsłanianiu i upublicznianiu wszelkiej przestępczej działalności zdemoralizowanej części polskiego i nie tylko kleru. Podkreślam słowa części, gdyż nie wszyscy przecież wykonujący ten zawód są zdemoralizowani. Dzięki uporowi tych ludzi mogło dojść do takiego procesu. Coś więc zaczyna się zmieniać. Wbrew temu co jeszcze bardzo niedawno wydawało się utopią nagle się ziściło. Jeszcze niedawno kiedy w prywatnych rozmowach zastanawialiśmy się kiedy skończy się sobiepaństwo i powszechna bezkarność panów ustrojonych w sukienki słychać było głównie tony podobne do tych pytających onegdaj o możliwość zmiany minionego niedawno systemu ustrojowego. Pełna niewiara w możliwość zmian. Dzięki wydawało by się  początkowo beznadziejnej determinacji ludzi wierzących w możliwość zmian i rozumiejących ich konieczność zaangażowano w końcu większość społeczeństwa i zmiany stały się faktem.

Nie będziemy analizować skutków finalnych ówczesnych zmian, gdyż inny jest cel tego artykułu, ale analogia jeśli chodzi o sam proces jest pełna. Tak więc upór zdeterminowanej nawet niedużej grupy może przynieść daleko idące skutki. Teraz jesteśmy świadkami kolejnych odsłon. Też jeszcze niedawno nie do pomyślenia. ONZ oskarża Watykan na forum międzynarodowym.

Watykan był jednym z pierwszych państw sygnatariuszy Konwencji Praw Dziecka. Co mieli na myśli przedstawiciele Watykanu na myśli, kiedy podpisywali ten dokument to pokazały w ostatnich latach upubliczniane coraz częściej skandale obyczajowe z udziałem kleru światowego wobec nieletnich. Poczesne miejsce wśród zdemoralizowanej bandy zboczeńców zajmują przedstawiciele polskiego Kościoła Katolickiego. Wiedza o wyczynach tych panów w wielu krajach była dostępna władzom tych krajów od wielu lat. Z różnych względów być może godnych osobnej analizy władze owe nie wykazywały tematem żadnego zainteresowania. A trwało to można śmiało przyjąć od początku istnienia instytucji jaką ten Kościół jest. Teraz zaczyna się to zmieniać i przybiera lawinowy charakter. Nie ulega najmniejszej wątpliwości, że lawinę tą  uruchomiła determinacja w/w szlachetnych ludzi, którzy skutecznie upominali się o pokrzywdzonych. Już teraz nie poszczególne państwa w ramach wewnętrznych dochodzeń usuwają skutki tej moralnej gnojówki, ale problem stał się publicznym problemem międzynarodowym. Ofiary mają przynajmniej częściową szansę otrzymać pomoc i rekompensaty za doznane krzywdy. Komisja ONZ-owska nie ma wprawdzie żadnych możliwości egzekucyjnych wobec Watykańczyków, ale wpisała się znakomicie w proces uzdrawiania tego co działalność ogólnoświatowego kleru katolickiego ciężko zainfekowała.

Tak więc wrocławski proces w kontekście w/w wydarzeń budzi rosnącą nadzieję, że bezkarna dotąd warstwa kapłańska zostanie zmuszona do zapłacenia za swoje przewinienia i znajdzie w końcu właściwe dla niej miejsce. A na koniec następująca refleksja. Niedawno konfesyjne koła naszego Sejmu powołały jakiś wewnętrzny aktyw do walki z ateizacją. Jest przecież nie taka mała grupa posłów w tymże Sejmie, którzy nie klęczą podczas obrad i mają świadomość, że świeckość naszego Państwa jest fikcją. Może więc oni powołali by zespół do walki z klerykalizacja Państwa?

Bruno


Źródłem obrazków w poście jest Wikimedia Commons

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.