Komentarzyk na czasie

KOMENTARZYK   NA   CZASIE

 

Wybory do Parlamentu Europejskiego są za nami .Porażka  Twojego Ruchu nie podlega dyskusji i jest przedmiotem analiz wszystkich chyba członków, którzy jeszcze członkami T.R. wciąż się czują. Nie poświęcam słów tego komentarza analizie przyczyn w/w porażki. Na sensowną pogłębioną analizę  potrzebny jest według mnie jeszcze upływ krótkiego czasu.

Chcę zwrócić uwagę na poboczne aspekty zaistniałej sytuacji. Według mnie nie mniej ważne jak bezpośrednie przyczyny przegranych wyborów .Oto pierwsze co zauważam to triumfalizm wszystkich konfesyjnych kół jest o dziwo znacznie mniejszy niż można było by się spodziewać. Cały T.R. jest przecież zgodnie tępiony na wszelkie możliwe sposoby przez praktycznie całą klasę polityczną i absolutną większość mediów .Spodziewałem się, że wobec tak słabego wyniku wyborczego nastąpi jeden wielki zbiorowy pogrzeb medialny i całkowite skreślenie ugrupowania J. Palikota. Tymczasem po za nieukrywanym zadowoleniem przeciwników komentarze są dosyć umiarkowane. Myślę, że przeciwnicy dobrze wiedzą, że głośny triumfalizm był by przedwczesny. Bardzo pozytywnym objawem jest jak dotąd to, że i w kierownictwie Partii i wśród szeregowych członków nie nastąpiło załamanie i nie rozpoczęła się pogoń za winnymi połączona ze stawianiem sobie nawzajem słusznych, lub co nie raz bywa urojonych zarzutów.  Atmosfera zwierania szeregów  w spokojnej analitycznej atmosferze z pewnością pomoże doprowadzić do sytuacji, której obawiają się przeciwnicy. Myslę, że przeciwnik o tym wie i dlatego nie spieszy się z ogłoszeniem naszego politycznego pogrzebu. To niepowodzenie po wyciągnięciu właściwych wniosków będzie można przekuć w sukces .Chociaż porażka nasza jest niewątpliwa, to jest ona bardziej porażką psychologiczną niż merytoryczną. Sądzę  że bardzo ważnym aspektem rozważań naszego bytu partyjnego jest bardzo dokładne uświadomienie sobie przez nas wszystkich w jakich uwarunkowaniach przyszło nam działać. Jesteśmy jedyną partią, która próbuje uderzyć w fundament realnej władzy w naszym kraju, czyli w wszechwładzę Kościoła katolickiego. My jedyni próbujemy uzdrowić ten ciężko chory układ, który już kiedyś przerabialiśmy, czyli ,że Rząd rządzi, a Partia kieruje. Myślę ,że nie trzeba tego tłumaczyć  skąd ta analogia. No i w tym miejscu trzeba sobie zdawać sprawę, że dzieło które próbujemy zrealizować nie jest dziełem możliwym do spełnienia w krótkim czasie .Naszym najważniejszym zadaniem jest TRWAĆ !.Nawet kiedy poprawimy nasz efekt wyborczy i w końcu zaistniejemy jako znacznie silniejsze ugrupowanie polityczne to i tak musimy być przygotowani na to, że sporo wody musi upłynąć abyśmy uzyskali pełny sukces, czyli stworzyli przyjazne obywatelowi świeckie Państwo. Realia w których przyszło nam działać wskazują, że przed nami długi dystans i że należy uzbroić się w cierpliwość i działać w sposób bardzo wyważony ,spokojny i konsekwentny. Słuchałem niedawno wywiadu  z S. Wildsztajnem .Redaktor prowadzący wywiad zapytał go czy kiedy działali w podziemiu w konfrontacji z totalitarną wszechmocną władzą myśleli, że z tą władzą można w ogóle wygrać. Odpowiedź była naprawdę godna uwagi. Pan S.Wildsztajn powiedział, że nikt nie myślał o terminie zwycięstwa. Realia były takie, że zwykła wyobraźnia inteligentnego człowieka nie pozwalała myśleć o jakichkolwiek terminach, Oni po prostu robili to co uważali za słuszne i po prostu trwali wbrew wszelkim trudnościom. Wiedzieli, że system polityczny jest chory i musi nastąpić kiedyś czas ,że ich sprawa zwycięży. Dopóki rządziła ekipa L.Breżniewa szanse na zmiany były niewielkie, ale oni jakoś  trwali .No i doczekali się M.Gorbaczowa. Sytuacja zmieniła się diametralnie , a resztę znamy. Trwajmy więc, róbmy swoje cierpliwie i czekajmy na naszego M.Gorbaczowa.a niewątpliwie doczekamy się tego na co czeka większość Polaków. Bardzo wielu obywateli naszego kraju  z różnych względów nie oddało jeszcze nigdy swojego głosu w żadnych wyborach na ugrupowanie J.Palikota , ale wiedzą, że on ma racje. Znam osobiście kilka osób o których można powiedzieć, że są  emocjonalnie po jego stronie, ale jak wspomniałem z różnych względów wstrzymują się przed oddaniem na niego swojego głosu .Od całego ugrupowania  zależy, czy skłonni będą w końcu zagłosować za T.R.

 

Bruno


Źródłem obrazków w poście jest Wikimedia Commons

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.