Deklaracja wiary

Pewnego razu podeszły do mnie na ulicy dwie starsze panie i jedna z nich spytała, czy chcę poznać plany i zamiary Pana Boga, bo one mogą mi to powiedzieć. Zdumiony ich zaskakującą „wiedzą” spytałem: A co? Wezwała Pani Boga do raportu, a On posłusznie się zjawił i pokornie zameldował i dlatego Pani taka mądra? Panie zamieniły się w przysłowiowe słupy soli i jeszcze z odległości kilkudziesięciu metrów widziałem, jak stały oniemiałe. Ile pychy i zarozumiałości musi mieć osoba, która mniema, że posiada wiedzę równą wiedzy Boga, w którego wierzy.

Zdarzenie to przypomniało mi się po przeczytaniu Deklaracji Wiary podpisywanej przez dość liczne grono lekarzy i innych pracowników ochrony zdrowia (farmaceuci, pielęgniarki) a także przez studentów medycyny. Deklaracja ta zredagowana została przez ponad osiemdziesięcioletnią Wandę Półtawską, którą do jej napisania skłonił fakt, że – jak sama stwierdziła – skoro „była przyjaciółką Karola Wojtyły, to wie lepiej.” Wiek i oznaki demencji pani Półtawskiej oraz nauki Kościoła z okresu średniowiecza pomieszane ze współczesnymi, odcisnęły wyraźne piętno na treści tego dokumentu. Zapisy w poszczególnych punktach wykluczają się wzajemnie, podobnie jak wykluczają się „prawdy wiary” z różnych okresów historycznych kościoła. Przyjrzyjmy się bliżej tej deklaracji.

W punkcie 2 jest zapis:

Moment poczęcia człowieka i zejścia zależy wyłącznie od decyzji Boga.

Wynika z niego, że lekarz wezwany do pacjenta z zawałem serca zagrażającym życiu, nie ma prawa przeciwstawiać się woli Boga i może co najwyżej wezwać księdza z ostatnim namaszczeniem. Wszak ratowanie umierającego jest sprzeczne z wolą Najwyższego! Dlaczego w takim razie zabicie około 20 mln ludzi w czterech wojnach krzyżowych, czy wymordowanie 80% ludności indiańskiej w obu Amerykach, czy w innych wyprawach „na niewiernych” (np. mordowanie Prusów przez Wojciecha, co uczyniło go świętym) nie było w sprzeczności z tym punktem? Przecież to papież i rycerze krzyżowi decydowali o momencie „zejścia” tych mordowanych. Podobnie chirurg wezwany do pacjenta z rozlanym wyrostkiem robaczkowym nie ma prawa go operować, bo w tymże punkcie drugim jest zapis, że

ciało ludzkie (…) jest święte i nietykalne.

Wszak – zgodnie z wolą papieża, który jest nieomylny – za próby krojenia „świętego” ciała ludzkiego, gdy chciano poznać jego budowę, karano spaleniem na stosie. Czy chirurdzy będą ryzykować?

Punkt trzeci deklaracji stwierdza, że

płeć człowieka, dana przez Boga jest zdeterminowana biologicznie i jest sposobem istnienia osoby ludzkiej.

Prawdą jest, że jest zdeterminowana biologicznie. Co do tego nie ma wątpliwości. Istnieją osobnicy heteroseksualni płci obojga i jest ich zdecydowana większość. Istnieją też osobnicy posiadający jednocześnie męskie i żeńskie narządy płciowe. Szczególnie często występują tam, gdzie do zamkniętych populacji nie ma dopływu „świeżej krwi” (np. klanowe społeczeństwa w Afganistanie, czy kastowe w Indiach) i z pokolenia na pokolenie są przekazywane skazy genetyczne. Te determinanty biologiczne wyraźnie pokazują, jak niebezpieczne są wszelkie nacjonalizmy i zamykanie się w wąskich kręgach „samych swoich”. Zgodnie z literą tego punktu trzeciego, tych ludzi też stworzył Bóg. Tenże Bóg – a nie żaden Lucyfer – stworzył też osoby homoseksualne oraz osoby posiadające inną płeć psychiczną, a inną fizyczną. Niezrozumiałe jest więc oburzenie hierarchów na badania naukowe nad tą zróżnicowaną płciowością stworzenia bożego (nauka gender). Czyżby Kościół wstydził się za Pana Boga i chciał „zamieść pod dywan” jego „niedoskonałości”, tak jak zamiata pod dywan swoje sprawki?

Deklaracja Wiary w punkcie czwartym stwierdza, że

podstawą godności i wolności lekarza katolika jest wyłącznie jego sumienie oświecone Duchem Świętym i nauką Kościoła (…).

Domyślam się, że chodzi o tego samego Ducha Świętego, który oświecał papieży wysyłających katolików na wojny krzyżowe, w których po obu stronach zginęły miliony ludzi, i tego, który kazał torturować i wyrzynać katarów (chrześcijanie nie akceptujący wszystkich niegodziwości papieskich), czy tego Ducha Świętego, który kazał papieżowi Janowi XII uczynić z pałacu papieskiego dom orgii seksualnych, również kazirodczych, z udziałem także co ładniejszych zakonnic. Czy ten sam Duch Święty oświecał wreszcie najlepszego przyjaciela Karola Wojtyły, twórcę Legionów Chrystusa, który miał na sumieniu setki zgwałconych dzieci, w tym dwóch swoich synów? Takich pytań o niegodziwości czynione przez różnych papieży i różnych hierarchów kościelnych, którzy twierdzili, że działają z nakazu Ducha Świętego, są tysiące. Czy lekarze katoliccy mają dołączyć do tego doborowego towarzystwa?

Aby być w zgodzie z zapisem punktu piątego, państwo polskie i jego rząd powinny kategorycznie odrzucić zdobycze współczesnej cywilizacji i odrzucić zapisy konstytucji i innych praw z niej wynikających. Trochę to zaskakujące, bo największa zdobycz cywilizacyjna to rozwój nauki i techniki ułatwiającej codzienne życie, wyzwolenie z feudalnego poddaństwa i uczynienie ludzi wolnymi. Jednocześnie zachęca lekarzy do stałego pogłębiania wiedzy zawodowej, wynikającej przecież ze zdobyczy współczesnej cywilizacji właśnie. Tylko po co mają się kształcić, skoro punkt drugi zabrania im ingerować w święte ciało człowieka i jedyne co mogą zrobić, to odmówić nad chorym zdrowaśkę?

Punkt trzeci jest – po głębszym zastanowieniu – dość humorystyczny. Wszystko, co dla kościoła jest święte, księża eksponują publicznie w sposób wręcz natrętny. Najbardziej eksponowany jest krzyż święty. Znajduje się w każdym urzędzie, każdym szpitalu, szkole, w sejmie, stawiany jest na skwerach, placach itp. W tym punkcie Deklaracji do roli świętości awansowały organy rozrodcze, „które stanowią sacrum (świętość) w ciele ludzkim”. Zrównanie ludzkich genitaliów ze świętym krzyżem i innymi świątkami jest dość szokujące. Czy w związku z tym mają być eksponowane w miejscach publicznych na równi z krzyżem? Ten zapis powinien szczególnie ucieszyć naturystów, bo od tej chwili nikt nie może zarzucić im, że sieją zgorszenie Wszak eksponują świętość!

No ale dość dworowania, bo sprawa – wbrew pozorom – jest poważna. Ten gniot wysmażony ręką zdewociałej staruszki nie powinien być nagłośniony, bo narobił tylko wiele szkody. Zdumiewające jest, że podpisało go tak wielu – sądząc po dyplomach – wykształconych i światłych ludzi.

Prawo do postępowania zgodnie ze swoim sumieniem – o ile to postępowanie nie szkodzi innym, musi być zagwarantowane dla wszystkich. Pamiętamy minione totalitaryzmy, gdy powszechne było gwałcenie ludzkiej woli i sumienia. W hitlerowskich Niemczech kto nie chciał być posłuszny nazistom, tracił życie. W Rosji za Stalina i później podobnie. W Polsce też. Dlatego te sprawy muszą zostać sensownie uregulowane. Tylko nie może być tak, że działanie zgodnie z własnym sumieniem będzie łamało sumienia innym, bo to będzie nowa odmiana totalitaryzmu. Działania ortodoksyjnych wyznawców jakiejkolwiek religii zawsze będą miały rys totalitarny. Najlepszym przykładem jest sytuacja na Bliskim Wschodzie, gdzie w imię religii mordują się nawzajem różne odłamy religijne, podobnie, jak to było w Europie kilkaset lat temu. Jak zwykle, najbardziej cierpią normalni ludzie.

W Polsce, pod wpływem religijnej indoktrynacji, część młodzieży też chciałaby siłą zaprowadzić porządki oparte na „wartościach”.

Ale wróćmy do naszego tematu sumień lekarskich. Istnieje w Polsce Kodeks Etyki Lekarskiej. Rozwój nauki podsuwa coraz nowsze i skuteczniejsze metody leczenia, coraz lepsze diagnozowanie. Jeżeli zapisy kodeksu nie przystają do zmieniającej się rzeczywistości, to należy Kodeks kodyfikować przy pomocy procedur demokratycznych, z udziałem przedstawicieli wszystkich zainteresowanych! Nie może to być dyktat kościoła, który ze swej natury jest niedemokratyczny i totalitarny, nie uznający innych racji niż własne i łamiący sumienia ludzi nie akceptujących jego poczynań, tym bardziej, że w punkcie piątym Deklaracji istnieje zapis:

Uznaję pierwszeństwo prawa bożego nad prawem ludzkim.

To „prawo boże” zostało napisane ręką ludzką i było inspirowane potrzebą rozszerzania i umacniania feudalnej władzy papieży nad Europą i realizowane ogniem, mieczem i torturami (a może też wezwali Boga do raportu?). Zapis Deklaracji wyraźnie odrzuca dorobek cywilizacyjny ludzkości, odrzuca jego prawo do samostanowienia i chce powrotu despotycznej władzy feudalnego Kościoła. Jeśli niektórym lekarzom nie podobają się demokratyczne ustalenia etyki zawodowej, oparte na najnowszych zdobyczach nauki medycznej i wolą „leczyć” bez jakiejkolwiek ingerencji lekarskiej w „nietykalne święte ciało”, to muszą się liczyć z odebraniem uprawnień i zmianą zawodu. Na przykład na znachora, który leczy modlitwą. Ostatnio coraz częstsze przypadki. Zejścia śmiertelne pacjentów też. „Represje” więzienne dadzą szansę na zostanie świętym męczennikiem za wiarę.

Ratujmy Polskę przed powrotem do średniowiecza, bo jeszcze więcej Polaków z niej ucieknie!

Jerzy Chybiński


Źródłem obrazków w poście jest Wikimedia Commons

2 thoughts on “Deklaracja wiary

  • 20 czerwca 2014 o 09:00
    Permalink

    Biblijny Bóg stworzył świat ograniczający się do czterech rzek: Nilu, Tygrysu i Eufratu oraz Gangesu. Zdaje się, że o innych rejonach naszego globu nic nie wiedział. Wiedział jednak, że w górnej części Nilu znajduję się złoto i drogie kamienie. Stworzeni przez niego ludzie byli już na zaawansowanym stopniu rozwoju, gdyż Kain był rolnikiem, a Abel pasterzem. Kain zbudował miasto.
    Archeologia dostarcza nam dowodów na to, że ludzkość istnieje od co najmniej 2mln. lat i zdobywała pożywienie zbierając rośliny i owoce, zjadając padlinę i polując na zwierzynę. Początki swoje ma w Afryce i poprzez kilka migracji na przestrzeni setek tysięcy lat rozprzestrzeniła się po całym świecie. Rozwój rolnictwa i hodowli zwierząt umożliwił ludziom osiadły tryb życia i pozwolił na budowę miast. Stało się to ok. 10tys. lat temu
    Biblijny Bóg nie może więc być stworzycielem wszystkiego, co najwyżej narodu Hebrajczyków. Rozmawiając z nimi schowany za krzakiem przekazywał im wiedzę taką, jaką sam posiadał, czyli niewielką. Jego wiedza wzrastała wraz z rozwojem świadomości ludzi, a może tak nam się wydaje, bo przecież trudno go dziś za krzakiem wypatrzeć i chyba się nie pokazuje. Jak przekazuje swoje mądrości? Telepatycznie? We śnie? W czasie modlitwy, medytacji? A może to my swoje mądrości przekazujemy jemu? Wokół Boga powstała jednak instytucja czerpiąca olbrzymie korzyści z naiwności ludzkiej i wiary w szczęście pozagrobowe. Musi podtrzymywać mit Boga wszechmocnego i wszystkowiedzącego, bo trzeba by było pożegnać się z wygodnym życiem bez jakiejkolwiek odpowiedzialności. Wszystkim powołującym się na Boga (wierzącym?) polecam wnikliwą lekturę Księgi Rodzaju Starego Testamentu.

    Odpowiedz
  • 20 czerwca 2014 o 23:25
    Permalink

    Jesteś świetnym edytorem. Zazdroszczę Ci tych umiejętności. Za pochlebną opinię dziękuję.
    Jerzy Ch.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.