„Nasza” wschodnia polityka

„Nasza”polityka wschodnia
Tym razem tekstu trochę więcej. Kto nie chce, nie lubi lub nie umie czytać niech nie czyta.
Trzeba z przykrością stwierdzić, że u nas nie mamy dziennikarzy z prawdziwego zdarzenia(myślących, niezależnych) tylko zwykłych propagandowych szczekaczy. O politykach to już nie warto wspominać.
Cała histeria antyrosyjska jest głęboko maniakalna. Wystarczy popatrzeć na mapę i tam wszystko widać jak na dłoni. Jakim buforem może być dla nas Ukraina skoro leży na południe od Rosji. Tym bardziej, że żadnego Ukraińca ( a banderowca szczególnie) nie bawi, że ma stanowić zaporę dla bezpieczeństwa Polski. Podobnie jest z Białorusią, na którą ostrzymy zęby. Przecież Oni też mają swoją godność i nie życzą sobie być dla Polski tarczą.
Natomiast Ukraina „niezależna” stanowi dla Rosji zagrożenie podbrzusza amerykańskimi apetytami .
I tak nici ze wszystkiego, bo mamy na północy bezpośrednią granicę z Federacją Rosyjską
Ciekawe jakby zachowywali się Jankesi, gdyby Meksyk wspierał wpływy rosyjskie np. w Teksasie.
Zabiegi, przymilania nasze są jałowe. Poza tym żaden z tych krajów nie przyniesie nam większych korzyści gospodarczych od Rosji.
Putin poza strategicznym Krymem wcale nie marzy o wcieleniu części Ukrainy do Rosji, bo to bardzo kosztowny „interes”. Nie może być jednak obojętny na wołanie rodaków o pomoc.
Bóg, honor, Ojczyzna; silni, zwarci, gotowi (przeciw Rosji) – synonimy naszej klęski. Upiory przeszłości. Zbrojąc się na Rosję nie zapewnimy bezpieczeństwa, tylko nabijemy kasę zbrojeniowym koncernom.
Na Zachodzie mają nas za narwanych maniaków . Dostaliśmy nauczkę w Mediolanie.
A jaki niby interes może zrobić na nas Rosja?
Dla każdego, nazwijmy to przestępstwa, zawsze przypisuje się jakiś motyw. Po co zatem Rosji Polska. Nie mamy ropy, nie mamy złota, nie mamy gazu, nie ma ludności rosyjskojęzycznej, nie jesteśmy jakimś strategicznym terytorium. Po co Rosjanom polski niepokorny, bardzo kosztowny garb? –
Wystarczy trochę pomyśleć i po całej histerii. Ponosimy natomiast straty w stosunkach z Rosją na własne chore życzenie. Obszczekujemy ich od 25 lat z różnym natężeniem. Jesteśmy za to ( na szczęście wstrzemięźliwie) poklepywani przez Jankesów.
Chcemy Rosji jelcynowskiej, by Rosjanie jedli nam z ręki. Przecież to są idiotyczne, obraźliwe i kosztowne dla nas mrzonki.
Tyle i tylko tyle wystarczyłoby naszym szczekaczom, aby nieco otrzeźwieli. Niestety z narkotycznej przypadłości trudno się wyleczyć.
Mam dużą satysfakcje, że podobnie myśli znaczna część naszego społeczeństwa. Wystarczy posłuchać dzwoniących do rożnych mediów przeciętnych Polaków. Na politycznych forach internetowych jest podobnie.
Wyborcom w przyszłym roku radzę pytać kandydatów na posłów o politykę wschodnią.

PS.

Pani Kopacz po wywiadzie z Lisem kompletnie mnie rozczarowała. W sprawie wschodniej polityki nie oznajmiła nic nowego. Szkoda, byłem naiwny wierząc w instynkt i mądrość kobiety tj właściwego chronienia naszego interesu.

J.Wunderlich za bełkot w tonacji prawicowych szarlatanów powinien być wyrzucony z SLDMapa Europy


Źródłem obrazków w poście jest Wikimedia Commons

One thought on “„Nasza” wschodnia polityka

  • 25 października 2014 o 16:12
    Permalink

    Nie łatwo przyznać się do błędów, ale kubeł wody wylany na rozgrzaną mózgownicę podziałał………..

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.