Wizyta Oficjalna

WIZYTA  OFICJALNA

 

 

Zwierzchnik Sił Zbrojnych Prezydent Najjaśniejszej R.P. złożył oficjalną wizytę na Ukrainie. B.Komorowski miał, jak sam stwierdził wielki zaszczyt jako pierwszy Polak przemówić przed Zgromadzeniem Narodowym tego  państwa. Można jemu wybaczyć pomyłkę, że nie jako pierwszy Polak, gdyż pierwszym był A.Kwaśniewski, ale trudniej już nie zauważyć, że stracił być może niepowtarzalną okazję poszerzyć nieco temat swojego wystąpienia i zwrócić uwagę zgromadzonych na ciągle żywe resentymenty faszystowsko-nacjonalistyczne, które są pieczołowicie pielęgnowane przez wielu do których przemawiał .Ta zadekretowana miłość do naszych wschodnich sąsiadów oczywiście nie pozwoliła mu na takie zachowanie, bo chociaż sam on zapewne jako rozsądny człowiek nie wierzy w te ciepłe uczucia, ale musi być lojalny wobec tych , którzy, którzy mu głoszenie tej miłości zalecili, czy też narzucili .Nie takie dawne są czasy, kiedy mówiono Polakom, kogo mają kochać, a kogo nie. To hegemon określał obiekty, jakość i kierunek uczuć .Sami wiemy jak to się udaje zadekretowanie przyjaźni i ile ona wtedy jest warta .Poszła w las nauka, ale ludzi tak wtedy, jak dzisiaj nie da się omamić .Nic tu nie pomogą prawie jednomyślnie brzmiące media. Sama ta jednomyślność jest podejrzana. Można jednak zrozumieć pokorę wobec Wielkiego Brata, gdyż łatwo jest nam krytykować z pozycji niezależnej, ale nie da się zrozumieć niekoniecznej już służalczości w miejscu, gdzie wymaga tego godność własna i elementarny szacunek dla setek tysięcy własnych ofiar .Ledwie  B.Komorowski zszedł z trybuny już oklaskujący go przed chwilą uchwalili ustawę gloryfikującą pamięć polakożerców .Ustawa ta dodatkowo zabrania pod karą  wypowiadanie jakichkolwiek negatywnych opinii o tych którzy są winni zbrodni dzisiaj określanych jako ludobójstwo. Tak więc gdyby   B.Komorowski przemawiał nieco później, a odważył by się wspomnieć o polskich ofiarach, to powinien w świetle nowego prawa zostać ukarany .

Każdy publicysta, który próbuje konflikt na Ukrainie pokazać  w szerszym ujęciu ,czyli nie boi się wskazać na niestarannie skrywane tendencje supernacjonalizmu, lub sięgnąć do genezy Majdanu, ale nie według przykrojonych norm oceny, ten spotyka się  z ta przedziwnie  jednobrzmiącą krytyką .Nieśmiałe słowa niezgody na niezgodną z naszym interesem państwowym oceną wydarzeń zostaje natychmiast zakrzyczane przez wrzask oficjeli, którzy znajdują wszelakie pokrętne tłumaczenia tłumaczące każde zachowanie się władz Ukrainy. Chcąc zachować daleko idącą bezstronność i odstępując od szerokiej analizy w/w wydarzeń mamy chyba prawo, chociażby przez szacunek dla pamięci naszych pomordowanych rodaków zwrócić uwagę na to, że władze Ukrainy mają wiele możliwości zadbania o własną tożsamość narodową, niekoniecznie gloryfikując polakożerców .Można zrozumieć, że chcą  wykreować swoich bohaterów narodowych. Mogą więc sięgnąć w dalszą przeszłość, a jeśli zależy im na historii najnowszej niech tworzą legendy na grobach niedawno poległych na Majdanie, a  nie godzą w nasze niezabliźnione rany. Katyń  i wszystko co z nim związane epatuje nas przy każdej okazji. Nawet zakłamany Smoleńsk częściej pojawia się niż Wołyń. Jaka więc jest tutaj symetria? W całym Sejmie znalazła się jedna tylko osoba w postaci L. Millera, która odważyła się zwrócić uwagę na tą godzącą w naszą pamięć narodową uchwałę. Myślących podobnie jak L. Miller jest niewątpliwie znacznie więcej, ale poprawność polityczna i strach przed narażanie się decydentom zamyka im usta. Nie jestem żadnym fanem L. Millera, ale słuchałem z podziwem, jak odpierał ataki kierowane przeciw niemu za wyłamanie się z obowiązującej wykładni zdarzeń. Naprawdę szkoda ,że tylko on jeden zdobył się na odwagę. Wmawianie nam, że tolerowanie upokarzających nas  zachowań  Ukraińców leży w naszym interesie jest kompletną brednią. Jest rzeczą wysoce wątpliwą, że kiedy Ukraina stanie się silna to my to zdyskontujemy .Nigdy w ujęciu historycznym nie mogliśmy liczyć na na szczere dobrosąsiedzkie stosunki z różnych względów .Historia najnowsza  świadczy o tym szczególnie jasno. Nie tylko rzeź na Wołyniu o tym świadczy. Można z wielkim trudem przyznać, że był to czas szczególny i że Polacy całkiem wobec Ukraińców również całkiem czyści nie są, ale z niezrozumiałych powodów w ogóle nie mówi się co robiono z polską ludnością w pierwszych latach po wojnie .O masowych wywózkach i prześladowaniach, a to jest osobna karta historii. W tym temacie kompletne milczenie. Nie były to poczynania tak spektakularne i dotkliwe jak na Wołyniu, ale są osobnym tragicznym epizodem. Nie mówienie o tym wcale nie zmieni rzeczywistego do nas stosunku  Ukraińców w przeważającej ich masie . Efekt będzie taki, jaki uzyskaliśmy zabiegając o względy Litwinów. Kolejne władze Polski stawały na głowie, żeby pozyskać ich względy, a efekty i koszty tych zabiegów znamy. Jesteśmy najdelikatniej mówiąc najmniej oczekiwanymi na Litwie gośćmi. Tak będzie jeszcze długo i oczywiście uczciwie trzeba przyznać, że winą za takie podejście nie można obciążać tylko naszych sąsiadów . Sami sporo za paznokciami mamy, ale nauczmy się w końcu wyciągać właściwe wnioski z zaszłości historycznych.

 

Bruno


Źródłem obrazków w poście jest Wikimedia Commons

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.