eBTPolitykaReligiaSocjotechnikaSpołeczeństwo

Święto Niepodległości

zadeptane buciorami.

„Fundamentaliści (fanatycy) – ludzie, którzy nie wiedzą, a sądzą że wiedzą wszystko.”
Jest to jedna z mądrości Wschodu. Przypomniała mi się, gdy czytam o przygotowaniach „prawdziwych Polaków” do obchodów Święta Niepodległości w dniu 11 listopada w Warszawie, Wrocławiu i wielu innych miejscach. Prześlizgnięcie się niektórych z nich na plecach Kukiza do parlamentu dodało im tupetu i pewności siebie. Ich wcześniejsze marsze z pochodniami, faszystowskimi emblematami, hasłami i gestami oraz z demonstrowaniem tępej, brutalnej siły budzą usprawiedliwione skojarzenia z hitlerowskimi bojówkami, które doprowadziły do hekatomby zbrodni i zniszczeń, porównywalnych tylko do katolickiej rzezi Indian obu Ameryk na początku XVII w.
Długo i głęboko zastanawiałem się nad źródłem takich postaw wśród części młodych ludzi. Gdzieś nastąpił błąd w kształtowaniu młodego pokolenia. A może nie błąd, tylko cyniczne działanie, bo komuś tacy ludzie są potrzebni do realizacji własnych celów? Większość europejskich wojen „z tylnego siedzenia” była sterowana przez Watykan i jego ludzi, a w polu księża zagrzewali do walki z wrogiem, choć po drugiej stronie to samo robili inni księża. Zawsze chodziło o walkę o władzę, wpływy i pieniądze. Głęboko w … nosie miano katolicki zakaz zabijania.
Polska (i nie tylko Polska) na przestrzeni wieków targana była mniejszymi i większymi konfliktami zbrojnymi – nie tylko obronnymi. Do prowadzenia wojen zawsze są potrzebni ludzie, którzy chcieliby i umieliby się bić, więc trzeba było ich wychować. Najlepszym sposobem było sławienie cnót żołnierskich, bohaterstwa w walce z wrogiem, nagradzanie i stawianie w panteonie narodowych bohaterów jako wzór do naśladowania. O ile w czasach feudalizmu i wczesnego, brutalnego kapitalizmu takie postawy były społecznie akceptowane a nawet konieczne, to po pierwszej Wojnie Światowej wydawało się, że ludzkość definitywnie skończy z wzajemnym mordowaniem się. Złudne nadzieje.
O ile mądrzy i światli ludzie już przestali brać się na lep wojennej propagandy, a patriotyzm rozumieli jako działanie na rzecz rozwoju wiedzy, gospodarki i czynienia życia lepszym, łatwiejszym i dostatnim, o tyle ta plebejska, niewykształcona część społeczeństwa nie zawsze potrafiła się w tym odnaleźć (drapieżny kapitalizm im w tym nie pomagał) i nie chciała być zepchnięta na margines. I znowu cyniczni gracze zaproponowali im podbudowanie własnej wartości i uznanie za bohaterstwo w walce z wrogiem. Najpierw Lenin i Stalin w Rosji a potem Hitler w Niemczech. Ponieważ Rosja deklarowała zerwanie z religią, sympatie Watykanu skierowały się w stronę Hitlera. Hitlerowcy też zaczęli od marszów z pochodniami i nazistowskimi symbolami. Jako ludzie na ogół prości, tak w Rosji jak i w III Rzeszy zupełnie nie zdawali sobie sprawy, że swoim przywódcom potrzebni byli wyłącznie jako mięso armatnie w przyszłej wojnie.
Powojenny okres w Europie został wykorzystany do wykorzenienia nazizmu i budowania pokojowego ładu. Nie licząc Bałkanów i Ukrainy, to okres 70 lat pokoju. Komuś to przeszkadza!
Gdzieniegdzie w Europie (głównie w Polsce) oraz w Afryce i na Bliskim Wschodzie kościelno- narodowe wychowanie doprowadziło do gloryfikacji bicia wroga. Wmieszanie się USA w kruchą stabilność na Bliskim Wschodzie uaktywniło wiele „bohatersko-patriotycznych” szumowin z całego Świata wspieranych przez fanatyczny odłam muzułmańskiego kościoła. Przewracanie młodym ludziom w głowach bezrozumnym bohaterstwem i patriotyzmem, skończyło się pasmem nieszczęść i śmierci oraz ucieczką do lepszego świata olbrzymiej rzeszy ludzi.
Polskie patriotyczno-narodowe wychowanie wspierane przez polski, fanatyczny kościół, już przynosi oczekiwane efekty. Młodzi, nierozumni ludzie już od dawna chcą bić wroga i być bohaterami. Gdy wroga nie ma , to sami go sobie wyszukują. Najczęściej są to kibole innych drużyn piłkarskich ale i wszyscy „inni”: o innym kolorze skóry, innej narodowości, innego wyznania itp., a przede wszystkim Żydzi tak ciężko doświadczeni przez nazistów, także na polskiej ziemi. Za patrona przyjmują Hitlera i jego gesty i symbolikę, „bo bił Żydów”. Ich mała wiedza i słabość intelektualna nie są w stanie zrozumieć, dlaczego tak się stało, oraz dlaczego – nienawidząc – modlą się do Żyda, a Żydówkę uznają za królową Polski.
Dlaczego nigdy się nie zastanowili, że ich idol wcale nie wyglądał na Aryjczyka. Nie miał blond włosów tylko czarne, nie miał niebieskich oczu tylko ciemnobrązowe, nie był wysoki tylko niski – słowem: wyglądał, jakby pochodził znad wschodniej części Morza Śródziemnego. Dlaczego?
Jego babka pracowała jako służąca u bogatego Żyda, który ją wykorzystywał seksualnie. Urodziła córkę, która – jako dorosła – przekazała żydowskie geny swojemu synowi Adolfowi.
Adolf wychowany był w bogobojnej katolickiej rodzinie, a kościół katolicki Żydów nienawidził, choć do nich się modlił. Nie czas i miejsce na analizowanie, dlaczego tak było.
Młody Adolf nienawidził Żydów zgodnie z nauczaniem kościoła, a że wiedział, że ma żydowskie pochodzenie, nienawidził wręcz potrójnie. Gdy został kanclerzem, poprzez holokaust chciał udowodnić światu, a przede wszystkim sobie, że nie jest znienawidzonym Żydem (typowe dla psychologii wyparcie czegoś, co bardzo doskwiera). Czy wy, młodzi, mając tą wiedzę, dalej będziecie go wielbić?
Wydarzenia na Bliskim Wschodzie i postępowanie islamistów mentalnie jest tożsame z naszymi niedoszłymi bohaterami (kilku Polaków się do nich przyłączyło). We własnym przekonaniu są bohaterami, bo zabijają wrogów, czyli każdego, kto nie myśli jak oni, każda kobieta musi im być powolna, bo to hurysa za życia w nagrodę za szerzenie religii, mają dostęp do ropy a więc i do pieniędzy, czyli dolce vita (słodkie życie) a nikt ich nie osądzi, bo uważają, że postępują słusznie.
Polscy katolicy-narodowcy też chcą, by Polskę zamieszkiwali tylko tacy, jak oni i nie pozwolą, by ktoś ich oceniał inaczej, niż sobie życzą. Nagrody spodziewają się za życia – władza – oraz w niebie.
W świetle wiedzy posiadanej przez światłych ludzi dość śmiesznie wygląda ich wizja „Polski dla Polaków.” Przez terytoria polskie przez tysiąc lat jej historii, przewalały się różne hordy najeźdźców, często tylko dla grabieży i aby „pohulać z Laszkami”. Najazdy Tatarów, Niemców, Litwinów, Turków, Szwedów, przemarsz wojsk napoleońskich i radzieckich, pozostawiły tyle obcych genów, że pojęcie Polaka czystej krwi nie istnieje. Pewna Polka z Australii (wyjechała z Polski jako dorosła) zleciła wykonanie swojego genotypu. Poza dominacją genów Słowian środkowoeuropejskich miała geny tatarskie, ukraińskie, żydowskie, nordyckie, francuskie i Słowian południowoeuropejskich. Jestem przekonany, że wszyscy tu żyjący mają tak „skundlony” genotyp.
Jak więc rozpoznać „prawdziwego Polaka”?
W tej sytuacji Narodowcy mają dwa wyjścia: albo wszystkich wytępić, łącznie z sobą, albo wszystkich zostawić w spokoju i dać sobie spokój z tą całą ideologią narodową.
I dać spokój Oldze Tokarczuk, bo prawdę o nas powiedziała. W Polsce szlacheckiej chłop pańszczyźniany był niewolnikiem gorzej traktowanym niż zwierzęta gospodarcze, w Galicji w połowie 19 wieku polski chłop żył średnio 27 lat a jego żona 28, tylko z powodu zagłodzenia, przepracowania i fatalnych warunków mieszkalnych. Na Ukrainie przed I wojną mieszkało tylko
11% Polaków jako jaśnie panów a seksualne wykorzystywanie Ukrainek było traktowane jako coś oczywistego i normalnego. To tylko garść przykładów.
Dzisiaj w szkołach nie uczy się historii, tylko wykonuje się „politykę historyczną” i dlatego zachęcam do odwiedzania bibliotek, póki jeszcze wszystkich nie zlikwidowano. Dopiero potem brać się za politykę.
A Święto Niepodległości uczcijmy radośnie, bez łomotu buciorów, bo na to zasługuje.
Jerzy Chybiński

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.