Czy ateizm musi łączyć się z nieludzkością?

Nie wszyscy Polacy są osobami wierzącymi, ale to nie znaczy, że wszyscy są ateistami…
Niemniej, nawet ci, co są ateistami wychowali się w kręgu cywilizacji chrześcijańskiej…

Dzieci ateistów lubią wizyty Świętego Mikołaja…
Dorośli ateiści nie zjadają ciał pokonanych wrogów nawet, gdy nikt nie widzi..

Ateiści, czy tego chcą czy też nie, wychowani są w chrześcijańskim systemie wartości.
Dlatego nie mogą lubić zabijania…
ani się z nim godzić…

Ale w przyrodzie, zabijanie nie jest niczym niezwykłym…
Jest czymś bardzo pospolitym…

Natura poświęca tych gorzej przystosowanych, by przetrwali ci lepiej przystosowani…

Jest gatunek rekina, którego synek lub córeczka, aby przetrwać lub choćby urodzić się, musi w łonie matki zabić i skonsumować swoje siostrzyczki i swoich braciszków…

Przy sztucznym zapłodnieniu, by mógł rozwinąć się jeden zdrowy zarodek trzeba zniszczyć kilka innych zarodków…
Żeby urodziło się jedno dziecko, trzeba zabić kilka jego potencjalnych siostrzyczek i braciszków…
Kilka zdolnych do rozwoju zarodków…

Czy musimy być jedynymi rekinami wśród ssaków?

Czy ateizm musi łączyć się z nieludzkością?…

/Silverback/


Źródłem obrazków w poście jest Wikimedia Commons

12 thoughts on “Czy ateizm musi łączyć się z nieludzkością?

  • 6 grudnia 2015 o 21:00
    Permalink

    Ewolucja stworzyła rekina prawie 400 milionów lat temu, co może sugerować że Matka Natura / Bóg (należy sobie wybrać) dokonała właściwego wyboru.

    Ja wybieram Matkę Naturę.

    Matka Natura stworzyła nas – pozwoliła nam ewaluować – z dużym mózgiem. Ostatnie badania naukowców podają, że nasz mózg został utworzony w trzech etapach – większą część mózgu zajmuje można by powiedzieć mózg człowieka współczesnego. Najmniejsza cześć – mózg pierwotny – odpowiada za najbardziej okrutne i dzikie zachowania wg dzisiejszych standardów. To kim dziś jesteśmy zawdzięczamy mózgowi zewnętrznemu – który zajmuje największą powierzchnię.
    Rekin pomimo swej siły jest zwierzęciem pierwotnym. Liczy się tylko przeżycie gatunku.

    Kiedyś usłyszałem ciekawe stwierdzenie: ”to co odróżnia nas od świata zwierząt, to pasje”. Mało jest gatunków zwierząt – o ile w ogóle są? – które na przykład z dwóch desek zrobi sobie narty, aby całymi dnami cieszyć się zjeżdżaniem z góry.

    Także, daleko nam – jako ludziom – do bycia rekinem!

    Z przyczyn politycznych urodziliśmy się w systemie chrześcijańskim! Mieszko przyjmując chrzest – przy okazji wypierając się wiary ojców – działał po prostu dalekowzrocznie! Utrzymał siebie i Piastów u władzy. Chrzest Mieszka nie był aktem woli, tylko aktem przetrwania… swojego i potomnych u władzy. Gdyby nie chrzest władcy Polski, nasze tereny mogłyby być podbite – za zgodą papieża, z Chrystusem na ustach – w każdej chwili przez nacje będące we wspólnocie katolickiej!

    To tylko tytułem wstępu o Polsce chrześcijańskiej.

    Demokracja pozwala każdemu wierzyć i robić co się chce o ile nie jest to sprzeczne z obowiązującym prawem stanowionym. Nie ma czegoś takiego jak prawo boże. To bezczelny wymysł grupki ludzi, którzy za pomocą tego prawa chcą kontrolować innych.

    Kto jest przeciwny metodzie in vitro nie musi z niej korzystać. Co więcej – nie jest przymuszany do korzystania z tej metody!

    W Polsce są ludzie, którzy uważają in vitro za zbrodnie, ale są też tacy, którzy uważają to za normalną procedurę medyczną. Kościół zresztą zawsze sprzeciwiał się nowoczesnej medycynie. Czy oni zaakceptowali już prezerwatywy?

    Dla mnie jajeczko z plemnikiem w środku nie jest niczym innym, niż jajeczkiem z plemnikiem właśnie.

    Przeciwnicy in vitro podnoszą głosy w taki sposób jakby byli przymuszani do tej terapii pomimo swojego odmiennego światopoglądu. Trochę to przypomina starożytną Spratę, gdzie kalekie dzieci były rzucane w przepaść! W III RP każdy ma prawo dokonać wyboru według swojego światopoglądu.

    Czy in vitro to zabójstwo niewinnych braciszków i siostrzyczek?

    Zapytam ludzi kwestionujących in vitro, czy dla nich równoznaczne jest poderżnięcie gardła człowiekowi na ulicy, z zamrożeniem jajeczka z plemnikiem? Kompletne nieporozumienie!

    Jako ateista/antyklerykał rozumiem, że w dzisiejszym świecie są różne wartości, a demokracja powinna je pielęgnować o ile nie stoją w sprzeczności z prawem stanowionym. Prawo stanowione to można by powiedzieć żywy organizm, który ewoluuje! Systemy wartości zmieniają się, jedne normy stają się przestarzałe, inne wchodzą w życie.

    Z prawem bożym – jako głównym prawem – ciągle byśmy byli w dupie średniowiecza!

    Odpowiedz
    • 9 grudnia 2015 o 21:08
      Permalink

      8/12/15
      CO Z TYMI RÓŻAMI…

      „…gdy serce masz mężne i jeśli pieśń kochasz swobodną, posłuchaj…”

      Różni ludzie mają różne nosy, różne głowy, różne serca, różne żołądki…
      Różne ego mają nawet…
      Dziwne byłoby, gdyby różni ludzie nie mieli różnych poziomów wrażliwości…

      To zróżnicowanie wrażliwości u człowieka sprawia, że nie każdy ateista nadaje się do tego by pełnić funkcję kata (w krajach, w których prawo stanowione na to zezwala)…
      Podobnie, nie każdy katolik nadawał się do podpalania kobiet uznanych za czarownice w czasach, w których prawo stanowione na to zezwalało…
      …Poziom wrażliwości nie jest więc funkcją religijności…

      Jak kiedyś podały media, pewien Góral próbował wyciąć szynkę stojącej u niego w oborze krowie. Robił to in vivo . Góral, więc chyba wierzący i praktykujący katolik, a wrażliwości jakoś nie miał…
      Wniosek ten sam, co powyżej…

      400 000 000 lat temu żyli zarówno przodkowie rekina, jak i przodkowie człowieka. Przodkowie ci, żeby wyewoluować i dotrwać do dzisiejszych czasów, musieli wykszatałcić mechanizmy obronne równie dobre jak te u rekinów, choć nie koniecznie te same…
      Inaczej nie dotrwaliby
      Nie wiem w jakiej części mózgu to siedzi…

      Niedawno przebojem internetu były filmiki pokazujące pomagające sobie, życzliwie usposobione zwierzęta…
      I tak, hipopotam uratował tonącą antylopę…Niedźwiedź wyciągnął z wody i uratował tonącego kruka…
      Nie wiem, w której części mózgu to siedzi…
      Chyba nie w tej, której zwieręta nie mają… jak donoszą badania….

      Ludzie wykształcili wielkie mózgi, więc nadludzie wykształcili chyba mózgi jeszcze większe…
      A przywódcy nadludzi, szefowie Trzeciej Rzeszy, to mieli juz takie mózgi, że…
      I wszysko co robili robili zgodnie z prawem stanowionym…
      Sami sobie to prawo zresztą ustanowili…
      Wiadomo, u Niemców porządek i prawo przede wszystkim…
      A jednak, nie wszystkim się to podobało…
      Może więc jednak – prawo stanowione to nie wszystko?…

      Taki Hitler – też przecież miał mózg , i to chyba piękny, bo wszyscy nadludzie go kochali…
      Na śmierć go kochali…
      Musiało wymrzeć pokolenie i przyjść kolejne, by Niemcy zaczęli patrzeć na Hitlera innymi oczami…
      Czy to nowe pokolenie Niemców ma mniejsze mózgi?…

      I znowu Górale…
      Jak twierdzą liczący się historycy, niektórzy Górale upodobali sobie Hitlera…
      Ach, ci Górale !!!…
      Którą częścią mózgu oni myśleli?… Czy jedynie tą rekinią?…
      A może po prostu cieszyli się, że wszystko zgodnie z prawem stanowionym?

      W prawie każdym człowieku jest jednak jakaś wrażliwość, bo…
      jakże inaczej wytłumaczyć to, że…
      i Judasz, i kaci z Katynia, ateiści w końcu, wszyscy oni skończyli ze sobą popełniając samobójstwa…

      Tak…komórka jajowa i plemnik to komórki, a rosiczka to kwiatek..
      Ale jajo i plemnik to nie są jedynie komórki tak samo, jak rosiczka to nie jest jedynie kwiatek…
      Rosiczka to również maszyna do zabijania…
      To jak my widzimy i opisujemy rzeczy wpływa na ich powszechne postrzeganie, ale nie wpływa na ich istotę..
      Istota rzeczy i jej postrzeganie to nie to samo…
      Zupełnie nie to samo…

      Chciwość, zazdrość, pożądanie, złość, zawiść, egoizm, manipulowanie innymi,….
      Skłonność do sprzeniewierzenia, zdrady, kradzieży czy zabijania…
      Tak…
      Dobre prawo musi przede wszystkim chronić człowieka przed nim samym…

      A w społeczeństwie, wiadomo, są i ci bardziej mądrzy i ci nie za bardzo mądrzy…
      Najwięcej jest tych przeciętnych, najmniej jest tych najgłupszych i najmądzrejszych…
      ale…
      prawo dla wszystkich musi być takie samo…
      Czy więc prawo powinni układać, zgodnie z zasadami demokracji, ci których jest najwięcej , czy też ci, którzy zrobią to najlepiej?…

      Czy prawo powinni tworzyć ci z przeciętnym lub niskim poziomem wrażliwości czy też ci o wyższym poziomie wrażliwości?…

      Słowo „dupa” ma swoją ustaloną pozycję w języku polskim, ustaloną do tego stopnia, że czasem jest niezastąpione…
      Jednak, używanie tego słowa w rozważaniach etyczno-moralnych zaraz koło pojęć religijnych jest nie tylko nieeleganckie, ale wręcz niezgodne z prawem stanowionym – w końcu to konstytucja mówi, że nie wolno obrażać niczyich uczuć religijnych…
      Gdybym był osobą wierzącą, tak jak pewnie jest wielu czytelników biuletynu, pewnie poczułbym się urażony…
      I to wszystko ze stronu kogoś, kto przedstawia siebie za osobę szanującą prawo stanowione, które zresztą potwierdza, że nieznajomość prawa nie jest usprawiedliwieniem do jego łamania…
      Ludzie…
      Może jednak lepiej być gorylem…

      Praca u podstaw…
      Czy jest to przekazywanie innym własnych ocen i opinii z pogardą dla tych, co mają inne zdanie…
      Czy może jest to ciągłe zadawania pytań zmuszające do myślenia?…
      A może jest to cośjeszcze innego?…

      Czy więc ostatecznie warto żałować róż, gdy płoną lasy?…

      /Silverback/

      Odpowiedz
  • 10 grudnia 2015 o 20:22
    Permalink

    W demokracji nikt nikomu nie powinien narzucać swoich poglądów. Sztuką jest przekonanie kogoś do swoich poglądów – najlepiej w sposób demokratyczny. Mnie i innych nikt nie przekona do tego, że embrion (czyli tak naprawdę kilka komórek) jest człowiekiem.

    Jako zwolennik in vitro nie zmuszam przeciwników in vitro do korzystania z tej metody. Rozumiem – a przynajmniej staram się – ich filozofię. Niech też tak będzie w drugą stronę – niech uszanują mój wybór.

    Wydaje mi się że postawiłem dość ważne pytanie:
    czy równoznaczne jest poderżnięcie gardła człowiekowi na ulicy, z zamrożeniem jajeczka z plemnikiem?

    Moim zadaniem obrona uczuć religijnych to największe utrapień III RP. Powiedziałem dupa w stosunku do rozwiązań średniowiecza, które cofnęło Europę o kilkaset lat do tyłu.

    Dupa? Czy w poniższym kontekście dupa może być obraźliwa? Przecież nasze losy od dupy zależą :)?

    Dupa ludzkości raju pozbawiła
    Dupa a nie jabłko Adama skusiła
    Dupa nieraz królów dawnych mianowała
    Dupa tez ich nieraz detronizowała

    Dupa bogaci, dupa rujnuje
    Dupa losami świata kieruje
    Dupa pomaga i dupa przeszkadza
    Dupa miłuje i dupa zdradza

    Dupa żebraków i królów raduje
    Dupa w pałacu i w chacie króluje
    Dupa smakuje młodym i starym
    Dupa tchnie żądza, upaja czarem

    Dupa pachnie, dupa śmierdzi
    Dupa tez wspaniale pierdzi
    Dupa wielkie kupy sra
    Dupa na klarnecie gra

    Dupa motorem zawsze i wszędzie
    Dupa jest hasłem i hasłem będzie
    Dupa krzepi i dupa rodzi
    Dupa nigdy nie zaszkodzi

    Dupa dziewczęta wyprowadza z nędzy
    Dupa to najlepsza kopalnia pieniędzy
    Dupa wszystkich chłopaków jak w banku gromadzi
    Dupa wszystkich frajerów do ołtarza prowadzi

    MORAŁ:
    Człowiek się rodzi i z dupy wychodzi
    Człowiek się żeni na dupę wchodzi
    Człowiek umiera na dupie leży
    Wszystko na tym świecie od dupy zależy!

    Odpowiedz
    • 12 grudnia 2015 o 08:39
      Permalink

      NIE CIERPIĘ…
      Nie lubię odpowiadać na stawiane przez siebie pytania…
      Nie po to stawiam pytania, by samemu odpowiadać…
      Tak więc …
      nie chcę, ale muszę…
      czasami…

      CZY ATEIZM MUSI ŁĄCZYĆ SIĘ Z NIELUDZKOŚCIĄ?
      Nie, nie musi.
      Ateizm może być przesiąknięty humanizmem.
      Kropka.

      Jako bonus za odpowiedź na własne pytanie wybieram – możliwość odpowiedzi na pytanie:
      „czy równoznaczne jest poderżnięcie gardła człowiekowi na ulicy, z zamrożeniem jajeczka z plemnikiem?”…
      Odpowiedź:
      To zależy od tego, jakie przyjmiemy kryteria oceny…
      Przy pewnych, obiektywnych kryteriach…
      odpowiedź na pytanie: czy para unosząca się nad koniem po wejściu na Gubałówkę i lód na Antarktydzie to to samo? – odpowiedź brzmi:
      tak, to to samo…

      Już teraz…
      są możliwości techniczne, by zapładnianie in vitro nie łączyło się z zabijaniem potencjalnych, niepotrzebnych już braciszków… i siostrzyczek…
      Można zapładniać jedną komórkę jajową, a nie sześć…
      Taka metoda jest jednak droższa…
      Szczegóły więc tkwią w pieniądzach, jak zawsze…
      Co nie znaczy, że z czasem metoda ta nie będzie relatywnie tańsza…

      Niecierpliwość bywa kosztowna…
      Nie tylko w kategoriach moralnych i etycznych bywa…
      Takie ziemniaki…
      Niby jadalne , a …
      jak zjesz ziemniaka zbyt wcześnie wyciągniętego z ogniska, to rozboli Cię brzuch…

      Nie cierpię ziemniaków przedwcześnie wyciągniętych z ogniska…

      Silvek

      Odpowiedz
  • 13 grudnia 2015 o 23:35
    Permalink

    @VETO
    Czuje potrzebę poczynienia pewnych spostrzeżeń dotyczących Pańskiej (Pani) wypowiedzi:
    1. Używanie wulgaryzmów w wypowiedzi, która wydaje się być wypowiedzią w pełni poważną może być obraźliwe. Może się mylę, ale pierwsza wypowiedź mimo przesycenia emocja zdaje się być pisana na serio.
    2. Używanie wulgaryzmów w sztuce wyższej, jaką z założenia jest poezja, również jest kontrowersyjne, niemniej ze względu na zakres semantyczny wulgaryzmów, nie można uznać, ażeby godziły one w czyjeś dobra osobiste. Można jedynie stwierdzić, że stoją w sprzeczności z cudzą wrażliwością.
    3. Cytując cudze słowa należy na to wyraźnie wskazać, nawet jeśli się nie zna autora. W takim wypadku należy wskazać, iż autor jest nieznany. W przeciwnym wypadku wypowiedź taka może zostać uznana za niezgodą z obowiązującym prawem, w szczególności prawem autorskim i prawami pokrewnymi, wszak to prawo stanowione, nie boże.

    Przyznam także, że nie rozumiem co Pan (Pani) miał na myśli pisząc „w dzisiejszym świecie są różne wartości, a demokracja powinna je pielęgnować o ile nie stoją w sprzeczności z prawem stanowionym”. Chodzi mi jedynie o stosunek demokracji do prawa stanowionego. Odczytuję tę wypowiedź jako stawianie wartości prawa stanowionego ponad wartość demokracji. W ten sposób prawo stanowione przez władzę autorytarną będzie miało większy przymiot, niż wola obywateli. Czy to jest zgodne z Pańskimi (Pani) poglądami?

    Chciałam również zwrócić uwagę na tę część wypowiedzi, w której jest napisane iż „demokracja pozwala każdemu wierzyć i robić co się chce o ile nie jest to sprzeczne z obowiązującym prawem stanowionym. Nie ma czegoś takiego jak prawo boże. To bezczelny wymysł grupki ludzi, którzy za pomocą tego prawa chcą kontrolować innych.” Tutaj postawię dwa pytania:
    1. Co jeśli demokratycznie stanowione prawo jest ustanawiane przez demokratyczną większość wyznawców religii X, która w oparciu o swoje przekonania etyczno-moralne wywodzące się ze swojej religii stanowi owo prawo?
    2. Co z prawem stanowionym ustanowionym w sposób inny niż demokratyczny, ale w oparciu o przekonania etyczno-moralne władzy, które to przekonania wywodzą się z religii wyznawanej przez osobę lub osoby stanowiące władzę ustawodawczą?

    Odpowiedz
    • 14 grudnia 2015 o 07:09
      Permalink

      Witam,

      Władza, czy prawo oparte na religijności to już nie demokracja, a teokracja. Teokracja to rodzaj autoratyzmu – przynajmniej jak dla mnie.

      Oczywiście że nie jestem autorem ody do dupy. Krótki rekonesans w Internecie to potwierdzi. To nie jest też praca naukowa tylko komentarz pod blogiem, więc przyzna Pan/Pani ze standardy nie muszą być stricte naukowe?

      Mówi Pan/Pani prawo stanowione przez władze autorytawna? Ależ to całkowite wykluczenie demokracji? Autorytaryzm i demokracja to dwa różne bieguny stystemow państwowych.

      Odpowiedz
      • 14 grudnia 2015 o 11:21
        Permalink

        @VETO
        Moje pytania pozostają bez odpowiedzi. Bardzo proszę konkretnie się do nich ustosunkować.

        Wcześniej może nadróbmy braki w teorii:

        Teokracja (gr. theokratía, od theós – bóg, krátos – władza) – doktryna polityczna, według której władzę w państwie sprawuje kapłan lub kapłani i w której duchowni decydują o sprawach cywilnych i religijnych. Sprawujący władzę w państwie są powoływani przez Boga lub bogów, który sprawuje w nim rzeczywistą władzę. Celem władzy ziemskiej jest realizacja nadrzędnej woli, władzy boskiej i urzeczywistnienie uniwersalnych zasad ustanowionych przez Boga lub bogów.

        Demokracja – system rządów (reżim polityczny, ustrój polityczny) i forma sprawowania władzy, w których źródło władzy stanowi wola większości obywateli (sprawują oni rządy bezpośrednio lub za pośrednictwem przedstawicieli).

        Autorytaryzm – ustrój polityczny w którym władza jest skupiona w rękach przywódcy i jego najbliższego środowiska. Decyzje podejmowane przez przywódcę autorytarnego zatwierdzane są przez podporządkowany mu parlament. W takim systemie ważną rolę sprawuje cenzura, policja polityczna i wojsko które są narzędziami do tłumienia przejawów działalności opozycyjnej i niezadowolenia społecznego.

        Powyższe definicje pochodzą z wikipedii, a oparte są o źródła tamże podane. Wiedza ta jest więc powszechnie dostępna.

        Teraz kilka zdań ode mnie:
        1. Obywatelstwo polskie jest niezależne od wyznania.
        2. Według autodeklaracji respondentów CBOS w 2012 roku za katolików uważa się około 93,0% Polaków.
        3.Według badań CBOS z 2012 roku 45% Polaków w sprawach wiary stosuje się do zaleceń Kościoła, 47% wierzy na swój sposób, a 6% deklaruje się jako niewierzący, niezdecydowani lub obojętni religijnie.

        Dalej za wikipedią:
        „Rosja de iure (oficjalnie) jest państwem demokratycznym z silną rolą prezydenta w systemie politycznym. Władzę ustawodawczą posiada bikameralny parlament, wykonawczą – prezydent i rząd, a sądowniczą – niezawisłe sądy.”
        De iure. Jak jest, każdy sam wie najlepiej.

        A na koniec trochę historii:
        Hitler doszedł do władzy legalnie. Hitler działał w granicach prawa. Pytanie, czy jego rządy były demokratyczne, czy też autorytarne?

        Proszę dokładnie przeanalizować, to co tutaj jest napisane i odnieść się merytorycznie do wcześniej zadanych przeze mnie pytań.

        Odpowiedz
      • 14 grudnia 2015 o 11:24
        Permalink

        @ Veto

        Rzeczywiście, nie jest to praca naukowa, a komentarz pod postem.

        Niemniej szafa pozostaje szafą, mimo nazywania jej krzesłem.
        Jabłko pozostaje jabłkiem, mimo nazwania go bananem.
        Demokracja, pozostaje demokracją mimo nazwania jej teokracją.

        Odpowiedz
        • 14 grudnia 2015 o 11:53
          Permalink

          Dziękuję za teorię ustrojów panstw. Idąc tym tropem uzna się Iran ze demokrację?

          Wspomnia Pan/Pani Rosję, ale Rosja gdzie Medwiedew z Putinem zamienia się co jakis czas nie jest demokracja. Myślę że papier wszystko przyjmie mamy nawet Chińska Republikę Ludową która z republiką za dużo nie ma wspólnego.

          We Francji bodajże nie ma określonej maksymalnej ilości kadencji prezydenta. Ale porównywanie Francji do Rosji to już nadużycie.

          Hitler doszedł do władzy, ale postępował tak jak dzisiejszy Kaczyński. Blokowanie mównicy, zwalczanie opozycji. Podanie przykladu Hitlera jest całkowicie bez sensu bo pomimo iż został wybrany demokratycznie to jego późniejsze działania były autorytarne a nawet tyrania.

          Parafrazując „spieszmy się kochać demokrację, tak szybko odchodzi”.

          Niech szafa pozostanie szafa, jabłko jabłkiem – ale ja nigdzie nie podawałem ze ów wierszyk jest mojego autorstwa.

          Podjąc ze 47% wierzy tak sobie, czyli nie idetyfikuje się ze konserwatywnym sposobem życia i myslenia udowodniła Pani/Pan ze in vitro powinno być w Polsce jak najbardziej możliwe i refinsaowane. Dziękuję że ten przykład, będę miał to na uwadze.

          Odpowiedz
          • 14 grudnia 2015 o 13:56
            Permalink

            W dalszym ciągu moje pytania pozostają bez odpowiedzi. Proszę wrócić do pierwszej mojej wypowiedzi i merytorycznie się do niej ustosunkować.

  • 14 grudnia 2015 o 15:56
    Permalink

    Ad 1:
    Czy możemy nazwać Republikę demokracją? Przykład Francji pokazuje – że tak. Jeżeli uznamy, że odpowiedź „tak” jest poprawna to cytuję za wikipedią:
     
    „W republice występują różne systemy rządów, zależnie od organu sprawującego władzę, którym może być:
    – prezydent wybierany na określony czas, z ograniczoną (albo z nieograniczoną) możliwością ponownego wyboru; prezydent może być odpowiedzialny przed innym organem państwa, albo przed Historią (lub Bogiem);
    – rząd odpowiedzialny przed parlamentem lub przed prezydentem.”

     
    Powołuje się Pan/Pani na wikipedię w przypadku teokracji, cytuję:
    „Teokracja (gr. theokratía, od theós – bóg, krátos – władza) – doktryna polityczna, według której władzę w państwie sprawuje kapłan lub kapłani i w której duchowni decydują o sprawach cywilnych i religijnych”
     
    Czy zauważa Pani/Pan tę subtelną różnice, dysonans? Już sama nazwa urzędów wskazuje na błędną interpretację systemów.
     
    Co więcej odnośnie teokracji, wikipedia podaje:
    „Sprawujący władzę w państwie są powoływani przez Boga lub bogów, który sprawuje w nim rzeczywistą władzę.”
     
    Wydaję mi się, że demokracja to władza ludu? Wspomniana przez Panią/Pana wikpedia wskazuje że demokracja to:
    ”(..) forma sprawowania władzy, w których źródło władzy stanowi wola większości obywateli”.
     
    Cytuje Pani/Pana komentarz:
    Demokracja, pozostaje demokracją mimo nazwania jej teokracją.
     
    W związku z powyższym uważam, że teokracja to nie demokracja. Nazwanie teokracji demokracją uważam za nadużycie.
     
    Jeżeli dąży Pani/Pan do tego, aby udowodnić mi tezę w duchu Sokratesa, że 93% Polaków jest katolikami, dlatego zakaz finasowania in vitro jest w Pani/Pana mniemaniu poprawny, to jest Pani/Pan w błędzie. Nie nazwiemy Polski teokracją, a demokracja, co uważa Pan/Pani za równoznaczne z możliwością wprowadzenia zmian w prawie przez PIS – bo w Polsce jest 93% Polaków?
     
    Sama Pani przyznała/Pan przyznał, że 47% nie wypełnia zaleceń kościoła katolickiego. Nawet ja jestem katolikiem (mam wszystkie sakramenty), choć uważam, że kościół w sprawach moralno-etycznych po prostu bredzi.
     
    Ad 2:
     
    Cytuję Pani/Pana pytanie, wykluczające się fragmenty pogrubiam:
    ”2. Co z prawem stanowionym ustanowionym w sposób inny niż demokratyczny, ale w oparciu o przekonania etyczno-moralne władzy, które to przekonania wywodzą się z religii wyznawanej przez osobę lub osoby stanowiące władzę ustawodawczą?”
     
    Jeżeli – pomimo, że jest Pani/Pan człowiekiem – Pani/Pana system wartości etyczno-moralnych nakazuje Pani/Panu twierdzenie, że jest Pani/Pan żurawiem, to czy rzeczywiście Pani/Pan nim jest?
     

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.