KOMENTARZ AKTUALNY

BIULETYN BEZ TYTUŁU NEWS

Trudno dzisiaj wybrać temat najbardziej aktualny, gdyż tempo zmian zaserwowane nam przez nową WŁADZĘ jest tak szybkie, że trudno jest określić, które wydarzenie jest najbardziej aktualne. Spróbujmy zatem przeanalizować cały ciąg wydarzeń, które zaserwowała nam świeżo wybrana w/w władza.

Słysząc  z obojętnie jakiego odbiornika ciężko zbolały głos naszej nowo wybranej niby Pani Premier można spodziewać się, wszystkiego najgorszego. Zwłaszcza, że kilka tygodni temu słyszeliśmy od niej samej, że zrujnowany rządami PO kraj musi się zawalić, a jedynym ratunkiem przed niechybną katastrofą są rządy błogosławionego PiS-u. Naród  wybrał, a ton nie uległ zmianie, pomimo, że wybrał tak jak sobie Pani B. Szydło życzyła. Jej niezmiennie jeszcze bardziej zbolały głos nie zmienił się ani trochę. Mam na myśli oczywiście ton w znaczeniu dosłownym, gdyż w znaczeniu przenośnym zmienił się całkowicie. Państwo do niedawna w kompletnej ruinie i rozsypce w dwa tygodnie po wyborach zmieniło się w państwo kwitnące o ustabilizowanej gospodarce gdzie szczęśliwi obywatele ciesząc się prawem i powszechną sprawiedliwością zażywają dobrobytu wszelakiego. Skończyły się problemy Polaków. Nierentowne kopalnie nie będą już zamykane, będą natomiast wyciszane i wygaszane.

Na stanowiska wojewodów nie powołuje się ludzi wg kryterium przydatności kompetencyjnej, a na podstawie ich osobistych oświadczeń, że czują się przydatni do tej roboty. Nie potrzebne będą konkursy na stanowiska w administracji państwowej, wystarczy rekomendacja partyjna, lub parafialna .Trybunał Konstytucyjny nie będzie już przeszkadzał w rządach neonomenklatury, a bezkarny minister tzw. sprawiedliwości będzie osobiście czuwał nad porządkiem w Państwie posługując się sforą wyselekcjonowanych pretorian. Pani B. Szydło swoim niezmiennie zbolałym głosem powtarza frazesy o służbie i pokorze.

Oczywiście my rozumiemy, że chodzi tutaj o służbę jej partii i o wielką pokorę przed panem Prezesem. Możemy w niedługim czasie oczekiwać, że nowa władza w imieniu społeczeństwa spełni jego długo oczekiwane marzenie i w całym kraju przybędzie setki pomników małżeństwa Kaczyńskich, a ulic i placów ich imienia będzie więcej niż w dawnym Z.S.R.R. ulic i placów imienia Lenina, lub rodziny Ulianowych.

Ten niedługi przecież po wyborach czas pokazał społeczeństwu, że te karykaturalne rządy populistów i dyletantów mogłyby być jedynie tematem dla kabaretów i tematem dowcipów, gdyby nie to, że ta władza nie tylko jest śmieszna, ale niestety jest groźna dla naszej państwowości. Prezydent wspierający bez żadnych hamulców wszystkie bezprawne działania Sejmu, nie liczący się z żadnym głosem krytycznym najwyższych autorytetów pieczętuje tylko decyzje, które już niedługo zachwieją całym krajem. Notowania giełdowe i kurs naszej waluty jest pierwszym tego groźnym objawem. Z pewnością czeka nas nie jeden jeszcze wstrząs i będziemy widzieć niejedno jeszcze bezprawie w wykonaniu tej władzy, ale nie sądzę, żeby docelowo tak ciężko chora aparatura państwowa oparta na decyzjach bezprawnie działających dyletantów mogła wygrać.

Mam nadzieję również chyba niebezpodstawną, że władza ta tak jak się z hukiem pojawiła z jeszcze większym hukiem upadnie przed terminem planowym wyborów. Samo to jednak nie rozwiąże problemu dalszego poprawnego funkcjonowania Państwa. Musi powstać odpowiednio silne ugrupowanie polityczne, które będzie umiało odrobić straty, wprowadzić kraj na ścieżkę stabilnego rozwoju i zapewnić obywatelom życie w warunkach ustabilizowanej demokracji. Nie będzie to łatwe. Tak jak łatwo przewidzieć upadek obecnej aparatury sprawującej rządy, tak stworzyć odpowiednią dla nich przeciwwagę nie będzie łatwo.

Wielką nadzieją dla społeczeństwa jest pojawienie się KOD-u. Można chyba mieć nadzieję,że naród, który wiele razy pokazał, że potrafi przegnać satrapów i tym razem przegoni uzurpatorów, którzy korzystając ze słabości demokracji, przy pomocy kłamstw, umiejętnych przemilczeń wzięli się za niszczenie Państwa powołując się na demokratyczny mandat wyborczy. Hitler i Mussolini też mieli demokratyczny mandat swoich wyborców. Tak jak tamci upadli – upadną i ci nasi. Porównanie to jest pewnie za mocne i nieadekwatne z wielu powodów, ale bezspornie ma jedną cechę wspólną tj. że w obydwu przypadkach głównym sprawcą jest jeden człowiek.

Kilka dni temu w przedruku z Le Soire pojawiło się rozważanie pełne zdziwienia jak to było możliwe, że w Polsce, która wydawała się krajem już dość dojrzałym politycznie ktoś taki jak J. Kaczyński mógł okazać się tak negatywnie skutecznym przywódcą politycznym. Nie dziwię się ich zdziwieniu, ale można dziwić się mniej, jeśli skoryguje się nieco spojrzenie na tą postać. Myślę, że nie należy patrzeć na niego jak na przywódcę politycznego, a raczej jak na guru sekty. Ludzie, poddający się wpływowi takiego człowieka nie kierują się przesłankami racjonalnymi, a raczej mistycyzmem. Są gotowi nawet cierpieć niedostatek byle mieć gdzie ulokować swoją nienawiść, a transmiterem tej nienawiści do reszty świata jest guru. Człowiek ten jako cichy desygnat realnej władzy czyli Kościoła Katolickiego bardzo dobrze wykonał swoje zadanie i należy zauważyć, że formalnie nie ponosi za nic odpowiedzialności.

Miejmy jednak nadzieję, że przynajmniej kukiełki, którymi on steruje na najwyższych stanowiskach państwowych staną przed odpowiednimi Sądami w odpowiednim czasie. Należy tylko pilnie notować ich bezprawne działania, aby nie zapomnieć.Tak, żeby było to przestrogą dla potencjalnie następnych chętnych, którzy zechcą rządzić nami w przyszłości.

 

Bruno

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.