Ubezpieczenia w Polsce to zwykła kradzież

BIULETYN BEZ TYTUŁU NEWS

W tym kraju nie warto się nie ubezpieczać. Polska to dziki kraj. Ten artykuł udowadnia, że Polsce daleko do standardów cywilizowanych krajów. Dziki kapitalizm, to taki kapitalizm gdzie za wszelką cenę stara się zarobić pieniądze na drugiej stronie – nie zważając na tę stronę. Niestety Premier Cimoszewicz był w wielkim błędzie mówiąc że trzeba było się ubezpieczyć. Po co płacić za coś co i tak nie zostanie wypłacone ponieważ ubezpieczyciel będzie szukał kruczków i wymówek?

W poniższym artykule opiszę moje doświadczenia z następującymi firmami: PZU, Compensa i Orange (Regenersis Digital Care). Apeluję, aby ten artykuł przeczytały osoby które uważają, że zastąpienie obecnego systemu zdrowia (który niewątpliwie wymaga zmian!), systemem amerykańskim – czyli prywatnymi ubezpieczeniami medycznymi – jest dobrym pomysłem. Poniższy artykuł drogi Czytelniku uświadomi Ci, że prędzej zdechniesz niż doczekasz się wypłaty należnego Ci świadczenia, a polski – szybki jak żółw – system sądowniczy przyzna Ci rację.

Lista firm z którymi moim zdaniem nie warto współpracować

Lista firm z którymi moim zdaniem nie warto współpracować

Zwolennikom OFE, powiem szczerze… wolę, aby dymał mnie ZUS – niż złodzieje z prywatnych ubezpieczalni. Być może kiedyś w przyszłości oddam głos na PO, za to że kopnęli w zad złodziei w krawatach.

Uważam, że lewica powinna iść z hasłem do wyborów:

Powołamy program DU, w skrócie Domowe Ubezpieczenia, lub Dymać Ubezpieczycieli – jak kto woli.

Domowe Ubezpieczenia gwarantowałby wypłatę świadczeń bez szukania kruczków i wymówek. Dlaczego wykupując AC na wartość auta za 30 000 złotych, ubezpieczyciel po wypadku wypłaca nam świadczenie dla wartości auta 23 000 złotych? Przecież ubezpieczony płacił składkę za 30 000 złotych? Dlaczego, gdy ktoś łamię nogę schodząc ze schodów słyszy, że świadczenie się nie należy bo nie ma poręczy? Ludzie po powodzi dostawali po 5 000 złotych, gdy zniszczenia dochodziły do kilkudziesięciu tysięcy złotych (dopiero interwencja rządu poprawiła wysokość świadczeń). Przecież ubezpieczyciel zarabia na tym – nie mówię o stanie klęski – że duża grupa ludzi płaci składki, a wypłaca świadczenia tylko poszczególnym ubezpieczonym! Nie muszą – w imię zysku – dodatkowo ograniczać świadczeń? Domowe Ubezpieczenia gwarantowane przez rząd nauczyłoby obecnych ubezpieczycieli szacunku do partnerów gospodarczych. Obecnie tak nie jest. Jeżeli jakaś część klientów (większość?) przeszłaby do rządowo gwarantowanych Domowych Ubezpieczeń to nauczyłoby to ich kultury. W DU byłby jeden warunek – ludzie zatrudnieni w ubezpieczalniach nie mieliby szansy na zatrudnienie. Dlaczego? Ponieważ trzeba było się wywiązywać z zawartych umów!

Obecne zachowania ubezpieczycieli demotywują do zawierania jakichkolwiek ubezpieczeń. Moją tezę potwierdza fakt, że w Polsce funkcjonuje dużo firm typu „Pomagamy w wypłatach ubezpieczeń”.

Nie boję się powiedzieć kradzież. Bo jak inaczej nazwać zabranie komuś pieniędzy – obiecując coś w zamian w przyszłości – nie wywiązując się ze swojego zobowiązania? Czy zabranie komuś pieniędzy z kieszeni spodni nazwiemy kradzieżą? Zdecydowanie tak! Dlaczego też nie można braku wypłaty świadczenia nazwać kradzieżą? Przecież na ewentualność wystąpienia szkody ubezpieczaliśmy się? Szukanie kruczków, paragrafów jest po prostu zwykłą kradzieżą pieniędzy, tylko że ubezpieczyciele myślą, że jeżeli zrobią to pod krawatem to wtedy się nie liczy?

Poniżej przedstawię trzy różne historie, które ostatnio mnie dotknęły. Opiszę je specjalnie, abyś czytelniku nie musiał tak jak się denerwować? Mam też propozycję dla ubezpieczycieli. Niech stworzą ofertę ubezpieczenia od ubezpieczenia, czyli braku wypłaty należnego świadczenia? Godne rozważenia?

Na początek jednak zapytam się Was, czym jest dla Was ubezpieczenie? Dla mnie ubezpieczenie to zawarcie umowy mającej zabezpieczyć mnie w przypadku wystąpienia szkody w przyszłości. Po to zawarłem umowę, aby zabezpieczyć się i nie martwić się, gdy szkoda wystąpi.

Niestety w Polsce – jawnie w imię prawa – kradnie się pieniądze przekazywane co miesiąc/rok na ubezpieczenie, nie wypłacając świadczenia. Gdy przychodzi do wypłaty ubezpieczenia okazuje się, że niebo wtedy było pochmurne, wschód słońca był o godzinie 5:43, ptaki zaczęły śpiewać o 7:15 sekund 20, a pies sąsiad narobił na trawnik słysząc śpiew ptaków.

Niestety wszystkie powyższe okoliczności skutkują brakiem wypłaty należnego świadczenia no bo przecież…. to słońce wstało o 5:43, o czym jest mowa w Ogólnych Warunkach Ubezpieczenia na stronie 109 w paragrafie 150 punkt 8.

1. PZU

Ze strony PZU możemy się dowiedzieć:

Wyjątkowe ubezpieczenie i absolutna pewność ochrony – to gwarancja spokoju osoby ubezpieczonej i jej najbliższych. Ubezpieczenie na życie w PZU to jedna z najlepszych ofert na rynku! Pewny partner w ubezpieczeniach na życie grupowych i indywidualnych. Jasne zasady!

Trele morele… bzdury, tylko że ładnie napisane. Uprzedzam Cię Czytelniku, z racji swojego doświadczenia z PZU – z oferty PZU nie warto korzystać. Pewnie myślisz: PZU największy gracz na rynku, polski podmiot, na pewno mnie nie oszuka. Nic z tego.

Mój ojciec złamał rękę. Na okoliczność nieszczęśliwego wypadku był ubezpieczony właśnie w PZU Życie, choć patrząc na jakość trzeba by ich nazwać PZU Zgon, co można rozumieć, że nie doczekamy się wypłaty ubezpieczenia z PZU Życie.

Na nieszczęście ubezpieczonego do poważnego złamania ręki doszło w trakcie rehabilitacji po przebytym zawale serca. Dodam tylko, że poszkodowany miał 70 lat w chwili zdarzenia, co jeszcze bardziej potęgowało skutki urazu.

Ubezpieczyciel PZU uznał, że do upadku – co przyczyniło się do poważnego złamania ręki – doszło w wyniku zasłabnięcia spowodowanego powikłaniami pozawałowymi. Na sugestię, aby podali dowód (czyli udowodnić związek przyczynowo- skutkowy), a nie domysł – zbyli poszkodowanego, sugerując udanie się do sądu.

Odwołujący się zadał 3 krytyczne pytania do ubezpieczyciela PZU:

Aby uświadomić Państwu błędną metodologię podjęcia decyzji odmownej proszę o odpowiedź na poniższe pytania:

  1. Czy istnieje prawdopodobieństwo zawrotów głowy u zdrowego, młodego człowieka – które mogą prowadzić do „zasłabnięcia” – po szybkim i intensywnym wstaniu z łóżka?
  2. Czy prawdopodobieństwo, że u 69-letniego mężczyzny w takcie szybkiego i intensywnego wstania z łóżka w takcie którego może dojść do zawrotów głowy – co może doprowadzić do „zasłabnięcia” – jest większe, niż u młodego mężczyzny?
  3. Czy wysiłek fizyczny – podjęty przez 69-letniego mężczyznę – w trakcie rehabilitacji (m.in. trening interwałowy i in.) mógł być przyczyną powstania zawrotów głowy co mogło doprowadzić do „zasłabnięcia”?

Państwa twierdząca odpowiedź na powyższe 3 pytania, moim zdaniem powinna skutkować wypłatą należnego mi odszkodowania.

W odniesieniu do pytania numer 1 – w przekazanej Państwu karcie informacyjnej leczenia szpitalnego – wskazane jest, ze badanie wysiłkowe musiało zostać przerwane z powodu zmęczenia, które w skali Borga osiągnęło wynik 13 punktów, co oznacza dość ciężkie zmęczenie. Wskazuje to na intensywność ćwiczeń dla 69-letniego mężczyzny.

Niestety PZU nadal upiera się przy opinii, że wypłata świadczenia z powodu załamania ręki nie należy się bo nieszczęśliwy wypadek to bla bla bla… Swoją odmowę podpierają kartą wypisu ze szpitala, na której pisze, że doszło do omdlenia (nie wiem co za baran to pisał, dostał jakąś prowizję?), choć poszkodowany był cały czas przytomny. PZU tylko i wyłącznie sugeruje, że omdlenie było skutkiem zawału, ale nie podaje dowodów! Zresztą mniejsza z zwałem! Złamana ręka? Ubezpieczenie na taką okoliczność jest? PZU pobierało pieniądze? To powinno wypłacić świadczenia z tytułu złamania ręki!

PZU? Szczerze nie polecam!

2. Compensa (Vienna Insurance Group)

Jestem , a raczej byłem klientem Compensy. Byłem ubezpieczony grupowo. Zwichnąłem/podwichnąłem (?) staw barkowy w wyniku upadku z roweru.

8 na 10 ortopedów uzna, że zwichnięcie obojętnie jakiego stawu jest trwałym uszczerbkiem na zdrowiu. Po prostu już raz naciągnięte stawy, więzadła, ścięgna itp. nie powrócą do pierwotnego stanu. Jednak dla ubezpieczyciela Compensa to się nie liczy. Dla nich nie ma to znaczenia.

Ten kto nie miał zwichniętego barku niech się cieszy. Ten któremu przydarzyło się zwichnięcie barku wie, że z bólu można delikatnie mówiąc popuścić. Ale gorsze jest jeszcze nastawienie barku, czy raczej „wskoczenie” barku na miejsce. Ja wyłem i kwiczałem z bólu wijąc się po podłodze przez 2 minuty. Mniejsza z tym.

Po około 8 tygodniowym leczeniu ortopedycznym (choć miało trwać 6 tygodni to nadal odczuwałem ból) wysłałem dokumentację medyczną do Compensy, uważając że skoro doszło do zwichnięcia barku – a wedle wiedzy ortopedycznej raz zwichnięty staw nie będzie nigdy w 100% sprawny – Compensa wypłaci mi symboliczną kwotę.

Oczywiście Compensa odrzuciła mój wniosek podpierając się definicją trwałego uszczerbku na zdrowiu z Ogólnych Warunków Ubezpieczenia.

Lekko podirytowany poszedłem ponownie do ortopedy informując go, że nadal odczuwam ból w barku pomimo upłynięcia 10 tygodni od wypadku. W międzyczasie odwołałem się od decyzji ubezpieczyciela Compensa informując go, że po ponad 3 miesięcznym okresie po wypadku nadal odczuwam ból i osłabienie barku w niektórych pozycjach. Wykazałem między innymi, że leżąc na plecach nie jestem w stanie podłożyć ręki pod głowę i dotknąć łokciem podłogi. Odczuwam ból. Decyzja oczywiście odmowna.

Wytknąłem także Compensie, że podjęła arbitralną decyzję nawet nie próbując zasięgnąć dodatkowych informacji. Co więcej nie wezwała mnie na komisję lekarską, mając to gdzieś. Kompletna amatorszczyzna!

Lekarz ortopeda wysłał mnie na badanie USG braku. Okazało się, że doszło do zwapnienia ścięgna, konfliktu rotatorów oraz uszkodzenia mięśnia. Jak dla mnie trwały uszczerbek, co potwierdził ortopeda zdziwiony, że Compensa nadal upiera się, że takowego uszczerbku nie ma.

Tuż po USG, Compensa wezwała mnie na konsultację ortopedyczną – nadmienię po mojej interwencji! Wchodząc do lekarza na dzień doby pokazałem wyniki badań USG oraz skierowanie na rehabilitację.

Podczas badania lekarz Compensy orzekł, że do mojego barku nie można się doczepić ponieważ jest pełen zakres ruchu. Tłumaczę lekarzowi, że nie o to chodzi! Nadal odczuwam ból, 5 miesięcy po wypadku! Lekarz mi na to, że ból jest niedefiniowalny – pomimo tego, że widział badania USG!

Decyzja? Oczywiście odmowna.

Ręce opadają. Nie wiem czym mam siłę z tymi kretynami nadal rozmawiać? Od wypadku minęło dobre 8 miesięcy. Nadal nie jest w stanie wykonać ćwiczeń, chociażby na drążku, jakie wykonywałem przed wypadkiem.

Compensa? Szczerze nie polecam!

3. Orange (Regenersis Digital Care/ TU EUROPA S.A.)

Miałem pecha. Uszkodziłem wyświetlacz mojego telefonu. Na szczęście okazało się, że Orange co miesiąc pobierał przy abonamencie dodatkową kwotę na poczet ubezpieczenia.

Pierwsze moje zdziwienie. Dzwonię na infolinię Orange, która odsyła mnie do zewnętrznego podmiotu. Czytałem już wcześniej, że ludzie maja problemy z wypłatą świadczeń z tytułu uszkodzonego wyświetlacza. Ale jest prawdomówny, ale też oczekuję że z tym z którym zawarłem umowę po prostu wiążę się niej. Przeżyję naprawę telefonu w ramach użycia własnych środków, ale z usług firmy Orange już nigdy nie skorzystam.

Dlaczego Orange jest winny? Przytoczę Wam dialog z pracownikiem infolinii Orange:

– Proszę Pani – mówię . – Proszę przyjąć do wiadomości, że czuję się oszukany brakiem wypłaty odszkodowania za uszkodzony wyświetlacz.
– Bardzo mi przykro – słyszę miły damski głos. – Ale firma Orange nic nie może zrobić. Proszę się kontaktować bezpośrednia z firmą zainteresowaną.
– To Państwo nie zamierzają nic zrobić?
– To nie nasza sprawa. Przykro mi.
– Ale wy jesteś przecież stroną!
– Nie.
– Jak to nie? A kto mi oferował ubezpieczenie? Pracownik Orange, czy oni?
– No my.
– W takim bądź razie, proszę przyjąć do wiadomości, że firma Orange ma wpłynąć na ubezpieczalnie, aby wypłaciła mi świadczenie. Nie po to wykupiłem ubezpieczenie, abym teraz musiał się denerwować i przeprowadzać tych rozmów.
– W takim bądź razie czego Pan oczekuje? Abym przyjęła zgłoszenie, aby firma Orange wpłynęła na ubezpieczalnie, aby wypłaciła Panu pieniądze?
– Tak.

Na tym dialog można skończyć. Nie spodziewam się jakiejkolwiek reakcji ze strony Orange, poza tym że nic nie mogą zrobić. Po zakończeniu rozmowy dostałem z Orange takiego sms-a:

Dziękujemy za zgłoszenie i przekazane sugestie. Życzymy zadowolenia z korzystania z usług. Pozdrawiam, doradca Orange.

Już lekko podirytowany odpisałem:

Zadowolony będę, gdy Państwo oferując ubezpieczenia naprawią mi telefon. Po to brałem ubezpieczenie, aby teraz nie mieć problemów. Szukanie kruczków to prostu kradzież, w której wy jako Orange uczestniczycie.

Przytoczę Wam definicje przypadkowego uszkodzenia wyświetlacza wysłaną przez Regenersis Digital Care – TU EUROPA S.A. (zresztą nie ma to jak powołać firmę krzak?):

Zgodnie z Warunkami Ubezpieczenia ,,Ochrona Wyświetlacza” dla klientów sieci Orange Polska S. A. § 1 ust. 13 przez pojęcie „przypadkowe uszkodzenie” rozumie się „uszkodzenie objętego ochroną ubezpieczeniową wyświetlacza Telefonu, w tym jego stłuczenie, zarysowanie lub pęknięcie, na skutek nieprzewidywalnego, przypadkowego zdarzenia polegającego na nagłym działaniu mechanicznej siły zewnętrznej, powodujące przerwanie funkcji lub nieprawidłowe funkcjonowanie wyświetlacza Telefonu, wymagające naprawy w celu przywrócenia prawidłowej funkcjonalności Telefonu”.

Uprzejmie wyjaśniamy, iż odpowiedzialność TU EUROPA S.A. istnieje pod warunkiem powstania uszkodzenia wyświetlacza w okolicznościach opisanych powyżej. Przy czym uszkodzenie mechaniczne wyświetlacza musi być wynikiem zdarzenia polegającego na nagłym działaniu mechanicznej siły zewnętrznej.

Z podanych informacji wynika, iż na telefon nie zadziałała nagła zewnętrzna siła mechaniczna, która spowodowała jego uszkodzenie – telefon samoczynnie wypadł z ręki co poskutkowało uszkodzeniem. Jednocześnie w zdarzeniu nie brały udziału osoby trzecie, które przyczyniłyby się do powstania szkody.

Powiedz mi Drogi Czytelniku, po co mi ubezpieczenie wyświetlacza skoro nie obejmuje one upadku? Przypuszczam, że 95% przypadków uszkodzenia to właśnie upadki? I w czymś takim uczestniczy firma Orange? Firma, której co miesiąc płacę 100 złotych?

Moim zdaniem odmowa świadczenia jest niezrozumiała bo przytoczona definicja przypadkowego uszkodzenia pasuje do mojego przypadku jak ulał:

Podsumowując Państwa definicję:

  1. Nieprzewidziany równoznaczny jest z niezamierzonym;
  2. Przypadkowy równoznaczne jest z niezaplanowanym;
  3. Siła zewnętrzna to niewątpliwie przyspieszenie ziemskie grawitacyjne.

Reasumując, do uszkodzenia wyświetlacza doszło w sytuacji niezamierzonej, niezaplanowanej w wyniku działania siły zewnętrznej jaką jest przyspieszenie ziemskie grawitacyjne. Upadek telefonu w wyniku siły zewnętrznej spowodował nieprawidłowe działanie wyświetlacza.
Państwa definicja przypadkowego uszkodzenia jest nieprecyzyjna. Piszecie Państwo, że:

(…) Jednocześnie w zdarzeniu nie brały udziału osoby trzecie, które przyczyniłyby się do powstania szkody.

Skoro uznajecie działanie osób trzecich jako siłę mechaniczną zewnętrzną, to tym bardziej przyciąganie ciał niebieskich jest siłą mechaniczną zewnętrzną!

Reasumując – czysto hipotetycznie – uważają Państwo, że upuszczenie telefonu było przyczyną uszkodzenia telefonu. Jest to błędne twierdzenie! Główną przyczyną była wartość g, czyli przyspieszenie ziemskie (jak wykazałem powyżej zewnętrzna siła mechaniczna) wynoszące na terenie Wrocławia 9,8115 m/s2. Gdyby, na Ziemi – jako ciele niebieskim – nie występowałoby przyspieszenie ziemskie o wartości g, wtedy nie doszłoby do uszkodzenia wyświetlacza telefonu.

Spodziewam się drugiej odmowy nawet jeżeli wykazałem, że są debilami.

Orange (Regenersis Digital Care/ TU EUROPA S.A.)? Nie polecam.

 

*****************

Jeżeli znasz Czytelniku rzetelnego ubezpieczyciela, to podziel się tą informacją z nami. Moim zdaniem z PZU, Compensy i Orange (Regenersis Digital Care / TU EUROPA S.A.)?) nie warto korzystać.

Oświadczam, że wszystkie opisane tu historie są prawdziwe.


Chcesz poznać prawdziwą lewicę? To czytaj Biuletyn Bez Tytułu (eBT) na przykład w artykule "Ubezpieczenia w Polsce to zwykła kradzież".

Biuletyn Bez Tytułu (eBT) to oddolna inicjatywa grupy wolontariuszy o lewicowym spojrzeniu na świat, a artykuł "Ubezpieczenia w Polsce to zwykła kradzież" został napisany przez jednego z nich. Artykuł "Ubezpieczenia w Polsce to zwykła kradzież" nie ma zadania nikogo obrażać. Publikując w Biuletynie Bez Tytułu (eBT) – jako lewicowcy – kierujemy się w przede wszystkim szacunkiem do drugiego człowieka. Dlatego też, pozostawiając komentarz pod artykułem "Ubezpieczenia w Polsce to zwykła kradzież" nie obrażaj innych, powstrzymaj się od przekleństw, używaj kulturalnego języka.

Link do artykułu: http://e-beztytulu.pl/2016/02/21/ubezpieczenia-w-polsce-to-zwykla-kradziez/

Redakcja Biuletynu Bez Tytułu (eBT)


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.