Ekonomiczne skutki robotyzacji

BIULETYN BEZ TYTUŁU NEWS

Kilka lat temu w jednym z artykułów napisałem o świeci przyszłości, gdy zdecydowaną większość prac będą wykonywały roboty i zautomatyzowane linie produkcyjne. Olbrzymia część społeczeństwa stała by się po prostu zbędna. Dzisiaj ten temat staje się modny na Świecie i staje się zauważalny także w Polsce. Pisze o tym Gazeta Wyborcza, Fakty i Mity, Angora i in. Rzeczywiście jest to poważny problem gospodarczy, ekonomiczny i społeczny, na który można patrzeć z różnych stron. Przedsiębiorcy widzą w tym szansę na olbrzymie oszczędności płacowe i wzrost własnych dochodów. Dla społeczeństwa może to być szansa na możliwość samorealizacji, spełniania własnych pragnień i upodobań, bo czas wolny będzie na to pozwalał. Dla ekonomistów będzie to problem, bo dotychczasowe modele makroekonomiczne staną się zupełnie nieprzydatne, tym bardziej że w tej – na razie – futurystycznej przyszłości pieniądz papierowy przestanie istnieć, a zastąpi go pieniądz elektroniczny, który już dzisiaj staje się powszechny (karty płatnicze, elektroniczne zapisy stanu kont, elektroniczne przelewy itp.).

Jeżeli w tej „robotycznej” przyszłości będzie obowiązywał dzisiejszy sposób myślenia o roli, obowiązkach i prawach pracodawców i pracowników, przyszłość widzę w czarnych barwach bo zbędni pracownicy zostaną zwolnieni i pozbawieni środków do życia, a pomoc państwa, pozbawiona olbrzymiej części wpływów z podatków, nie będzie w stanie im pomóc. O skutkach takiego stanu rzeczy dla pracodawców piszę w dalszej części artykułu. Możliwości sensownego korzystania z wolnego czasu przez niepracujących w takiej sytuacji przestają istnieć, bo grozić im będzie śmierć głodowa.

Dzisiejsze propozycje ekonomistów i polityków idą w kierunku opodatkowania pracy robotów tak, jak dzisiaj opodatkowuje się płace pracowników oraz wypłacanie społeczeństwu tzw. bezwarunkowego dochodu gwarantowanego. Przy daleko idącemu umiędzynarodowieniu produkcji i kapitału nie jest wiadome, kto miałby go naliczać i w jakiej wysokości wypłacać. Pracodawcy na ten temat się nie wypowiadają. Z powyższego widać, że problem jest poważny.

„Robotyczna” przyszłość nas nie minie. Nierealne są propozycje, by – dla dobra pracobiorców – z robotyzacji zrezygnować, tak samo jak nieskuteczne (i niesłuszne) były próby powstrzymania postępu technologicznego w XIX wieku. Myślę,że podstawowymi kierunkami myślenia nad rozwiązaniem tego problemu winny być dwie sprawy.

Pierwsza – to podstawowe prawo ekonomiczne mówiące że popyt i podaż muszą się równoważyć. Jeśli popyt zostanie zminimalizowany w celu zmniejszania kosztów wytwarzania, to wytworów przemysłu nie będzie miał kto kupować i produkcja będzie musiała być zlikwidowana (wielokrotnie o tym pisałem we wcześniejszych artykułach a potwierdza tą zasadę fakt dość niezłego rozwoju naszej gospodarki dzięki zwiększeniu popytu o miliardy złotych z programu 500+, i to pomimo nie najlepszego zarządzania państwem) a przedsiębiorca też stanie się bezrobotnym. Wyraźnie więc widać, że postęp gospodarczy jest współzależny od wzrostu wynagrodzeń. Dzisiaj to prawo ekonomiczne jest omijane poprzez przenoszenie produkcji tam, gdzie można płacić mało, a sprzedawanie tam, gdzie klienci maja za co kupować. Tylko że postęp globalizacji i umiędzynarodowienia pracy i kapitału już dziś wymusza wyrównywanie dochodów z pracy. To wyrównywanie płac będzie przyśpieszać dzięki budowaniu coraz większych organizmów politycznych typu Unia Europejska, strefy wolnego handlu, wolnego przepływu ludzi itp. Zamykanie się w ciasnych granicach własnego państwa nie tylko nic nie da lecz doprowadzi do izolacji i zmusi do samowystarczalnej gospodarki na bardzo niskim poziomie (przestroga dla PiS).

Druga sprawa to kto, i na jakim poziomie organizacyjnym, będzie odpowiadał za bilansowanie podaży i popytu i kto, oraz skąd, będzie wypłacał „popytowe” pieniądze, czyli ten bezwarunkowy dochód gwarantowany, międzynarodowemu społeczeństwu bez pracy, żeby producent miał dla kogo produkować.

Jestem optymistą i wierzę, że społeczność międzynarodowa oraz konieczność gospodarcza wymusi na politykach działania zmierzające do rozwiązania powyższych problemów. Na pewno nie da się ich rozwiązać konfliktami zbrojnymi czy gospodarczymi. Potrzebne jest dobrowolne tworzenie ponadnarodowych struktur decyzyjnych z szerokimi uprawnieniami umożliwiającymi skuteczne egzekwowanie podjętych decyzji. Zalążki takich struktur już są. Potrzebna jest zgoda i współpraca dla dobra wszystkich, a nie tylko najbogatszych, bo jak porzucą klienta, to też przegrają.

Jerzy Chybiński

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *