Skutki „dobrej zmiany”

BIULETYN BEZ TYTUŁU NEWS

Mijają dwa lata rządów PiS zachwalanych jako „dobra zmiana” więc czas na podsumowanie dotychczasowych rezultatów. Nie będzie to specjalistyczna analiza tylko spostrzeżenia szarego obywatela, od pięćdziesięciu lat z troską obserwującego to, co się w Polsce wyprawia. Wprawdzie kraj i gospodarka po transformacji ustrojowej jakoś się rozwija, ale każdy rząd popełnia przy okazji wiele błędów ten rozwój spowalniający, czy wręcz stopujący. Sądzę że wynika to z braku przygotowania elit politycznych do rządzenia krajem a jednocześnie z bezkrytycznego zachłyśnięcia się ideologią neokapitalistyczną, która narobiła wiele szkód i w gospodarce światowej i w głowach decydentów ale także w mentalności zwykłych obywateli. Cnotą stało się zdobywanie pieniędzy za wszelką cenę a zasady etyczne i moralne stały się „niedzisiejsze”. Analiza wyników wyborów Polaków po roku 1989 pokazuje ciągłe rozczarowanie kolejnymi rządami a wyborcy wybierali „mniejsze zło”. Wybierano tych, którzy krytykowali aktualnie rządzących i tak stało się również w 2015 roku. PiS wygrał wybory otrzymując niecałe 19% głosów osób uprawnionych do głosowania tylko dlatego, ze połowa wyborców uznała (zresztą zgodnie z rzeczywistością) że nie ma na kogo głosować.

PiS zdawał sobie doskonale sprawę, że większość Polaków czuje się oszukana i wyzyskiwana przez beneficjentów transformacji i dlatego zaproponował szereg pakietów socjalnych (z natury lewicowych, choć partia jest prawicowa) z 500+ na czele co dość mocno zwiększyło dochody społeczeństwa czyli popyt, a to automatycznie spowodowało wzrost podaży czyli produkcji, spadek bezrobocia i wzrost PKB (o wzrost popytu czyli płac dobijałem się od lat w moich artykułach). Dodatkowym impulsem wzrostowym było zwiększenie płacy minimalnej. Pozytywnie też oceniam walkę z wyłudzeniami WAT i innymi patologiami społecznymi i gospodarczymi.

Ale, jak to w Polsce dzieje się od lat, dobre zamiary realizowane są przez ludzi nieodpowiednich, popełniających masę błędów i proces naprawy mocno kuleje. Słusznie krytykuje się program 500+ bo biedne rodziny z jednym dzieckiem nie dostają nic, a rodziny z czwórką dzieci i dochodach 100 tys/mc dostają1500 zł. Jednocześnie wielu rodziców z rodzin patologicznych darowizna utwierdza w patologii i nicnierobieniu. Uważam, że te pieniądze powinny trafić do rodzin poprzez wzrost wynagrodzeń i zmniejszenie obciążeń (posłowie kwotę wolną od podatku mają prawie 30 000 zł a biedacy 6600 zł), a rodzinami patologicznymi powinna zająć się opieka społeczna i to nie tylko finansowo. Ujemnego przyrostu naturalnego nie załatwi 500+. Potrzebne jest stabilne zatrudnienie, godziwa płaca wystarczająca na utrzymanie rodziny i mieszkania (czynsze w stosunku do płacy prawie najwyższe w Europie), potrzebne są żłobki a na to pieniędzy nie ma. Są za to pieniądze dla armii „misiewiczów” – nawet 90 000/mc, są miliardy na Kościół i jego ludzi, są pieniądze na nowe limuzyny w miejsce rozbijanych, są pieniądze na absurdalne miesięcznice,są pieniądze na tworzenie nowej historii i stawianie słusznych pomników, są pieniądze na fanaberie Macierewicza itd., itp. A wszystko to kosztuje, więc wzrasta obciążenie banków, przedsiębiorców, handlowców a oni te obciążenia rekompensują wzrostem cen, za co płaci całe społeczeństwo, także ci z dziećmi.

„Dobra zmiana” dotyka życia społecznego, gospodarczego, politycznego, sądownictwa, służby zdrowia, wojska, samorządności i in. Wymagają one poprawy ich działania, bo prawie 30 lat działają nie najlepiej, ale znowu diagnozy i terapie są chybione, bo robią to amatorzy. Najwięcej społecznych protestów wywołała reforma a raczej zawłaszczenie sądownictwa i łamanie Konstytucji. Wynika to z tego, że PiS ze swoimi „misiewiczami” uważa swoje plany i zamiary za bardzo dobre więc nie chce nikogo pytać o zdanie, tylko swoje pomysły realizować jak najszybciej i nie chce, by ktokolwiek go kontrolował i przeszkadzał. Lamie tym samym konstytucyjny (i unijny) trójpodział władzy, stawiając siebie poza jakąkolwiek kontrolą, zwłaszcza że „dobrą zmianą” stara się objąć wolną prasę i jej kontrolną rolę. Kontrolę społeczną już zablokował każąc płacić za udzielanie informacji publicznej i likwidując dofinansowanie tych organizacji pozarządowych, które chciałyby PiS kontrolować. Jarosław Kaczyński nie zdaje sobie sprawy z tego, że taka forma rządzenia najbardziej sprzyja hipokrytom, cwaniakom i kombinatorom, którzy wykorzystają nieudolnych decydentów dla własnych celów i narobią szkód jeszcze większych niż te, które PiS chce naprawiać.

„Dobra zmiana” w sposób dramatyczny dotknęła obronność kraju. Mianowanie A. Macierewicza, człowieka o tak zszarganej reputacji w wojsku (i nie tylko w wojsku), oskarżanego o agenturalną działalność na rzecz Rosji, szefem MON to albo sabotaż, albo Macierewicz ma bardzo mocnego haka na Kaczyńskiego (patrz mój artykuł pt. „Katastrofa”). Efektem była ucieczka z wojska ponad 300 generałów i pułkowników. Ci co zostali, ale nie była pewna ich lojalność, zostali odsunięci od stanowisk decyzyjnych, a „pierwszym po Bogu” Macierewiczu zastał – a jakże – Misiewicz! Wszelkie dotychczasowe działania tego ministra prowadziły wyłącznie do destrukcji naszej armii. Lotnictwo – podstawa mobilności i skuteczności na polu walki – praktycznie nie istnieje. Mamy kilkanaście w miarę nowoczesnych myśliwców F16, a cała reszta to przestarzały sprzęt poradziecki, prawie nie nadający się do użytku. Zakup śmigłowców francuskich został przez Macierewicza utrącony i efekt jest taki, że przeprowadzona niedawno przez specjalistów symulacja pokazała, że nasze lotnictwo po czterech godzinach działań wojennych przestałoby istnieć. Harcerstwo wojskowe pod nazwą Wojska Obrony Terytorialnej znalazło tylko około 800 chętnych a najdynamiczniej rozwijają się fantasmagorie podkomisji smoleńskiej. Najciekawszy jest fakt, że prawie dwie trzecie stanu osobowego armii to kadra podoficerska i oficerska. Ma kto rozkazywać, a nie ma kto tych rozkazów wykonywać.

Oceniając działania obecnego rządu trudno nie odnieść się do Komisji Patryka Jakiego. Na pewno wyjaśnienie tych patologii z reprywatyzacją kamienic jest potrzebne, ale Jaki robi co innego: on kręci bicz na rządy PO i obecną opozycję. Początek tego skandalu miał miejsce w latach 90-tych, kiedy rozpoczęto propagandową nagonkę na Dekret Bieruta i konieczność naprawienia wyrządzonych przez komunę krzywd. Nikt nie sprawdzał, że rząd wkrótce po wojnie wypłacił olbrzymie odszkodowania skierowane do państw, gdzie schronili się właściciele tych nieruchomości. Nikt nie brał pod uwagę faktu, że niemożliwa byłaby odbudowa Warszawy, gdyby większość ruin nie byłaby ruszana, bo to własność prywatna osób mieszkających w większości poza krajem i nie mających ani pieniędzy, ani ochoty na odbudowę swoich domów. Histeria antykomunistyczna przy jednoczesnym braku elementarnej wiedzy, połączona z neokapitalistycznym dążeniem do prywatyzacji wszystkiego, spowodowała już w latach dziewięćdziesiątych przekazywanie kamienic różnym cwaniakom. Trwała w najlepsze, gdy prezydentem Warszawy był Lech Kaczyński, gorący orędownik naprawy krzywd wyrządzonych przez komunę, trwała gdy w latach 2005-2007 rządził PiS, trwała za rządów PO i trwa jeszcze dziś, choć w niewielkim zakresie i po cichu. A wszystko to działo się w majestacie obowiązującego prawa uchwalonego przez rozideologizowaną i często skorumpowaną elitę polityczną (posłowie na Sejm). Dziś karze się cwaniaków za korzystanie z dziurawego prawa a nikt nie chce karać tych, co takie prawo stanowili. Ciekaw jestem jak polski rząd zareaguje, jeśli skazani udowodnią przed Trybunałem w Strasburgu, że działali zgodnie z obowiązującym w Polsce prawem.

Jest jeszcze sporo drobniejszych problemów związanych „dobrą zmianą”, ale żeby nie być uznanym za nadmiernego malkontenta podkreślam jeszcze raz, że doceniam wzrost gospodarczy napędzany zwiększoną podażą ale z zastrzeżeniem moich uwag na ten temat, które opisałem w pierwszej części tego artykułu. Ciekawe, co przyniosą następne dwa lata pod rządami „dobrej zmiany”. Wkrótce rekonstrukcja rządu, więc może pojawią się nowe trendy. Pożyjemy – zobaczymy.

Jerzy Chybiński

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *