„Zatrważające” dane GUS

BIULETYN BEZ TYTUŁU NEWS

Niedawno zostały opublikowane dane Głównego Urzędu Statystycznego o zarobkach Polaków w roku 2016. Różni komentatorzy, w tym także ekonomiści określali te dane jako „zatrważające”, „szokujące”, „porażające” itp. Ci komentatorzy to nie są nowi ludzie z „dobrej zmiany”. Naszą rzeczywistość komentują od lat. Co ich tak raptem zszokowało?

GUS podał że 66,2% pracowników zarabiało mniej niż płaca średnia wynosząca 4347 zł brutto czyli 3168 netto, mediana czyli płaca środkowa (połowa pracowników zarabia więcej, połowa mniej) wyniosła 3511 zł brutto czyli 2559 netto a dominanta czyli najczęściej występująca płaca to 2074 zł brutto czyli 1511 zł netto. Ta dominanta jest nieco mało precyzyjna, wynikająca z zastosowanej metodologii i słuszniejsze jest – proponowane przez specjalistów – podanie kwot od 1511 zł do 2370 zł jako dominujące. To co rzeczywiście szokuje, to fakt że połowa Polaków zarabia mniej niż 2559 zł netto.

Dla pełniejszego zobrazowania sytuacji ekonomicznej Polaków należy podać inne dane a m.in. :

– ponad 15 mln Polaków nie ma żadnych oszczędności i utrata pracy czy choroba w czasie „śmieciowego” zatrudnienia to jest dramat!

– 14% pracowników nie jest w stanie utrzymać się ze swojej pensji!

– ile osób nie jest w stanie wynająć mieszkania i założyć rodzinę mając zarobki poniżej mediany – tego GUS nie podaje; tylko demografowie biją na alarm, że Polska się wyludnia bo wskaźnik przyrostu naturalnego wynosi 1,3 a powinien 2,2.

13 listopada znalazłem w internecie (FORBES) wypowiedź Andrzeja Rzońcy, głównego ekonomisty Platformy Obywatelskiej i stałego komentatora naszej ekonomicznej rzeczywistości. Na początku swojej wypowiedzi opisującej sukcesy polskiej transformacji powiedział że w PRL zarabialiśmy średnio 30 $ miesięcznie. W dalszej części, wychwalając dorobek przemian, powiedział – jakby zapominając co wcześniej stwierdził – że dzisiaj poziom życia w Polsce jest 2,5 raza wyższy niż „za komuny”. Czyli co? Zarabiamy 75 $? Podobną bzdurę powiedział prezydent Bronisław Komorowski przemawiając podczas uroczystości z okazji 30-lecia Solidarności: też powiedział, że w PRL zarabialiśmy 30 $ a „obecnie 1200 $” (z moich wyliczeń wyszło że około 660 $). To ten sam prezydent, który doradzał żeby zmienić pracę i wziąć kredyt jeśli nie starcza na życie. Wysłałem Panu Komorowskiemu obszerny list wyjaśniający jak było naprawdę, lecz odpowiedzi nie dostałem. Sprostowania też w mediach nie słyszałem. Ponieważ w rozmowach z różnymi ludźmi niejednokrotnie spotkałem się z tym samym stwierdzeniem, pomyślałem że to moje sprostowanie zamieszczę w Biuletynie bo młodzi ludzie mają prawo nie wiedzieć jak było 40 lat temu i ulegają kłamliwej propagandzie. Co na to czytelnicy?

Uczciwość nakazuje mi przypomnieć, że cytowane dane GUS dotyczą roku 2016-go, co na samym początku podałem i za rok 2017 są nieco wyższe bo podniesiono płacę minimalną, zwiększono minimalną stawkę godzinową a na skutek zmniejszenia bezrobocia wzrosły też płace, więc poziom życia nieco się poprawił, choć podwyżki cen podstawowych towarów i usług tą poprawę znacząco ograniczają.

Jak wyżej napisałem, te dane wielu komentatorów szokują. Mnie natomiast najbardziej szokuje to, że dopiero teraz eksperci i komentatorzy są zszokowani. Gdzie byli i co pisali przez ostatnie 27 lat, gdy płace były jeszcze niższe a bezrobocie (i zerowe płace) znacznie wyższe? Gdzie byli i co pisali, gdy w latach dziewięćdziesiątych rujnowano polski przemysł lub wyprzedawano go za bezcen, czy wręcz oddawano go w ręce kolesiów-styropianowców? Gdzie byli i co robili posłowie, politycy i rządy, gdy garstka beneficjentów transformacji bogaciła się kosztem reszty obywateli? Dzisiaj są bardzo zdziwieni że PiS jest u władzy. To wasza zasługa! Prawdą jest, że decyzje gospodarcze obecnego rządu pchnęły gospodarkę do przodu i ludziom jest trochę lepiej, ale dramatem Polski jest zniszczenie trójpodziału władzy, kneblowanie mediów, których zadaniem jest patrzenie władzy na ręce, usuwanie ze stanowisk fachowców i obsadzanie w ich miejsce różnych „misiewiczów” oraz innych ludzi bez kręgosłupa moralnego, zwłaszcza w prokuraturze i resortach siłowych. Propaganda pisowska ciągle pokazuje patologie w wymiarze sprawiedliwości, co w znacznej mierze jest prawdą, ale uzależnienie sądów od władzy wykonawczej stawia władzę wykonawczą ponad sądami a to zawsze rodzi patologie, afery i niszczy moralność całego społeczeństwa bo przykład idzie z góry. Zwłaszcza gdy nacjonaliści, neofaszyści i kibolstwo są ochraniani przez rząd, jak to ma miejsce obecnie. Reformę sądownictwa trzeba przeprowadzić zupełnie innymi sposobami zachowując jego niezależność i zdolność kontrolowania władzy pod kątem ich praworządnego działania. Jeśli tego nie będzie, to może być tak, że o władzy w Polsce zadecyduje „kryterium uliczne”. Oby nigdy do tego nie doszło.

Jerzy Chybiński

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *