Nowelizacja ustawy o IPN

BIULETYN BEZ TYTUŁU NEWS

Nasz parlament na wniosek PiS znowelizował ustawę o IPN wprowadzając nowe uregulowania prawne umożliwiające karanie osób przypisujących Polsce i Polakom współudział w Holokauście. Szczególnie piętnowana jest odpowiedzialność za używanie sformułowania „polskie obozy śmierci”. Uchwalenie tej noweli wywołało protesty opinii publicznej nie tylko w Polsce i Izraelu, ale w całym zachodnim świecie. Zaprotestowały rządy USA, Ukrainy i Litwy, no i oczywiście rząd Izraela. Protesty te zaskoczyły nasz PiS i jego rząd, bo nie rozumieją dlaczego. Wszak oczywistością jest, że obozy koncentracyjne na terenie Polski budowali i obsługiwali Niemcy podczas okupacji naszego kraju i to oni ponoszą odpowiedzialność za zbrodnie tam popełnione. Według mnie jest to przysłowiowe strzelanie z armaty do wróbla. Wszak sformułowania „polskie obozy” pojawiało się w przestrzeni międzynarodowej sporadycznie, głównie jako pewien skrót myślowy, wynikający z ich geograficznego usytuowania. Na skutek tej nikomu niepotrzebnej awantury miliony ludzi na świecie zainteresowały się tamtą historią i dogrzebują się wielu niepochlebnych dla Polski faktów. Wszak historia II wojny światowej jest bardzo dobrze rozpoznana i opracowana, także dotycząca okupowanych terenów naszego kraju, więc dostęp do tych dokumentów nie jest trudny.

Sama idea sprzeciwu wobec tych potocznych sformułowań o „polskich obozach” jest ze wszech miar słuszna i nikt na świecie tego nie neguje, a nawet same Niemcy ustami ministra spraw zagranicznych ją wspierają. W czym więc jest problem? Nasze propisowskie środki masowego przekazu uwypuklają tylko tą, przedstawioną wyżej część zagadnienia, by w środowiskach mniej zorientowanych (a takich jest większość w Polsce) ugruntować przekonanie, że to my mamy rację a cały świat się czepia bo jest wrogo nastawiony do Polski. Inne, najbardziej bulwersujące zapisy tej nowelizacji są przedstawiane sporadycznie, z mało przekonującym komentarzem. O co więc chodzi?

Nowelizacja nakazuje karać więzieniem osoby przypisujące Narodowi Polskiemu lub Państwu Polskiemu odpowiedzialność lub współodpowiedzialność za zbrodnie popełnione przez III Rzeszę, w tym za Holokaust (wymordowanie ludzi narodowości żydowskiej) a także negowanie zbrodni ludobójstwa na ludności polskiej dokonane przez ukraińskich nacjonalistów. Karaniu nie podlegają osoby „jeśli dopuściły się tego czynu w ramach działalności artystycznej lub naukowej”.Takie postawienie sprawy tworzy problemy, których ustawodawca nie przewidział, ale przewiduje je międzynarodowa, ale także polska, opinia publiczna oraz światowi politycy. Spróbuję je nieco naświetlić.

1. Działalność naukowa. Należy przypuszczać (bo tego ustawodawca nie sprecyzował), że do badań historycznych będą dopuszczani tylko historycy. Ale czy młody człowiek, który ukończył studia historyczne, ale z braku pracy zatrudnił się np. na kasie w Biedronce, ma wystarczające kompetencje do takich badań? A czy dziennikarz śledczy, który całe życie zawodowe poświęcił badaniu mniej eksponowanych wydarzeń z tamtych czasów, ale nie jest historykiem, ma zamilknąć? Czy upoważnienia do badań będzie wydawać jakaś speckomisja? Kto ją ma powołać? Pewnie byłaby to komisja rządowa, ale jaka jest pewność, że w jej skład nie wejdą politycznie poprawni ”misiewicze”?

2. Wypowiedzi tych, co ocaleli. Ci ludzie, w większości przypadków, swoje przeżycia opisali i przekazali różnym instytucjom zajmującym się Zagładą, a na pewno opowiedzieli je swym dzieciom i wnukom. Nikt rozsądny nie będzie negował istnienia w Polsce szmalcowników (potwierdził to niedawno europoseł PiS Ryszard Czarnecki) czy innych radykalnych antysemitów mordujących Żydów z powodu swoich przekonań (byli tacy) więc czy będzie karane upublicznianie tych traumatycznych przeżyć? Wszak oni nie są historykami ani artystami. Wprawdzie Prezydent A. Duda publicznie oświadczył, że jeśli to będzie prawda, to nie będzie karane. Tylko że procesów sądowych nie będzie prowadził prezydent, tylko sędzia nominowany przez Ziobrę i jemu podległy, który musi kierować się literą prawa a nie słownym zapewnieniom prezydenta. Ziobro nie raz był w przeszłości fotografowany w towarzystwie narodowców-antysemitów.

3. Działalność artystyczna. Z ustawy wynika że autorzy np. filmów o tematyce podobnej do filmu „Pokłosie” nie będą karani. Pamiętajmy jednak, że Polski Instytut Filmowy był jedną z pierwszych ofiar czystek kadrowych i obecne kierownictwo z nadania PiS na pewno nie dopuści do tworzenia filmów o nieprawomyślnej tematyce. Ponadto Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego pracuje nad wytycznymi kogo można uznać za artystę i go dofinansowywać. Niepokorni nie mają szans. Dotyczy to także prywatnych teatrów (patrz teatr Jandy) i innych przejawów artystycznej działalności. W ten sposób działalność artystyczną wprzęga się do działalności propagandowej na użytek PiS a prawda nie ma znaczenia.

4. Wołyń. Stosunki Polski z Ukrainą z przyjaznych stały się za sprawą pisowskiego rządu lodowate, a nawet wrogie. Obecny rząd polski tworzy własną narrację historyczną, także dotyczącą stosunków między narodami polskim i ukraińskim. Według tej narracji, my byliśmy tylko dobrzy, a Ukraińcy tylko źli. Chcemy karać więzieniem Ukraińców tworzących własną narrację historyczną, według której Polacy po I wojnie okupowali zachodnią Ukrainę i prowadzili politykę wynarodowienia ludności tubylczej, a UPA to bohaterowie walczący z okupantem. Ukraiński odpowiednik IPN, w odpowiedzi na naszą ustawę, zaczął prace nad dokumentowaniem „polskiej okupacji Ukrainy”. Sami budzimy demony przeszłości.

Skąd wzięła się ta nasza szkodliwa megalomania? Dlaczego głosimy się „mesjaszem narodów”, narodem bohaterów bez skazy otoczonych wrogami, walczących zawsze za naszą i waszą wolność, gorliwych w wierze i nawet dziś pragnących rechrystianizować bezbożną Europę? Jest to relikt czasów zaborów, kiedy to narodowi wieszcze, poeci, pisarze tworzyli „ku pokrzepieniu serc” i starali się wychować społeczeństwo do walki o niepodległość. Tylko że to jest odległa epoka nieprzystająca do naszych czasów. Taka mentalność, zresztą nie zupełnie prawdziwa, była przeszkodą w tworzeniu nowoczesnego państwa już w okresie międzywojennym. Dawno temu czytałem wypowiedź przedwojennego działacza politycznego (dziś nie pamiętam kogo), który czymś mocno poirytowany powiedział: „Nic to, że jesteśmy kupą śmierdzącego gówna! Ważne, żeby wszyscy widzieli nas jako bukiet pachnących kwiatów! Oczywiście wypowiedź ta jest mocno przesadzona, ale trochę prawdy w tym jest. Sądzę, że właśnie taka mentalność legła u podstaw tej noweli ustawy. Przecież w czasie okupacji mieliśmy sporo za uszami, przeważnie na skutek terroru okupanta i stawaniem przed wyborem: albo ja zabiję jego, albo oni zabiją mnie. Niemcy np. zarządzili, że każdy przedwojenny policjant ma zgłosić się do służby w Granatowej Policji podległej okupantowi i wykonywać ich rozkazy. Za niewykonanie tego zarządzenia groziła śmierć całej rodziny. Za ukrywanie Żydów karano śmiercią nie tylko ukrywających, ale także tych, co nie donieśli okupantowi. Na rodzinę Ulmów doniósł jakiś szmalcownik, a w egzekucji, oprócz Niemców, brało udział czterech „granatowych”. Wzięli udział bo chcieli, czy musieli? Po tej egzekucji w okolicznych wsiach przestraszeni ludzie wymordowali ukrywanych przez siebie Żydów. Bali się o własne życie. Takie sytuacje były nie tylko na Podkarpaciu. Według badań izraelskiego historyka, Pani Havi Dreifuss, „spośród około 250 tys. Żydów, szukających schronienia na polskiej wsi…przeżyło mniej niż dziesięć procent”. W moim artykule z dnia 15.08.2017r. pt. „Żołnierze wyklęci” opisałem jak jeden z tych wojaków chadzał do lasu, gdzie ukrywały się rodziny żydowskie i dla rozrywki strzelał do kobiet i dzieci jak do zwierzyny łownej. Niedawno czytałem jak to młodzi narodowcy porywali ze wsi do lasu młode Żydówki, tam je gwałcili i mordowali. Rząd Londyński nakazał bezwzględnie karać śmiercią szmalcowników i sprawców takich bestialstw (co dowodzi, że to się działo, więc zaprzeczanie nie ma sensu) i AK takie wyroki wykonywało. Mój ojciec powiedział mi, że sam podpisał kilkanaście takich wyroków, a jeden wykonał osobiście. Materiały naukowe opisujące historię okupacji są kompletne i łatwo dostępne. Nic dziwnego, że nakładanie kagańca na mówienie o nich spotkało się z takim słusznym protestem całego świata. PiS chciał dobrze, a wyszło jak zwykle. Tekst Młynarskiego: Co by tu jeszcze spieprzyć, Panowie?” jest wiecznie żywy.

Polska jako państwo nie zhańbiła się kolaboracją z nazistami i wszystkie możliwe siły skierowała na walkę z nimi. Dla ścisłości historycznej warto nadmienić, że z Hitlerem współpracowały faszystowskie państwa europejskie: Włochy, Węgry, Chorwacja, Rumunia, Finlandia, Norwegia, francuskie Vichy, Hiszpania i Portugalia. Polsce nie można tego zarzucić.

Jerzy Chybiński

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.