Dał mu przykład Łukaszenka

Już drugi tydzień trwają w Polsce demonstracje kobiet protestujących przeciw zaostrzeniu przepisów aborcyjnych. Przeciwko demonstrującym wysyłana jest policja (coraz częściej solidaryzująca się ze swoimi żonami, siostrami i córkami) oraz Żandarmeria Wojskowa, a także bojówki kiboli i narodowców, którzy zawsze tylko czekają, by wskazać im wrogów do bicia. Do Warszawy zjeżdża około 10 tys. Falangistów do walki z kobietami. Całą tą awanturę wywołał prezes wszystkich prezesów na spółkę z kościelnymi purpuratami, nakazując t.zw. Trybunałowi Konstytucyjnemu wprowadzenie zakazu aborcji eugenicznej, czyli płodów trwale chorych, zdeformowanych i nie mających szans na samodzielne życie, czy wręcz na żadne życie. Obserwując migawki z przebiegu tych wydarzeń, mimo woli nasuwa się skojarzenie z demonstracjami na Białorusi. Tam też społeczeństwo protestuje przeciw władzy i też przeciw demonstrantom posyłana jest milicja i wojsko. Ciekawe, czy dojdzie niedługo do spotkania bratnich przywódców? Żarty żartami, ale sprawa naprawdę stała się poważna.

PiS słusznie niepokoi się ujemnym przyrostem naturalnym i szybkim starzeniem się społeczeństwa. Aby temu przeciwdziałać, wprowadził m.in. 500+ i inne plusiki, ale rzeczywistość pokazała, że to nie działa, a nawet niekorzystny trend się umacnia. Skutki są odwrotne od zamierzonych, i nie tylko w tej sprawie. Po czterech latach rządów prawicy, tylko w kurwizji kraj „podnosi się z ruin”. W rzeczywistości społeczne poparcie dla PiS jest coraz niższe, a swary w koalicji coraz większe, grożące rozpadem. W tej sytuacji poproszono o pomoc najwierniejszego (czytaj: najlepiej opłacanego) sojusznika. Tylko że Kościół od lat żąda od rządzących likwidacji w Polsce aborcji. Prezes się ugiął i choć częściowo zadowolił sojusznika wybierając na takie działanie okres drugiej fali epidemii licząc, że społeczeństwo będzie wolało zostać w domu, by nie narażać się na zarażenie. Srodze się zawiódł. Efekt znowu był odwrotny od zamierzonego, bo protesty są i będą, a co najgorsze dla rządzących – zwróciły się także przeciwko Kościołowi. Okazało się także, że przeciw Kościołowi protestują również wierzący, a nawet ludzie Kościoła! Kilka dni temu dominikanin o. Szustak upublicznił swoją opinię: Ten Kościół stał się ladacznicą polityczną.” Zapewnił,że nie on jeden tak myśli. Ba! Tak samo myśli Papież Franciszek, bo wbrew Jędraszewskim i innym Dziwiszom ogłosił, że osoby LGBT mają prawo zakładać rodziny, należy się im szacunek jak każdym innym i otacza ich chrześcijańską miłością. Dziwne, że polski Kościół wraz z hierarchami nie zapadł się pod ziemię. I znowu efekt odwrotny od zamierzonego, bo notowania PiS jeszcze szybciej lecą w dół, a Kościół traci wiernych i znaczenie. Mam nadzieję, że ta iskra spowoduje reakcję taką jak w Irlandii i ten kościół stanie się lekceważonym marginesem, a pretensje może mieć wyłącznie do siebie. I kto wtedy poprze prezesa?

Do problemów nurtujących Polskę należy podejść nie ideologicznie, czy kierować się średniowiecznymi nakazami Kościoła, tylko uruchomić rozum i posiłkować się wiedzą naukową (której Kościół jest wrogiem). Przypomnę więc, że najwięcej dzieci rodziło się w Polsce wtedy, gdy aborcja była dozwolona na życzenie (Kościół wtedy nie protestował), a rządzący w latach siedemdziesiątych ub. w. budowali blisko 300 000 tanich mieszkań spółdzielczych rocznie. Młodym rodzinom zakłady pracy fundowały mieszkania zakładowe, udzielały nieoprocentowanych pożyczek, więc zajście w ciążę nie było żadnym dramatem bytowym jak obecnie. Czynsze w mieszkaniach komunalnych wynosiły około 200 złotych miesięcznie przy średniej płacy około 3700 zł. netto. To nie są dane „wydumane”, bo pracowałem wówczas w dyrekcji Kombinatu Budowlanego i z tymi sprawami byłem na bieżąco.

Słusznie byłoby więc zastanowić się, dlaczego Kościół w Polsce stał się tak zajadłym wrogiem nie tylko aborcji, ale także antykoncepcji, która zapobiega niechcianym ciążom. W Średniowieczu też istniała aborcja i wtedy Kościół uznawał ją za grzech, z którego należało się wyspowiadać i było po sprawie. Trwa to do tej pory praktycznie we wszystkich krajach cywilizowanych, a w Europie Polska ma najostrzejsze restrykcje w tej sprawie od czasu, gdy papieżem został Karol Wojtyła, który był wrogiem i aborcji i antykoncepcji. Czym się kierował? Było to jego osobiste przekonanie, a że został uznany za Wielkiego Polaka (polscy politycy w swojej nijakości „na gwałt” potrzebowali postaci pomnikowej), więc co On powiedział, stawało się Prawdą Najwyższą. A prawda naukowa na temat ciąży jest taka: po połączeniu się komórki jajowej z plemnikiem powstaje zygota, (dwie połączone komórki) która zagnieżdża się w ściance macicy na 3-4 dzień od zapłodnienia. Twierdzenie, że to jest człowiek ma taki sam sens, jak twierdzenie, że jajko kurze, które kupujemy w sklepie, jest kurą. Po okresie zygotalnym następuje okres zarodkowy (embrionalny), który trwa do 10 tygodnia ciąży. Po pierwszym tygodniu jego wielkość to 0,5 – 1 mm. i zagnieżdża się w błonie śluzowej macicy jako blastocysta. Coraz szybciej przybywa komórek, które się różnicują. W 3 tygodniu zarodek mierzy 1,2 mm. Pod koniec 5 tygodnia ma już ok.11 -14 mm. i zaczynają się rozwijać zalążki poszczególnych organów. Po 11 tygodniu następuje okres płodowy, który prowadzi do pełnego rozwoju organizmu i do porodu. Wyraźnie więc widać, że o istocie ludzkiej można mówić dopiero w trzeciej fazie rozwoju. Warto nadmienić, że w okresie zygotalnym około 70% ciąż ulega samoistnemu poronieniu i kobiety nawet nie wiedzą, że były kilka dni w ciąży. A’propos poronień: niecałe dwadzieścia lat temu we Wrocławiu kobieta poroniła. Zarodek zapakowała, ślicznie ozdobiła „trumienkę” i poszła z mężem do księdza zamówić pogrzeb. Ksiądz wpadł w furię, wrzeszczał że to obraza Boga i Kościoła, groził policją, a w końcu siłą wyrzucił ich z zakrystii. Zdarzenie opisała lokalna prasa. Był to prawdziwy, a nie udawany na pokaz, stosunek Kościoła do zygot, embrionów i płodów ludzkich. Wspomniałem o tym dlatego, że najlepiej byłoby, aby każdy człowiek według swoich odczuć i emocji decydował w sprawach rozrodu. Tymczasem ci, co rządzą, uzurpują sobie prawo narzucania w tak delikatnej materii swoich poglądów i ocen. Całkiem niedawno praktycznie wycofano ze sprzedaży tabletki antykoncepcyjne, bo księża zabraniają antykoncepcji, Służba Zdrowia przestała robić badania prenatalne, a teraz nakazuje się kobietom rodzić wszystko i za wszelką cenę, bez względu na ich sytuację osobistą. Dwa lata temu z Sejmu siłą usunięto kobiety z dziećmi niepełnosprawnymi, proszącymi opomoc państwa. Rezultat jest taki, że ludzie o nieustabilizowanej sytuacji materialnej i życiowej zaczęli unikać seksu, bo boją się ciąży, więc będzie jeszcze mniej dzieci. Ale nie tylko! Niedawno czytałem wypowiedzi lekarzy specjalistów, którzy twierdzili, że częsty seks odmładza organizm, spowalnia jego starzenie, poprawia ogólną kondycję fizyczną, tworzy bliskie więzi międzyludzkie, łagodzi agresję, a także usprawnia umysł i spowalnia proces jego starzenia i demencji. Jeżeli ta wymuszona przez prezesa i Kościół tendencja antyseksualna potrwa dłużej, to Polska coraz szybciej będzie się wyludniać, a w kraju będzie coraz więcej sześćdziesięcioletnich stetryczałych staruszków. Prezes twierdzi, że jego działania mają na celu dobro Polski, a ci, co mu przeszkadzają to przestępcy. I znowu działania jego i jego sojusznika Kościoła, przynoszą skutki odwrotne od zamierzonych. To władza PiS – jeśli potrwa dłużej – zakończy historię narodu polskiego i Kościoła. Wielokrotnie w swoich artykułach pisałem, że działania Kościoła i Prawicy zawsze szkodziły Polsce (np. Targowica). Dzisiaj po raz kolejny to się potwierdza. Szkoda, że wybory dopiero za trzy lata. Myślę, że społeczeństwo przez ten czas prawidłowo oceni działania tej spółki i na zawsze znikną oni z polskiej polityki. Najlepiej, jakby razem z Łukaszenką wyjechali do Putina. Czego rodakom i sobie serdecznie życzę.

Jerzy Chybiński

P.S. Polski kościół widząc, że traci społeczne poparcie a kościoły pustoszeją, przeszedł do ofensywy. Powstają różne fundamentalistyczne organizacje typu Żołnierze Chrystusa, Ordo Iuris itp., które mają walczyć „o tożsamość narodową, zachowanie tradycji i wartości religijnych”. Do tej walki mają służyć różańce z żelaznych kul, używane jak kastety. Jestem pewien, że niedługo zaczną ostrzyć podstawy metalowych krzyży. Ideolodzy terrorystów z ISIS też twierdzą, że „walczą o tożsamość narodową, tradycję i wartości religijne”. Fundamentalizm każdej religii ma takie samo oblicze.

J.Ch.

 


Źródłem obrazków w poście jest Wikimedia Commons

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.