Też mam dość!

Polska chce zawetować budżet Unii Europejskiej na lata 2021 -2027, bo Unia domaga się od nas przestrzegania reguł, zasad i praw tam obowiązujących, pod groźbą wstrzymania unijnych dopłat. Gdy wstępowaliśmy do Unii w 2004 roku, jedynie hierarchowie kościelni próbowali podważać te zasady, pomimo że ówczesny papież JP II gorąco popierał nasze członkostwo w Unii. My, zwykli ludzie, spodziewaliśmy się impulsu rozwojowego nie tylko gospodarki, ale także wprowadzenia w Polsce demokratycznych zasad trójpodziału władzy, wolności słowa, wolności mediów, równych praw dla wszystkich, poszanowania praw mniejszości, wolności od przymusowej indoktrynacji ideologicznej i religijnej itp. itd. Piętnaście lat temu zaczęliśmy iść z satysfakcją i radością w tym kierunku z olbrzymim poparciem społecznym i wydawało się, że ten niezwykle korzystny dla Polski i Polaków trend będzie się tylko umacniał. Niestety, minęło kilkanaście lat, i nasze członkostwo w Unii Europejskiej jest coraz bardziej zagrożone, i to nie z powodu niechęci społeczeństwa, ale ze strony PiSowskiego rządu wspieranego przez odwiecznego okupanta, który już raz (u schyłku XVIII wieku) doprowadził do likwidacji Polski współpracując z radykalną prawicą.

Pisowska propaganda wmawia polskiemu społeczeństwu, że w swoim kraju możemy robić, co uważamy za słuszne, i nikomu nic do tego. Czy z tego wynika, że możemy palić na stosie „czarownice”, „heretyków” i naukowców, szukających prawdy? Przecież tak ongiś robiono. Było to w polskiej i europejskiej tradycji, tak miłej dla prawicy. Czy możemy ponownie uczynić chłopów i robotników niewolnikami jaśniepanów? Tak przecież było; to polska tradycja! Oczywiście nie spodziewam się propozycji takich rozwiązań, bo miłość Prezesa do tradycji nie sięga tak daleko. Jego mentalność sytuuję w drugiej połowie dziewiętnastego wieku, bo wychował się w oparciu o ówczesną literaturę patriotyczną i bogoojczyźnianą, a i hierarchowie (stetryczali starcy) lubują się w tamtym okresie, gdyż Kościół miał pełnię władzy i rząd dusz. Ba! Ostatnie wydarzenia w Polsce pokazały, że miła mu jest tradycja pałowania protestujących Polaków przez carską policję; wszak władza pochodzi od Boga, a jemu uzyskać władzę pomogli słudzy boży, więc on też ma prawo!

Po przeczytaniu tego akapitu czytelnicy mogą mieć odczucie, że trochę przesadzam. Przypomnę więc, że ponad dwa i pół roku temu Gazeta Wyborcza opisała rozrastanie się w całym Świecie różnych sekt pseudoreligijnych, dążących do zawrócenia historii. Twórca tego ruchu Brazylijczyk

De Oliveira chciał „przywrócenia porządków z czasów średniowiecznego chrześcijaństwa”. De Oliveira uważa, że „zdarzają się okoliczności, w których dla dobra ludu trzeba zawiesić indywidualne prawa.” Wczoraj – 21 listopada – Gazeta Wyborcza ponownie wraca do tematu w artykule „Przelew w imię boże” i opisuje jak bardzo te fundamentalistyczne organizacje pączkują i rozrastają się, a swoich ludzi lokują w „niezbyt rozgarniętych” rządach różnych krajów, szczególnie w Polsce (głównie ludzie Ziobry i Min. Spr. Zagr.). „Nasze” organizacje to Stowarzyszenie, Instytut im. Piotra Skargi oraz Instytut Ordo Iuris. Wypączkowały one z brazylijskiej organizacji Tradycja, Rodzina i Własność. Wszystkie te międzynarodowe organizacje dysponują wielkimi pieniędzmi. Papieże i Watykan odcinają się od nich uznając ich za uzurpatorów, dla których liczą się władza i pieniądze.

Autorzy artykułu cytują nie bez kozery Jarosława Kaczyńskiego: „Jak ktoś ma pieniądze, to skądś je ma.” Od roku 2012 organizacje te znacząco zaczęły się bogacić, a w Rosji wielu oligarchów powołało do życia różne pseudoreligijne organizacje, które nie tylko dokonują przelewy gotówki, ale współpracują przy organizowaniu demontażu Unii Europejskiej pod płaszczykiem pracy na rzecz organizacji religijnych. Autorzy artykułu słusznie sugerują że tymi polskimi organizacjami natychmiast powinna się zająć ABW. Wicepremierem od bezpieczeństwa jest Kaczyński, który ma poglądy tożsame z tymi organizacjami i też chce rozwalić Unię. Tylko dlaczego robi to na spółkę z Putinem?

Polacy coraz śmielej pokazują, że mają tego dość. Ja też. A Ty – czytelniku?

Artykuł w Gazecie Wyborczej powstał w oparciu o książkę p. t. To jest wojna. Kobiety, fundamentaliści i nowe średniowiecze.” Klementyny Suchanow.

Czy Polacy znów muszą walczyć o wolność i niezawisłość z nową Targowicą?

Jerzy Chybiński


Źródłem obrazków w artykule jest Wikimedia Commons, o ile nie wskazano inaczej.


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.