Polski Ład, czyli kampania wyborcza PiS

PiS ogłosił propozycje działania rządu po zwalczeniu pandemii, mające na celu dynamiczny rozwój kraju tak w wymiarze gospodarczym jak i społecznym. Celem ma być dogonienie Europy Zachodniej pod względem zamożności i jakości życia polskiego społeczeństwa. Przeczytałem cały, dziesięciopunktowy plan wraz z szerokim rozwinięciem tychże punktów i – na pierwszy rzut oka – prezentujący się całkiem nieźle. Ukazał się w maju br. jako rządowy projekt wykorzystania uchwalonego przez Unię Europejską Funduszu Odbudowy. Wcześniej PiS musiał stoczyć wewnątrzkoalicyjne boje z partyjką Ziobry, który nie chciał, by Polska korzystała z tych unijnych pieniędzy, a także stoczyć polityczny bój z opozycją, bo i Koalicja Obywatelska i partia Hołowni były przeciw licząc nierealnie na upadek obecnej władzy. Z kłopotliwej sytuacji wybawiła PiS Zjednoczona Lewica, głosując w Sejmie zgodnie z partią rządzącą nad Krajowym Planem Odbudowy, dokumentem niezbędnym dla Unii.

Treść tego Polskiego Ładu, jak i termin jego ogłoszenia oceniam jako rozpoczęcie kampanii wyborczej, choć do wyborów zostało jeszcze prawie dwa i pół roku. Czyżby Kaczyński chciał pozbyć się niepokornych przystawek, które mają czasami własne zdanie i torpedują ustalenia „władcy”? Wydaje mi się to bardzo prawdopodobne. Treść Nowego Ładu jest tak skonstruowana, żeby spodobać się najbiedniejszej, a więc najliczniejszej grupie wyborców. Pomija natomiast tematy trudne i kontrowersyjne, toteż dziś notowania PiS poszybowały do 38% deklasując rywali. Platforma Obywatelska ulega wewnętrznemu rozkładowi, Polska 2050 nie ma argumentów przeciw, własnych propozycji lepszych od Nowego Ładu też nie ma- a przynajmniej nie przedstawia, a lewica również milczy. Bezwład opozycji sprzyja wzrostowi notowań obecnej władzy i jeśli trend ten się utrzyma i notowania PiS osiągną poziom umożliwiający samodzielne rządzenie, więc pokusa wcześniejszych wyborów może być nie do odrzucenia tym bardziej, że Kaczyński nie znosi Ziobry i Gowina, a ich sojusz jest tylko koniunkturalny.

Analizując zapisy Nowego Ładu trudno nie dostrzec jego lewicowych założeń, choć PiS głosi, że jest partią prawicową. Z czego to wynika? Przypuszczam, że i Kaczyński, i jego stratedzy wyciągnęli wnioski z dynamiki antyrządowych i antykościelnych protestów, a szczególnie protestów kobiet, które stanowią połowę społeczeństwa. Autorytet polskiego Kościoła gwałtownie spada, nasi hierarchowie mają coraz gorsze notowania nie tylko w kraju, ale także w Watykanie, więc może Kaczyński uznał, że lepiej nie eksponować zbytnio sojuszu z ołtarzem, zwłaszcza że sam wcale nie jest religijny, a jego zbratanie z Kościołem jest wyłącznie taktyką ułatwiającą zdobycie i utrzymanie władzy. W punkcie 4 Ładu zapisane są nawet „powszechne i bezpłatne badania prenatalne” uważane przez Kościół za możliwe zagrożenie życia „dzieci nienarodzonych”. Nie ma w założeniach ani słowa o stosunkach państwa z Kościołem, nie ma nic o nauce religii w szkołach, nie ma też nic o sposobach finansowania Kościoła i jego funkcjonariuszy. Myślę, że jest to tylko wybieg taktyczny, by nie zrazić potencjalnych wyborców. Nie ma też mowy ani o wyższości polskiego prawa nad unijnym, ani też o zgodności naszego prawa z unijnym. PiS wie, że igranie z Unią na temat praworządności może skończyć się „zakręceniem kurka” z unijnymi pieniędzmi, a tego Polacy Kaczyńskiemu nie wybaczą.

„Odchylenie lewicowe” nowego programu wyborczego PiS może mieć jeszcze inne przyczyny. Wprawdzie prorządowe media głoszą o rozwoju prawicowych nastrojów w społeczeństwach Europy,  ale i Kaczyński, i Morawiecki oraz ich stratedzy wiedzą, że jest inaczej. W dniach 7-8 maja br. odbył się w Porto (Portugalia) nieformalny szczyt przywódców europejskich, na którym obradowano także o sprawach społecznych i przyjęto „Deklarację z Porto o sprawach społecznych”, a w niej m.in.: „Wymiar społeczny, dialog społeczny i czynne zaangażowanie partnerów społecznych były zawsze podstawą wysoce konkurencyjnej społecznej gospodarki rynkowej. Wyrazem naszego zobowiązania na rzecz jedności i solidarności jest również zapewnienie każdemu równych szans i niepozostawienie nikogo bez pomocy.” Mówiono także o realizacji Europejskiego Filaru Spraw Socjalnych na szczeblu unijnym i krajowym, zgodnie z programem strategicznym na lata 2019 – 2024.”

Na tym szczycie był także polski premier Mateusz Morawiecki. Był również inny Polak Piotr Sadowski, który jest prezydentem paneuropejskiej organizacji Platforma Społeczna, będącej przedstawicielem europejskiego społeczeństwa obywatelskiego, skupiającej 2800  pozarządowych organizacji społecznych.  W swoim wystąpieniu argumentował m.in. że „sprawy socjalne społeczeństw winny być priorytetem działań rządów.” 88% Europejczyków uważa, że Europa socjalna jest dla nich priorytetem. Podobno jego wystąpienia słuchano z wielką uwagą. Premier Morawiecki nie miał nic do powiedzenia. Prorządowe polskie media też  nie miały nic do powiedzenia na temat tego szczytu. Program Polski Ład został opublikowany 15 maja, a więc tydzień po szczycie w Porto. Czyżby PiS i jego rząd zrozumieli wreszcie, że działając wbrew polityce unijnej nie dostaną ani grosza, co oznaczałoby koniec jego władzy i wszystkich synekur? Zasadne jest również pytanie: Co na to opozycja, a zwłaszcza Lewica? Wszak mają europosłów, wiedzą o tym szczycie, wiedzą kierunkach rozwoju Unii Europejskiej i co?! A może to ich nie obchodzi, bo wiedzą, że rządzić nie będą, więc wystarczają im diety poselskie i europoselskie?

Czy pozostaje Polakom wybór między nijaką opozycją, a (z konieczności) skręcającym w lewo i prounijnie PiSem? Niech ta konstatacja będzie kolejnym apelem opozycji, by wzięła się do roboty i chociaż korygowała niewłaściwe zarządzenia władzy. Niech choć tyle będzie z niej pożytku.

Jerzy Chybiński

 


Źródłem obrazków w artykule jest Wikimedia Commons, o ile nie wskazano inaczej.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.