Współczesna wędrówka ludów

W drugiej połowie ubiegłego wieku do Europy zaczęli napływać emigranci głównie z państw Bliskiego Wschodu oraz z Afryki. Najwięcej było Turków. „Strumyk” był stosunkowo cienki, ale powoli przybierał na sile, by w drugiej dekadzie obecnego wieku stać się współczesną wędrówką ludów. Polską nie byli zainteresowani, bo nasz kraj uchodził za biedny oraz bardzo nieprzychylny przybyszom. Miliony ludzi zalały Europę Zachodnią stwarzając poważne problemy ekonomiczne i społeczne oraz zagrażając bezpieczeństwu obywateli. Teraz Polska zaczyna mieć problem za sprawą satrapy Łukaszenki, który wykorzystuje migrantów do destabilizacji sytuacji w naszym kraju, a na dodatek nieźle na tym zarabia, bo przybysze muszą słono płacić jego synowi prowadzącemu biuro podróży. Podobno już zarobił 28 mln dolarów. Przywódcy europejscy szukają sposobu na powstrzymanie tego zalewu emigrantów, ale nie bardzo im to wychodzi, bo ta rzeka cały czas przybiera. Uważam, że najpierw należy znaleźć powody, a dopiero potem szukać rozwiązania. Aby je znaleźć, trzeba cofnąć się prawie 1000  lat i przeanalizować powody, które były praźródłem dzisiejszych problemów, oraz o 100 lat, by znaleźć przyczyny, które pozwoliły państwom umownego Zachodu stać się atrakcyjną ziemią do życia dla ludzi, którzy w swoich ojczyznach cierpią biedę, poniżenie i brak choćby minimum swobód obywatelskich.

Uważni obserwatorzy światowej rzeczywistości politycznej, gospodarczej i społecznej już dawno zauważyli prawidłowość, że im więcej władzy kościołów i religii, tym więcej biedy i zniewolenia. A jeśli jakaś religia nawołuje do bezwzględnego nawracania niewiernych na swoją, jedynie słuszną wiarę, to rezultat dla ludzi jest opłakany. Tak było zawsze i tak bywa dzisiaj. Przykłady? Proszę bardzo! W średniowieczu kościół katolicki podjął wyprawy krzyżowe by odbić Ziemię Świętą z rąk niewiernych, rujnując tamtejsze państwa i mordując ludność. We Francji inkwizycja wymordowała Katarów (odłam religii katolickiej), a dowódca wojsk inkwizycyjnych kazał zabijać wszystkich, bo „Pan Bóg rozpozna swoich.” Wymordowanie Jadźwingów i Prusów to też nawracanie siłą. Trzy wieki później, po odkryciu Ameryki, miejscowa ludność zmniejszyła się do dwudziestu procent na skutek rzezi i zawleczonych chorób. Dopiero wówczas papież uznał, że Indianie też mają duszę i należy traktować ich jak ludzi. Położenie zniewolonej ludności było tragiczne! Wojny religijne  Europy z islamem (i nie tylko) trwały ciągle (bitwa pod Warną, bitwy na Dzikich Polach z Tatarami, bitwa pod Wiedniem a niedawno Rwanda – to tylko najbardziej znane Polakom przypadki). Państwa europejskie kolonizowały Afrykę, Azję południową, Daleki Wschód, Australię i in., a z wojskiem szli misjonarze… Najskuteczniejszy opór katolicyzmowi stawiała religia islamska, dla której wiara, tradycja i patriotyzm były wartościami nadrzędnymi i w końcu zdominowała tamtejsze państwa po upadku kolonializmu. Ludność przepojona do głębi tymi trzema wartościami czuła nienawiść do katolickich najeźdźców, stąd dzisiejszy ISIS, Talibowie, Al. Kaida i inni.

Życie w państwach zdominowanych przez wojny religijne nie było łatwe i przyjemne a i gospodarka też nie mogła się rozwijać. W Europie dopiero druga połowa XIX wieku i pierwsza połowa XX przyniosła początki uwalniania państw od władzy Kościoła. We Francji religia z mocy uchwalonego prawa stała się sprawą prywatną obywateli i nawet religię usunięto ze szkół. Uwolnienie państwa i społeczeństwa od religijnego ucisku spowodowało szybki rozwój gospodarczy a wolność obywatelska kreowała inicjatywy przyśpieszające ten rozwój. Ten postęp społeczny i gospodarczy trwa do  dzisiaj, w przeciwieństwie do krajów, gdzie rządzą Kościoły i religie. W dobie rozwoju radia, telewizji, a zwłaszcza informatyki i telefonii komórkowej, ludność całego Świata ma doskonałe rozeznanie o warunkach życia w poszczególnych regionach i umie porównać swoje szanse i możliwości z szansami i możliwościami tych świeckich, zachodnich społeczeństw. Dążenie do samorozwoju, bogacenia się i dążenie do łatwego życia ma jednak swój minus: ujemny przyrost naturalny skutkujący brakiem rąk do pracy i starzeniem się społeczeństwa. Wymyślono więc sposób, by temu zaradzić: wpuścić do Europy młodych, dynamicznych i chętnych do pracy ludzi, głównie z najbliższego sąsiedztwa, czyli z Bliskiego Wschodu. Skutki okazały się opłakane, bo Europę zalało morze uchodźców nie tylko pożądanych, ale także ludzi liczących na życie z zasiłków socjalnych, a nawet ortodoksyjnych wrogów bezbożnych państw europejskich. Ludzie ci chcą mieć zasługi w Niebie i robią to, co katolicy robili w ubiegłych wiekach, czyli zabijają niewiernych. Nie można zapominać, że takie postawy kształtowały się również w efekcie działań  Stanów Zjednoczonych, które na Bliskim Wschodzie interweniowały w wojnach wywołanych przez rządy zdominowane religijnie na skutek wrogo do siebie nastawionych szyitów i sunnitów (Irańsko – Iracka, Iracko – Kuwejcka, wojna domowa w Jemenie wspierana przez Arabię Saudyjską, wojna w Afganistanie) czy zwalczając islamskie organizacje terrorystyczne nastawione na walkę z Zachodem. Interwencje te z jednej strony wzbudzały nienawiść do interwenta, a z drugiej strony podziw dla technologii, kultury opartej na wolności jednostki czy podmiotowości obywatela względem władzy, także religijnej. Ci, którym Zachód imponował, zrobili wszystko, by tam się dostać i starają się zasymilować, przyjmując prawa i obyczaje gospodarzy. Ci, co chcą żyć na koszt gospodarza, a jednocześnie dążą do wprowadzenia własnych zasad, obyczajów i religii choćby nawet siłą, stanowią poważny problem.

Drogą do rozwiązania tego problemu jest uporczywa informacja z wykorzystaniem internetu i telefonii komórkowej tam na miejscu! Należy społeczeństwu pokazać, jak żyje się w państwach wolnych i demokratycznych uwolnionych od rządów religijnych, gdzie dominuje wiedza, a nie wiara. Powinno to zmobilizować tamtejsze społeczeństwa do wprowadzenia europejskiego systemu rządzenia i europejskiej kultury. Przy dzisiejszej technologii jest to możliwe. Wtedy Łukaszenka nie miałby chętnych do szturmowania naszej granicy, a Polacy nie mieliby na sumieniu tych – jak by nie było – bliźnich bitych przez obie strony ludzi chcących poprawić swój los.

Jerzy Chybiński

P.S. Wkrótce po opublikowaniu poprzedniego artykułu pt. >„Elity” PiS<  poseł PiS Piotr Kaleta publicznie powiedział: „Ja chcę być w Średniowieczu, bo to normalny czas dla naszej polskości.” Chciałbym Go zapytać, kim on chciałby być w tym Średniowieczu? Czy parobkiem mieszkającym na stryszku z sianem w oborze bez żadnej zapłaty, tylko za skromne wyżywienie? Czy młodym wieśniakiem, którego narzeczoną ksiądz dobrodziej zabiera do swojego łoża dla praktycznej nauki obowiązków małżeńskich (praktyka powszechna w ówczesnej Europie do czasu kategorycznego zakazu wydanego przez papieża)? Potem Jaśnie Pan korzystał z prawa pierwszej nocy zaraz po ślubie. Wieśniacy musieli utrzymać i plebana i Pana, więc byli tak zatyrani, że rzadko dożywali trzydziestki. Podejrzewam, że wolałby być Jaśnie Panem, na którego inni pracują, a sam miałby co rusz jakąś pannę młodą w sypialni. Pewnie dzisiaj, będąc posłem, czuje się tak zapracowany, że chce się od tego „wysiłku” uwolnić. A może on nie ma żadnej wiedzy o życiu w tamtych czasach i dlatego tak sobie marzy? Klasyczny przykład elity PiS.

J.Ch.

 


Źródłem obrazków w artykule jest Wikimedia Commons, o ile nie wskazano inaczej.


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.