Znowu konfrontacja

Po zakończeniu II Wojny Światowej, na mocy ustaleń aliantów Świat został podzielony na dwie strefy wpływów: stalinowskiego ZSRR wraz z przyłączonymi do niego państwami Europy Wschodniej (zajętymi przez Armię Czerwoną pod koniec wojny) i t.zw. Świata Zachodniego, czyli państw Europy Zachodniej wraz ze Stanami Zjednoczonymi Ameryki. Na skutek polityki Stalina dążącej do „wyzwolenia” Zachodu od „imperialistycznego kapitalizmu”, szybko doszło do powołania dwóch wojskowych bloków: NATO pod przywództwem USA i Układ Warszawski pod przywództwem Związku Radzieckiego. Został rozpętany wyścig zbrojeń, bo każda ze stron chciała mieć przewagę militarną, ale też polityczną. Sowiecka walka z „zachodnim imperializmem oraz kolonializmem (to akurat słuszne) miała na celu poszerzenie obozu państw socjalistycznych i uzyskanie tam przyczółków militarnych. Udało się to z Chinami, Wietnamem Północnym, Koreą Północną za cenę wojennej pożogi i setek tysięcy ofiar, oraz – co dla ZSRR najistotniejsze – z Kubą, leżącą blisko USA. Stanom Zjednoczonym udało się przyłączyć do NATO Turcję, stanowiącą niejako „podbrzusze” Rosji sowieckiej. W odpowiedzi Związek Radziecki na początku lat sześćdziesiątych zainstalował na Kubie rakiety z głowicami atomowymi. USA zażądały natychmiastowego ich wywiezienia grożąc ich zniszczeniem. Świat znalazł się na krawędzi światowej wojny nuklearnej. Chruszczow (przywódca ZSRR) ugiął się i rakiety wywiózł do swojego kraju. Po tych wydarzeniach Świat zorientował się jak niewiele trzeba, by zniszczyć życie na ziemi. Przywódcy mocarstw i ich sojusznicy postanowili złagodzić nieco wzajemne stosunki i nie naruszać stanu istniejącego, opierając go na pokojowym współistnieniu. Dominacja sowietów nad krajami „demoludów” wydawała się nie zagrożona.

W historii Świata zawsze było tak, że narody poddane uciskowi czy dominacji innego kraju, będą dążyć do zrzucenia jarzma i samostanowienia. Te dążenia zainicjowała Polska w latach osiemdziesiątych ub. w., a próby Gorbaczowa zmierzające do przekształcenia Rosji sowieckiej w kraj  demokratyczny, bardziej nowoczesny i upodabniający ją do państw cywilizowanych, znacznie Polakom pomogły. Za naszym przykładem poszły inne kraje Wschodniej Europy i Układ Warszawski przestał istnieć. Na domiar złego dla Rosji, wszystkie Republiki Radzieckie również ogłosiły niepodległość znacznie osłabiając siłę i znaczenie rosyjskiego imperium. Politykom „poradzieckim” bardzo to się nie podobało. Prezydentem został oficer KGB Władimir Putin. To co się stało z ZSRR uważa za największe nieszczęście kraju, więc – wzorując się na „radzieckim” stylu rządzenia – usiłuje odwrócić bieg historii. Uwolnione z rosyjskiej dominacji kraje, obawiając się rewanżystowskiej polityki nowej Rosji, w trosce o swoje bezpieczeństwo wstąpiły do NATO. Do NATO wstąpiły też trzy byłe republiki: Litwa, Łotwa i Estonia, kulturowo najbardziej odległe od rosyjskiej mentalności. Tego Putinowi było za wiele. Wcześniejsze ustalenia o zachowaniu status quo legły w gruzach. Na domiar złego obecnie także Ukraina, szarpana militarnie na wschodnich terenach, też chce swoje bezpieczeństwo oprzeć o członkostwo w NATO. Wtedy Rosja zostanie otoczona od zachodu i południa wrogim – jak mniema – sojuszem wojskowym i jej położenie militarne będzie tragiczne. Tak rozumuje Putin i tak rozumują jego generałowie wychowani w ZSRR. Podjęto więc działania mające do tego nie dopuścić. Na wschodniej granicy Ukrainy Rosja rozmieściła ponad 100 tys. wojska w pełni wyposażonego do działań zaczepnych i grozi aneksją  temu krajowi. Współdziała z Rosją Łukaszenko z Białorusi bojąc się o swój stołek i o odpowiedzialność karną ze strony własnego społeczeństwa. Świat znowu znalazł się na krawędzi światowej wojny militarnej, grożącej zagładą ludzkości. Tradycyjne myślenie znowu jest ważniejsze od rozsądku i dążenia do lepszej przyszłości.

Dzisiejszy Świat stoi przed ogromnymi problemami, których rozwiązanie wymaga ścisłej współpracy zamiast konfrontacji. Zmiany klimatu wywołane nadmiernym spalaniem paliw kopalnych grożą topnieniem lodowców wokół biegunów, skutkującym podniesieniem się poziomu oceanów i zalaniem wielu zamieszkałych terenów. Globalna polityka gospodarcza doprowadziła do znacznej nierówności dochodów w państwach rozwiniętych oraz do rażącej biedy w państwach Trzeciego Świata. Powoduje to nową „wędrówkę ludów” z państw biednych do bogatych wywołując wiele problemów różnego rodzaju. Światowa finansjera – dla zdobycia coraz większych zysków – potęguje te problemy, więc coraz więcej państw widzi ratunek w rozwiązaniach militarnych. Zyski producentów broni nigdy nie były tak wysokie. Kilka lat temu w jednym ze swoich artykułów zawarłem następujące stwierdzenia:

„Czy w historii za mało było wojen, mordów, śmierci w imię jakichś wzniosłych ideałów? Faktem jest, że w dzisiejszym świecie każde państwo musi być gotowe obronić się przed ewentualną agresją, ale też każdy obywatel i każdy żołnierz powinien wiedzieć, że każda wojna i każde zabijanie jest złem najokrutniejszym i tylko najwyższa konieczność usprawiedliwia zabijanie. Bohaterstwem naszych czasów powinno być działanie dla dobra innego człowieka i dla dobra wspólnoty ludzkiej. Religie mówią, że wszyscy pochodzimy od jednych rodziców, więc jesteśmy wszyscy braćmi i siostrami a planeta Ziemia jest naszą wspólną własnością. Przestańmy wychowywać do zabijania!”

Dzisiaj te słowa są jeszcze bardziej aktualne, więc apeluję do wszystkich: przestańmy myśleć przeszłością a zacznijmy myśleć o przyszłości! Wychowanie patriotyczne w przeszłości to przeznaczanie patriotów do zabicia! Zabicia przez patriotów z innego, wrogiego kraju! Czy to ma sens? Uważam, że dzisiejszy patriotyzm powinien polegać na działaniu dla dobra bliźniego, dla dobra bliskiej społeczności, dla dobra kraju, a najmądrzejsi i najlepsi niech działają dla dobra całej ludzkości! Zacznijmy takich ludzi uznawać za prawdziwych bohaterów dwudziestego pierwszego wieku! Dzisiejsza napięta sytuacja militarna może jest tylko grą polityczną dla osiągnięcia jakichś korzyści. Oby tylko o to chodziło. Trzeba jednak pamiętać, że w tej grze bierze udział bardzo wielu ludzi. Jakie mają oni wyobrażenie o całej sytuacji? Czy nie zechcą być „bohaterami” i pierwsi nacisną odpowiedni guzik? Taki „guzik” można też nacisnąć przez ludzką pomyłkę lub nieuwagę i tragedia gotowa.

Najważniejsi politycy powinni zdać sobie sprawę z tego, że przywódca tego państwa, które rozpocznie najtragiczniejszą wojnę, przez historię będzie uznany za łotra i bandziora gorszego od Hitlera. Czy ktoś chce być tak osądzony?

Jerzy Chybiński

P.S. A może zaprosić Rosję do NATO? Byłby koniec z konfrontacją i początek współpracy i to globalnej.

J.Ch.

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.