eBT

Państwo z kartonu. Jak naprawdę wygląda opieka nad osobami niepełnosprawnymi

Opieka nad osobą niepełnosprawną. Biurokracja, upokorzenia, absurdy urzędnicze. W XXI wieku państwo polskie nadal nie potrafi wspierać swoich obywateli.

XXI wiek, XIX-wieczne podejście

Żyjemy w czasach przełomowych technologii – erze sztucznej inteligencji i obliczeń kwantowych. Teoretycznie wszystko powinno działać szybciej, sprawniej, lepiej. Niestety, jeśli chodzi o wsparcie dla osób z niepełnosprawnościami, rzeczywistość w Polsce cofa się do czasów zamierzchłych. Jako osoba spokrewniona z osobą niepełnosprawną, doświadczyłem tego na własnej skórze.

Małżeństwo? Tak, ale tylko w folderach

Politycy powtarzają, że rodzina to najważniejsza komórka społeczna. W praktyce – nic z tego nie wynika. Gdy przyszło złożyć wniosek o wsparcie, okazało się, że małżonek nie może tego zrobić w imieniu chorego. Nawet jeśli chory nie jest w stanie się podpisać. Wniosek musi złożyć sam niepełnosprawny.

Nigdy nie wystąpiliśmy o ubezwłasnowolnienie – dziś uważam to za błąd. Polecam każdemu w podobnej sytuacji, by to rozważył. Ułatwi to codzienne funkcjonowanie i formalności.

Ściana urzędnicza zamiast wsparcia

Objawy choroby pojawiły się ponad dekadę temu. Mimo to długo traktowano je jako zwykłe oznaki starzenia się. W końcu jednak postęp niepełnosprawności zmusił nas do działania.

Trzy lata temu orzeczono pełny stopień niepełnosprawności, potwierdzony przez powiatową komisję. Mimo to – droga przez urzędy dopiero się zaczynała. Przykład? Złożenie wniosku o dofinansowanie łazienki. Wniosek, kosztorys, projekt, lista materiałów. Czy można oczekiwać, że 75-letni opiekun poradzi sobie z tym samodzielnie? Kosztorys wykonany przez specjalistę został podważony jako „zbyt skomplikowany”.

Dofinansowania nie przyznano. Priorytet mieli ci, którzy czekali od poprzedniego roku. Remont został wykonany z własnych środków. Część wydatków można było odliczyć w rocznym PIT – ale to tylko symboliczna ulga.

Obietnice wyborcze kontra rzeczywistość

W kampanii prezydent Andrzej Duda ogłosił nowy program wsparcia dla osób niepełnosprawnych. Brzmiało pięknie. W praktyce – wdrażano go w tempie ślimaka. Urzędy nie były przygotowane na falę wniosków. Decyzja wojewody zapadła dopiero po roku od złożenia pisemnego wniosku.

Ale to nie był koniec. Dokumenty nie zostały automatycznie przekazane do ZUS. Potrzebny był kolejny wniosek – tym razem elektroniczny. ZUS podważył pełnomocnictwo podpisane odciskiem palca – jedyną formą „podpisu” dostępną dla chorego. Notariusz odmówił uwierzytelnienia, uznając stan zdrowia za zbyt zaawansowany. W efekcie musieliśmy przywieźć osobę niepełnosprawną do urzędu, by urzędnik „zobaczył ją na własne oczy”.

W ZUS-ie, choć urzędnik wykazał się życzliwością, nie miał przeszkolenia – działał na wyczucie. Wniosek i pełnomocnictwo zostały spisane od nowa. Cały proces to przykład tego, jak wygląda „opiekuńcze” państwo – ale tylko na papierze.

Ukryta pułapka: zabierają jedno, gdy dają drugie

Z relacji innych rodzin wiem, że w niektórych przypadkach przyznanie nowego świadczenia powodowało odebranie innego – np. z gminy – z powodu przekroczenia progu dochodowego. Efekt? Po trudach całej biurokratycznej batalii opiekun zostawał z taką samą lub tylko nieznacznie wyższą pomocą.

A przecież opieka nad osobą niepełnosprawną to ogromne koszty – finansowe i emocjonalne.

Gmina? Tak, ale z wizją lokalną i wnioskiem

Kiedy 75-letni opiekun był już na granicy wyczerpania, skontaktowaliśmy się z Miejskim Ośrodkiem Pomocy Rodzinie. Okazało się, że gmina rzeczywiście oferuje wsparcie – również odpłatne. Po kolejnej wizji lokalnej przyznano pomoc. Odkryliśmy też, że osobie chorej przysługuje darmowa rehabilitacja, wcześniej opłacana z własnej kieszeni po stawkach komercyjnych.

Koordynacji brak, chaos pozostaje

Podeszły wiek nie sprzyja orientacji w skomplikowanych procedurach, a tym bardziej składaniu stosów dokumentów. Tymczasem wsparcie – choć formalnie istnieje – jest rozproszone po różnych urzędach. Często nikt nie wie, co komu przysługuje. Osoba w kryzysie nie ma siły i wiedzy, by to wszystko śledzić.

A przecież mamy instytucje takie jak PFRON. Dlaczego nie stworzyć jednej, centralnej bazy danych osób niepełnosprawnych? Dlaczego nie wprowadzić systemu koordynatorów wojewódzkich, którzy po wydaniu orzeczenia przedstawiliby wszystkie dostępne formy wsparcia?

Czy to naprawdę aż tak trudne w XXI wieku?

Państwo kontra demografia

Polskie państwo stoi w obliczu pogarszającej się sytuacji demograficznej. Seniorów będzie przybywać – nie trzeba być Einsteinem, by przewidzieć, że podeszły wiek zwiększa prawdopodobieństwo niepełnosprawności. Starsze osoby nie mają siły ani możliwości, by odnaleźć się w gąszczu przepisów i urzędów.

Ja – będąc osobą w wieku średnim – nie znałem wszystkich niezbędnych regulacji i aktów prawnych, by skutecznie pomóc bliskiemu. Większość informacji zdobywałem nieoficjalnie – od innych opiekunów osób niepełnosprawnych. To nie tak powinno działać państwo.

Kto zawinił – nie wiem. Ale system nie działa

Problemem polskiego systemu opieki nad osobami niepełnosprawnymi jest niewiedza. Czy to efekt celowego działania, czy zwykłego chaosu – pozostawiam Wam do oceny.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.