eBTPolityka

Rok 2026 – dokąd zmierza Świat?

W Europie po II wojnie światowej nastąpiło odcięcie się państw od siłowego rozwiązywania sporów, a nawet doszło do stworzenia Unii Europejskiej, która stała się wzorem dla reszty Świata. Demokracja, praworządność, równość i dynamiczny rozwój gospodarczy stały się wzorem do naśladowania dla innych.  Kto tylko mógł, migrował do tej lepszej rzeczywistości. Osobowości takie jak Hitler, Mussolini czy Stalin przeszły do historii jako bandyci godni największego potępienia. Wydawało się, że te europejskie wzory będą naśladowane przez resztę światowych krajów, a rządy nie spełniające tych oczekiwań będą wymieniane na lepsze. Niestety, przywódca Rosji Władimir Putin uznał, że skoro on jest „wodzem” to wszystko ma być tak, jak on uważa, a skoro ma wystarczającą siłę militarną, to wolno mu podbijać sąsiednie kraje (Czeczenia, Gruzja, Ukraina). W opinii światowych społeczeństw demokratycznych był porównywany do tych niegodziwców wymienionych wyżej, więc Europa, USA, Kanada, a nawet Australia wsparły Ukrainę militarnie, dzięki czemu broni się ona już cztery lata przed najeźdźcami. Słuszne są podejrzenia, że Putin chce znacznie więcej.

Wydawać by się mogło, że przynajmniej w krajach cywilizowanych społeczeństwa nie dopuszczą, by władza w ich krajach przeszła w ręce osób zbliżonych mentalnie do tych potępionych wzorów. W samej Europie coraz większe poparcie uzyskują osoby głoszące powrót do „tradycji” sprzed ponad stu lat, czyli do czasów, które zrodziły obie wojny światowe, a niechęć, a nawet nienawiść do innych uważają za przejaw patriotyzmu. Wzrost znaczenia takich środowisk to bardzo niedobry sygnał tak dla Europy, jak  i Świata. W zeszłym roku w USA – państwie uważanym za wzór demokracji  – wybrano na prezydenta człowieka, który uważa, że dotychczasowe idee i umowy międzynarodowe dla niego są nieważne, a on będzie działał tak, jak uzna za słuszne. Oto cytaty z jego wypowiedzi: „Nie potrzebuję prawa międzynarodowego.” „O wyniku starcia potęg powinna decydować siła narodowa, a nie prawa, traktaty i konwencje.” Takie wypowiedzi legitymizują agresję Putina na Ukrainę, atak USA na Wenezuelę, plany przejęcia Grenlandii oraz Kanady i Meksyku. Z takim „dorobkiem” Świat wchodzi w rok 2026.

Trudno się dziwić, że społeczność międzynarodowa jest coraz bardziej zaniepokojona możliwym rozwojem wypadków. Największe potęgi pewnie pójdą w ślady USA, bo „skoro oni mogą, to nam też wolno.” Coraz wyraźniejszy staje się podział Świata na kilka bloków, a małe państwa w tych blokach nie będą miały nic do powiedzenia. Donald Trump kilkakrotnie publicznie oświadczał, że półkula zachodnia (obie Ameryki) to strefa mająca podlegać wpływom Stanów Zjednoczonych Ameryki, a reszta Świata Go mniej interesuje. Wprawdzie przeczy temu jego zaangażowanie w sprawy barbarzyństwa władz religijnych Iranu, ale sądzę że generalnie godzi się, by Azja Wschodnia była blokiem Chin, Europa wpadnie w łapy Putina (Trump już daje znać, że niechętna mu Europa nie jest warta jego zaangażowania). Czy tak się stanie? Myślę, że nie. Europa już zrozumiała, że musi sama zadbać o własne bezpieczeństwo, choć przeszkadzają jej prawicowe ugrupowania sprzyjające Putinowi. Jest szansa, że Europa pozostanie w pełni niezależnym regionem, promieniującym – jak dotąd – najlepszymi i najbardziej pożądanymi politycznymi, gospodarczymi i społecznymi rozwiązaniami.  Chiny wydają się bardziej zainteresowane ekspansją ekonomiczną niż militarną, Bliski Wschód – po ewentualnym upadku władzy religijnej w Iranie – skłoni się raczej ku Europie (masa ludzi uciekła stamtąd do Europy, uznając, że tylko w niej da się normalnie żyć). Afryka pozostanie polem rywalizacji tych trzech bloków, także z punktowym użyciem sił militarnych. Czy tak się stanie? Ten proces na pewno będzie rozłożony na więcej czasu, niż jeden rok, więc „pożyjemy, zobaczymy”

W tej nowej bitwie o Świat nie bagatelną rolę odgrywają surowce energetyczne. Dzisiaj ten kto je ma, może innym narzucać swoją wolę oraz ma „petrodolary” na produkcję lub zakup broni, by siłą zmuszać innych do uległości. Postęp technologiczny w dziedzinie energetyki może rozwiązać ten problem, co przy okazji odwróci niekorzystny trend niszczenia klimatu.

A co – moim zdaniem – w tym roku czeka Polskę? Na pewno wojna polsko-polska będzie trwać, a nawet się nasilać. Największym niebezpieczeństwem jest wzrost nastrojów prawicowo-nacjonalistycznych, często naznaczonych nutą faszyzmu, wspieranych przez kościół. Dla mnie najdziwniejsza jest nienawiść G. Brauna do Żydów, a jednocześnie modli się do Żyda Jezusa, jego matkę Żydówkę uznaje za Królową Polski, wielbi Żydów apostołów – więc kocha Żydów, czy ich nienawidzi? Dlaczego ta bezrozumna postawa spotyka się z poparciem znaczącej części wierzącego społeczeństwa? Dlaczego kościół go – i innych takich – nie ustawi do pionu? Czyżby podzielał jego zdanie? Jasnogórska ustawka kibolska z udziałem (p)rezydenta wyraźnie pokazuje, że nienawiść, mordobicie, morderstwa, handel narkotykami i inne przestępstwa tego środowiska są miłe Nawrockiemu (publicznie ściskał się z jednym z nich), a Jasna Góra staje się siedzibą tych zwyrodnialców. Czy kościół w ten sposób chce przeciwdziałać spadkowi wyznawców? Irańczycy pokazują co myślą o swoim kościele. Jak polski kościół dalej tak będzie postępował, to doczeka się tego samego. Kieruję tą uwagę przede wszystkim do prokościelnych przystawek obecnej koalicji sejmowej, bo jak nie zmieni swojej postawy, to ich notowania jeszcze bardziej spadną. Może to grozić upadkiem obecnego rządu w przyszłorocznych wyborach i władzę mogą przejąć indywidua opisane nieco powyżej. Uważam, że niezbędna jest mobilizacja tej lepszej i mądrzejszej części społeczeństwa. Olbrzymią rolę mogą tu odegrać media publiczne (nie te prawicowe) i prasa, ale najważniejsza jest presja tego mądrzejszego społeczeństwa obywatelskiego. Bo czasy mamy takie, że możemy iść albo na wschód do Putina, albo na Zachód, wiążąc się ściśle z Unią Europejską. Trzeciej drogi nie ma, bo Trumpa interesuje tylko Półkula Zachodnia, a Europę zostawia Putinowi. Wszak liczą się tylko potężni gracze. Polacy- rozważcie tą prognozę dla własnego dobra.

Jerzy Chybiński

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.