KOMENTARZ AKTUALNY
KOMENTARZ AKTUALNY
Od początku prezydentury K. Nawrockiego mamy możliwość przyglądać się żałosnym przepychankom określanych jako przepychanki pałacowe. Wiadomo, że chodzi o wetomański nałóg od którego jest uzależniony słynny kibic Lechii. Nie jest to jego jedyne uzależnienie, co potwierdzą osoby oglądające telewizję. Wprawdzie premier jest kibicem nie mniej zagorzałym, ale nie znajduje on uznania wśród kibolskiej elity. Być może gdyby przyszedł na klęczkach na Jasną Górę, albo przyjechał tam chociaż Harleyem ze swoim kapelanem na tylnym siedzeniu to sympatie tej elity stadionowej zostałyby rozłożone po równo. Tego nie da się sprawdzić. Da się natomiast sprawdzić jak funkcjonuje Polska, gdy jej przywódcy trwają w politycznym klinczu. Wprawdzie sprawniejszym wydaje się D. Tusk, ale fauluje z pewnością lepiej pan Karol.
Trzymając się tej retoryki możemy stwierdzić, że czołowi zawodnicy tej samej drużyny grają do dwóch różnych bramek kopiąc się przy okazji po kostkach. Jak zatem taką grę ma ocenić widownia? Mam na myśli nas zwykłych obywateli, a nie kibolski półświatek. Jest to o tyle dziwne, że K. Nawrocki potrafiący wykazać się postawą propaństwową w sprawie tak istotnej jak obrona naszych interesów w sprawie ukraińskiej awantury nie znajduje w sobie na tyle empatii żeby spuścić cierpiące zwierzęta z łańcuchów czy też pozwolić ludziom żyjącym w niesformalizowanych związkach żyć chociaż w miarę godnie.
W tym miejscu nasuwa się myśl, że największym pożytkiem z prezydentury L. Wałęsy było to, że pracujący w tym czasie nad treścią nowej Konstytucji mogli zrozumieć, że należy uwzględnić to, że przyszli prezydenci również mogą znaleźć się na tej funkcji przez kaprys historii, czyli przez przypadek. Już przypadek A. Dudy potwierdził to dobitnie, a obecna sytuacja tylko na tym przybija pieczątkę. Nasz kraj pomimo wszystkich zawirowań i wewnętrznych niesnask rozwija się dość stabilnie. Można zatem założyć, że przy współpracy polityków z najwyższej półki proces ten odbywałby się jeszcze lepiej. Miejmy nadzieję, że ostatnie próby ocieplenia kontaktów będą skutkować lepszą współpracą w przyszłości i na czas dłuższy.
D.Tusk powinien docenić postawę K.Nawrockiego w sprawie niezgody na trwonienie naszych pieniędzy na finansowanie nie naszych konfliktów i jego nadwrażliwość na punkcie jego nowej roli w polityce, a K.Nawrocki zaakceptować swoją konstytucyjną pozycję. Bądźmy w tej sprawie umiarkowanymi optymistami i patrzmy im na ręce. Mamy powody. Skończyło się wprawdzie otwarte PiS-owskie złodziejstwo, ale niestety jest sporo sygnałów o grupowych zwolnieniach i wydawania naszych pieniędzy poza kontrolą społeczną, lub wydatki, które służą napełnieniu kieszeni kolesi. Jaskrawym tego przykładem jest ostatnia ,,akcja informacyjna” polegająca na rozesłaniu po całej Polsce absurdalnych broszur. To co rzekomo ma nas chronić na wypadek wojny mogłoby być przydatne harcerzom w latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku. Dzisiaj patrzmy gdzie płyną nasze pieniądze. Co i jak finansujemy. Jak funkcjonują nieoficjalne kanały przepływu naszych pieniędzy. Zastanówmy się, czy niedofinansowanie różnych sektorów gospodarki nie wynika z wydania pieniędzy wbrew naszym interesom. Nie jest to proste . Oczywiście. Tak jak finansowanie kościoła katolickiego odbywa się wieloma niekontrolowanymi kanałami, tak finansowanie ukraińskiego konfliktu odbywa się w podobny sposób. Niedawno zostaliśmy zapewnieni przez przedstawiciela administracji amerykańskiej, że możemy bez przeszkód dokonywać zakupów w USA i następnie przekazywać je w prezencie na Ukrainę. Doprawdy możemy się czuć dowartościowani, ale nie czujmy się zbyt wyróżnieni, gdyż takie same prawo dają USA wszystkim pozostałym krajom Europy.
Bruno
