eBTReligiaSocjotechnikaSpołeczeństwo

Nienawiść religijna

W połowie lipca minęło pół roku od tragicznej śmierci Pawła Adamowicza, prezydenta Gdańska. Był to efekt rozpętania nienawiści do przeciwnika politycznego, którego nie dało się pokonać w wyborach samorządowych. Celowała w tym – sterowana przez PiS – telewizja „publiczna” (dzisiaj celem ataków jest jego następczyni). Poruszone do głębi społeczeństwo domagało się od polityków opamiętania i zaprzestania dzielenia Polaków na prawych i sprawiedliwych katolików w przeciwieństwie do Polaków „gorszego sortu”, „niegodnych bycia Polakami z których Polskę trzeba oczyścić”. Apele o rozsądek nic nie dały, bo najskuteczniejszą polityką PiS pozwalającą utrzymać władzę, jest szukanie wroga, wskazanie go i skuteczna z nim walka, a do tej walki trzeba społeczeństwo przekonać. Temu celowi ma służyć m. in. „nowa polityka historyczna”, nacjonalizm, gloryfikacja żołnierzy wyklętych brutalnie walczących z Polakami o przegraną sprawę, rekonstrukcje przewag wojennych Polaków, pokazujących jak bić i zabijać wroga, a we współpracy z Kościołem gloryfikować tych, którzy walczyli za wiarę zabijając „niewiernych” (jak robi to każda ortodoksyjna religia, także muzułmańska). Dramatem jest to, że tak wielu Polaków przyjęło te przeszłe, historyczne już i odrzucone przez ogólnoświatowy humanizm postawy, bo prowadzące do wojen, pogromów i czystek etnicznych (patrz – wojny religijne, faszyzm, rzeź wołyńska, ludobójstwo w Rwandzie i t. p.). Obecny papież Franciszek usiłuje odmienić Kościół i przestawić go na nowoczesność w oparciu o wiedzę i zdobycze światowego humanizmu, lecz nie za bardzo mu to się udaje, a największego wroga ma wśród polskich hierarchów i bardzo wielu księży.

Po szerokim ujawnieniu niegodziwości księży wobec dzieci, Kościół w opinii społecznej znacznie stracił na wiarygodności. Hierarchowie na krótko ucichli opracowując nową strategię i taktykę, by odzyskać nadwątlone pozycje. Najskuteczniejszy sposób to wypróbowana przez PiS polityka walki z wrogiem, więc Kościół wspólnie z niezawodnym sojusznikiem znalazł „wroga”, który w katolicko-homofobicznym społeczeństwie ma nie najlepsze notowania: tym wrogiem stali się ludzie, których natura (lub Bóg) ukształtowała trochę inaczej, czyli ludzie o innych preferencjach seksualnych (LGBT). Tacy ludzie istnieją od zarania ludzkości, byli władcami, papieżami, naukowcami i zwyczajnymi ludźmi. Ponieważ religie tych ludzi uznawały za gorszych, bo tak napisał ktoś w Biblii (wcale nie Bóg, tylko jakiś ksiądz we wczesnym Średniowieczu w oparciu o jakiś wcześniejszy tekst kogoś „nawiedzonego”), więc musieli oni ukrywać swoje preferencje. Najbezpieczniej było zostać księdzem, bo jego nikt nie odważy się ruszyć i głośno potępiać „odmieńca”. Tak było kiedyś i tak jest dzisiaj. W samym Watykanie istnieje potężne lobby purpuratów-gejów. Wśród polskich hierarchów i księży również (kłania się hipokryzja).

W cywilizowanym świecie badania naukowe wykazały, że takie odmienne preferencje seksualne nie wynikają z jakichś podjętych świadomie decyzji, lecz są wrodzoną predyspozycją, na którą nikt nie ma wpływu, a takich ludzi jest od 3 do 7% w każdym społeczeństwie. Także wśród zwierząt! W krajach cywilizowanych ludzie ci od pewnego czasu mają pełne prawa, takie same jak „heterycy”, więc nic dziwnego, że w Polsce też chcą te równe prawa mieć. Żeby je uzyskać, trzeba wyjść z ukrycia i głośno się ich domagać, także poprzez demonstracje i Parady Równości. Takie głośne domaganie się równości podważa oficjalny religijny dogmat, więc ci ludzie musieli stać się wrogami Kościoła, a ponieważ jego sojusznik PiS też ciągle szuka wroga, którego należy nienawidzić, więc wspólna nienawiść stała się faktem.

Aby propagować prawo do równego traktowania, środowisko ”nieheteronormatywnych” zorganizowało, zarejestrowało i otrzymało od władz zgodę na przeprowadzenie w Białymstoku Marsz Równości. Środowiska PiSokościelne zawyły z oburzenia i podjęły kontrdziałanie.

Szef Episkopatu stwierdził, że „Nie można dialogować ze środowiskami, które (…) depczą świętości, bluźnią Bogu i deprawują człowieka”.

Metropolita białostocki abp Tadeusz Wojda wydał odezwę odczytaną w kościołach w niedzielę 7 lipca: Na 20 lipca br. zaplanowany jest w Białymstoku marsz środowisk związanych z LGBT (lesbijek, gejów, biseksualistów i transwestytów). Jest to inicjatywa obca naszej podlaskiej ziemi i społeczności, która jest mocno zakorzeniona w Bogu, zatroskana o dobro własnego społeczeństwa, a zwłaszcza dzieci”. Marsz środowisk związanych z LGBT sprzyja dyskryminacji innych, szydzi z wiary i deprawuje najmłodszych.

Sławomir Marek, ksiądz z parafii w Stanowicach: Członkowie LGBT nie są wcale naszymi braćmi i siostrami. Są wrogami szerzącymi antykulturę i trzeba się przed nimi bronić (ten wpis na Twitterze właśnie został usunięty na polecenie świdnickiego biskupa).

Ksiądz Marek Dziewiecki, ekspert Ministerstwa Edukacji Narodowej: Celem działania stowarzyszeń lesbijek i homoseksualistów, biseksualnych, transseksualnych i plus, a do tego plusu mogą należeć inne mniejszości seksualne, czyli pedofile, zoofile, nekrofile – mówmy o tym głośno – otóż celem tego typu stowarzyszeń jest doprowadzenie do sytuacji, w której młodzież i dorośli będą niepłodnymi erotomanami.

Zmotywowane w ten sposób środowiska narodowców i kiboli wykorzystały sytuację i efekt wszyscy znamy. Wprawdzie policja przeciwdziałała – albo usiłowała przeciwdziałać – przemocy, lecz sprawa stała się głośna nie tylko w Polsce, więc trzeba było przedstawić Polskę w lepszym świetle. Chuligaństwo i przemoc potępiła Pani Minister Spraw Wewnętrznych i nakazała bezwzględne ściganie sprawców, podobnie uczynił premier, ale równocześnie PiS-owscy samorządowcy w kilku województwach, kilkunastu powiatach i gminach Polski południowo-wschodniej przyjęli uchwałę przeciwko „ideologii” LGBT. Czyli pokazali, że mają taką samą mentalność jak gawiedź przed paroma wiekami, która popierała Kościół, jak palił na stosie ludzi dążących do wiedzy. Prawicowe media również występują przeciw „ideologii” równości przekonując czytelników że to dewiacja i zboczenie i że stanowi zagrożenie dla kraju, a zwłaszcza dla katolickich dzieci. Nikt z nich nie jest w stanie zrozumieć, że to żadna ideologia, a utwierdza ich w tej nienawiści Rydzyk dotowany przez rząd setkami milionów złotych.

Czas najwyższy, by rząd wraz ze swoim sojusznikiem Kościołem (a przynajmniej jego częścią) zaprzestał ciągłego siania nienawiści, bo w końcu przemoc dotknie nie tylko pojedynczych ludzi, czy niewielkie grupy. Nieposkromiona nienawiść zawsze prowadzi do zbrodni na szeroką skalę. Czy Kościół i PiS naprawdę chcą „oczyścić Polskę z ludzi niegodnych bycia Polakami”?

Jerzy Chybiński

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.