„Elity” PiS

„Elity” PiS

Niedawno jeden z czołowych, bardzo prawicowych, dziennikarzy leciał wraz z żoną i córką do Londynu towarzysząc jej w drodze na najbardziej liberalną światopoglądowo uczelnię w Oxfordzie, gdzie została przyjęta zdawszy bardzo trudne egzaminy. Moje gratulacje dla Niej. Niestety – tatuś został zatrzymany na lotnisku i nakazano mu powrót do kraju najbliższym samolotem. Władze brytyjskie uznały go za persona non grata  z powodu jego skrajnie prawicowo-katolickich, homofobicznych, rasistowskich i nacjonalistycznych poglądów prezentowanych w swoich artykułach, zamieszczanych w prawicowej polskiej prasie. Oczywiście i on, i PiS byli oburzeni, stanowisko Anglików uznali za zamach na wolność słowa itp., itd., a mnie całe to zdarzenie unaoczniło olbrzymią hipokryzję i obłudę prawicowych elit tak partyjnych, jak i kościelnych. Dlaczego? Już wyjaśniam.

Zawsze uważałem, że dla dzieci osób o tak bardzo prawicowych poglądach, jakie prezentuje Ziemkiewicz, najbardziej godną polecenia byłaby jakaś polska, narodowo-katolicka uczelnia jak np. Katolicki Uniwersytet Lubelski, Uniwersytet im. Kardynała Stefana Wyszyńskiego, czy wreszcie wyższa szkoła Rydzyka w Toruniu, a nie jakiś tam obcy ideowo i obojętny religijnie Oxford w protestanckiej Anglii! A tu taka niespodzianka! Fakt, że chciał towarzyszyć córce w drodze do Anglii, świadczy o tym, że ten Jej wybór całkowicie zaakceptował, ale też i sfinansował z własnych dochodów pochodzących z pisania artykułów sprzecznych z wartościami, jakie prezentuje „zgniły i bezbożny” Zachód. Czesne w Oxfordzie wynosi – w zależności od kierunku studiów – od 100 do ponad 200 tysięcy złotych rocznie! A na medycynę 300 tysięcy. Więc jakie poglądy ma Ziemkiewicz? Te, które prezentuje w swoich artykułach w ultraprawicowej prasie, czy te, które kazały mu kształcić córkę w państwie i uczelni prezentującej całkowicie odmienne wartości od tych prezentowanych w artykułach? Jestem pewny, że w skrytości ducha ma poglądy „oxfordzkie”, ale te studia są drogie, więc jakoś trzeba na nie zarobić. Pisząc zgodne z własnymi poglądami, czyli w prasie niezależnej, takich pieniędzy się nie zarobi. Prasa propisowska i prokościelna wprawdzie ma mało czytelników i dlatego niskie nakłady, ale rząd dotuje je na różne sposoby jak np. wykupując reklamy spółek skarbu państwa, czy zamawiając teksty o prorządowym, czy prokościelnym wydźwięku, płacąc wielkie pieniądze pochodzące z kieszeni wszystkich Polaków. Pisząc do takich publikatorów, różnych „ziemkiewiczów” stać na takie wydatki i zostaje jeszcze na luksusowe życie. Taka postawa nazywa się obłuda, hipokryzja i cwaniactwo, które ponoć Kaczyński chce tępić, ale jednocześnie je finansuje z publicznych pieniędzy. Czyli też obłudnik i hipokryta.

Takich obłudników i hipokrytów wśród PiSowsko-narodowo-katolickich „elit” jest cała masa. Największy i najważniejszy z nich to abp Jędraszewski, który głośno i publicznie walczy o przestrzeganie praw kościelnych oraz zwalcza „ideologię” LGBT, a sam jest czynnym homoseksualistą, o czym „wszystkie wróble ćwierkają”, a celibat (czyli kościelny zakaz seksu) ma  w nosie, żeby nie powiedzieć dokładniej. Ostatnimi czasy głośno było o kościelnej „lawendowej mafii”, czyli o homoseksualnym lobby w Watykanie i wśród hierarchów polskich. Stanowią oni podobno aż 80%  kleru. Ich kościelne „nauczanie” aż kipi obłudą i hipokryzją.

Pisząc o obłudzie i hipokryzji trudno pominąć członka obecnego rządu, który ma za zadanie dbać o przestrzeganie prawa przez wszystkich, także członków rządu, czyli też przez siebie, a tymczasem sam nagminnie to prawo łamie, o czym świadczą kontrole NIK opisujące defraudację przez niego około 280 milionów złotych. Powinien sam siebie wsadzić do więzienia, a tymczasem chce wsadzić do więzienia tego, który ujawnił jego afery. Oburzony jest także na Unię Europejską, która żąda od Polski przestrzegania prawa i zasady trójpodziału władzy, które Polska deklarowała wstępując do UE, czyli on chce, żeby prawo jemu i jego kumplom służyło do robienia kariery politycznej i finansowej (NIK zarzuca mu korupcjogenne sposoby działania), a nie do pilnowania praworządności w kraju. Coraz częściej czytam o preparowaniu oskarżeń na przeciwników politycznych, by ich zamknąć w więzieniu. Sędziów i prokuratorów, którzy chcą działać zgodnie z prawem, wyrzuca się z pracy lub degraduje i zsyła na daleką prowincję, a promuje się tych, którzy chcą robić karierę za wszelką cenę.  Obłuda, hipokryzja i cwaniactwo wzmocnione działaniami przestępczymi w pełnej krasie.

W niezależnych mediach od czasu do czasu pojawiają się doniesienia o coraz częściej wyrażanej skrycie dezaprobacie niektórych PiSowskich posłów i szeregowych członków wobec działań kierownictwa partii. Czyli sumienie trochę gryzie, ale obawa przed utratą stołka i synekur jest większa od uczciwości, więc lepiej być cichym i pokornym, czyli obłudnym i hipokrytą.

Od wielu lat z uwagą obserwuję polską klasę polityczną (klasę próżniaczą?) i podobną mentalność dostrzegam we wszystkich partiach politycznych. Transfery z jednej partii do drugiej, a nawet trzeciej i czwartej, czyli tam, gdzie się bardziej opłaca, są dość częste, czyli oficjalne poglądy są dla kariery, a prywatne są ujawniane najwyżej przy jakiejś alkoholowej biesiadzie w gronie zaufanych, podobnych osób. To my – Polacy – wybieramy takich ludzi do rządzenia krajem. Czy naprawdę tego chcemy, czy nie potrafimy odróżnić ludzi mądrych i uczciwych od obłudników i hipokrytów? Dzisiejsze „elity” pokazują, że jednak nie potrafimy, bo polityką się nie interesujemy. Już starożytny grecki myśliciel powiedział, że jak ludzie nie będą interesować się polityką, to głupcy i oszuści będą nimi rządzić.

Czy Polki i Polacy naprawdę tego chcą?

Jerzy Chybiński


Źródłem obrazków w artykule jest Wikimedia Commons, o ile nie wskazano inaczej.


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.