Aborcja – nowy konflikt

BIULETYN BEZ TYTUŁU NEWS

Podczas kampanii wyborczej prezes PiS zapewniał, że nie ma zamiaru zmieniać ustawy antyaborcyjnej. Wtórowała mu Beata Szydło twierdząc, że jej partia nie jest zainteresowana tematem. Przypuszczam, że tamte deklaracje były szczere, bo tak nakazywał rozsądek oraz polityczny instynkt samozachowawczy. Gdy PiS wygrał wybory i zaczął umacniać swoją władzę, kościół uznał, że czas najwyższy pokazać, kto tak naprawdę w Polsce rządzi i postawił prezesa Kaczyńskiego pod ścianą a z nim cały PiS. Zażądał całkowitego zakazu aborcji, więc cała prawica potulnie podwinęła ogonki i za prezesem powtarza, że katolików obowiązuje nauka (czytaj: prawo) kościoła. Deklaruje nawet dotkliwe karanie lekarzy, kobiet oraz osoby, które wiedziały a nie doniosły. Na razie trwa zbieranie podpisów pod projektem obywatelskim, a decyzji rządowej jeszcze nie ma, ale mnie zastanawia zbieżność w czasie prac nad zakazem obrotu ziemią, z którego to zakazu wyłączony został kościół. Czy PiS jednak boi się ruszać ten temat i chce kupić milczenie kościoła? Czy raczej chce zapłacić za poparcie przyszłej ustawy i skłonienie Polaków do akceptacji? Myślę, że prawdziwa jest ta druga opcja, ale wtedy świadczyłaby o tym, że Kaczyńskiemu wydaje się, że jest tak mocny, że może wszystko. A to zawsze jest początkiem upadku. Oby tak się stało. Amen.
Sprawa aborcji to jednak nie wyłącznie polityka. Każde ustalenia w tej materii uderzają bezpośrednio wszystkie kobiety w wieku rozrodczym oraz w ich rodziny, co może być bardzo bolesne. A wszystko zaczęło się od stwierdzenia Karola Wojtyły, że dwie ludzkie komórki (zygota) to człowiek podlegający ochronie. Ciekawe tylko, dlaczego miliony innych ludzkich komórek, w tym komórek macierzystych (z których składa się zygota) nie podlegają takiej ochronie i można je traktować jak bezwartościowy odpad utylizując je? Każdy z nas oddaje wielokrotnie krew do badania i nie robi problemu z ich niszczenia. Także księża. I błędne oraz demagogiczne jest twierdzenie że zygota to potencjalny człowiek, a krew nie. Z zawartych we krwi komórek macierzystych, przy zastosowaniu wyrafinowanych technologii, też można stworzyć człowieka. Już dzisiaj potrafimy klonować nie tylko zwierzęta.
W tym momencie nasunęła się mi następująca konstatacja: drzewa w Polsce słusznie podlegają ochronie. Za ich samowolne wycinanie można być dotkliwie ukaranym. Idąc dalej narzuconym tokiem rozumowania, to np. kasztan czy żołądź to potencjalne drzewo, więc też musi podlegać ochronie! No ale dość żartów, bo sprawa jest poważna a nawet groźna!
Grozą napawają zapowiedzi kar za nieprzestrzeganie zakazów. Wszak nie trudno wyobrazić sobie ciążę pozamaciczną, wymagającą bardzo szybkiej interwencji chirurgicznej, a jakiś nawiedzony gorliwiec czy inny prokurator, z polecenia Ziobry (jak przed laty), zarzuci że oficjalne rozpoznanie to lipa, a tak naprawdę to była aborcja. Do wyjaśnienia sprawy lekarzowi trzeba będzie zawiesić prawo wykonywania zawodu a może i aresztować jego i pacjentkę, a sprawa w sadzie może trwać długo… Czy zastraszeni lekarze nie będą odsuwać od siebie takiej pacjentki na zasadzie: nie ruszaj g… bo śmierdzi? Po oczywistej śmierci takiej pacjentki po lekarza i tak przyjdą o świcie. Czyli i tak źle, i tak niedobrze.
Inny problem to t.zw. dzieci Chazana. Już dziś badań prenatalnych robi się niewiele, a po wprowadzeniu restrykcyjnej ustawy w ogóle stracą one sens, bo i tak trzeba będzie rodzić wszystkie potworki niezdolne do samodzielnego życia. Niedawno wybuchła afera, bo po dwudziestu minutach od przedterminowego urodzenia zmarło takie dziecko, a nikt nie wdrożył procedur ratowania życia za wszelka cenę. Więc trzeba będzie takie istoty w stanie wegetatywnym za wszelka cenę utrzymywać przy życiu, a to wymaga dodatkowych szpitali ze specjalistycznym wyposażeniem i specjalistów potrafiących je obsługiwać. Chyba że życie poczęte chronione będzie tylko do urodzenia, a po urodzeniu niech martwi się rodzina pod czujnym okiem prokuratora. Pomimo że w Polsce rodzi się najmniej dzieci w Europie, to wskaźnik dzieci upośledzonych – czy to fizycznie, czy umysłowo – mamy najwyższy. Pewnie niedługo podniesie się skokowo. Tylko kto rodzicom da pieniądze na życie i opiekę? Wszak sami nie będą mogli pracować.
Kolejny – i bardzo drastyczny – problem to dzieci poczęte z gwałtu. Gwałt dokonany na kobiecie, lub – co gorsza – na nieletniej dziewczynce, jest niezwykle traumatycznym przeżyciem, zostawiającym ślad w psychice na całe życie. Zmuszanie jej do donoszenia nienawistnej ciąży i urodzenia dziecka jakiegoś bandyty czy śmierdzącego menela, jest ponad siły każdej kobiety, a tym bardziej młodziutkiej dziewczyny. Ci co nie pozwolą takiej ciąży usunąć, przez ofiary gwałtu będą traktowani tak samo, jak gwałciciele. Gdyby tych decydentów ktoś gwałcił, mieliby więcej empatii dla ofiar swoich decyzji.
Następny problem to zdrowie, a nawet życie brzemiennych kobiet. Przez ostatnie lata sporo było przypadków schorowanych kobiet, które nie przeżyły porodu. Niekiedy nie przeżyło też dziecko. Tylko dlatego, że lekarz albo nie chciał, albo bał się dokonać aborcji we wczesnym okresie ciąży. Należy spodziewać się, że po wprowadzeniu w życie proponowanej ustawy, takie przypadki będą powszechne. Jeśli hierarchowie kościoła i PiSowcy sądzą, że uchwalenie zapowiadanej ustawy poprawi sytuację demograficzną w kraju, to są w wielkim błędzie. Kobiety traktowane jak maszynki do rodzenia, zagrożone dotkliwymi karami za niesubordynację, będą panicznie unikały ciąży. Lekarze będą panicznie bali się ciąż powikłanych, bo na plecach będą czuli oddech Ziobrowego prokuratora. Jeśli społeczeństwo się nie obroni, to Polskę czeka przyśpieszona agonia, bo powolna trwa już od dawna: z każdym rokiem jest nas coraz mniej. Pomijam problem zapewnienia godziwego bytu dzieciom, bo z braku dzieci sprawa przestaje być istotna.
Jest jeszcze problem samoistnych poronień. Każda kobieta w takiej sytuacji może być oskarżona o umyślne spędzenie płodu, a lekarz potwierdzający naturalne przyczyny może być – jak w przypadku ciąży pozamacicznej – oskarżony o współudział i mataczenie. Wszak władza nie może wierzyć „gorszemu sortowi” Polaków.
Długo zastanawiałem się, dlaczego u panów w sutannach, dzierżących ster władzy w Polsce, wzięło się takie poczucie wyższości nad resztą społeczeństwa, a szczególnie nad kobietami. Czy praźródłem takiej mentalności jest fakt, że religia chrześcijańska swoje korzenie ma na Bliskim Wschodzie, gdzie kobiety od zawsze były istotami drugiej kategorii, mężczyźni pierwszej, a nad nimi kapłan (imam)? Wszak i Koran, i Biblia powstały właśnie tam, w tym samym kręgu kulturowym. Tysiąc lat temu kościół katolicki prowadził brutalne wojny z niewiernymi, bo taki był nakaz religijny. Kobiety nie miały prawa uczyć się, bo taki był nakaz religijny. Kobiety musiały szczelnie okrywać ciało i włosy (tylko twarz mogła być odsłonięta), bo taki był nakaz religijny. Kto zginął w walce z niewiernymi, ten szedł do nieba, bo wszystkie grzechy były mu odpuszczane – taki był dogmat religijny. Jeśli ktoś ma jakieś skojarzenia, to jest to „zasługa” kościoła.
To, że w Europie dzisiaj nie mamy sytuacji takiej jak na Bliskim Wschodzie, zawdzięczamy skutecznemu oporowi naszych przodków. W Polsce kościół stara się przywrócić panowanie „tradycyjnych” nakazów religijnych i pomału mu to się udaje. Naród słusznie się burzy. Ostatnio z kościoła wyszły kobiety, nie mogąc znieść politycznej agitacji z ambony za projektem ustawy. Hierarchowie oburzali się na nie, że w kościele robią politykę. Jakby kościelna „agitka” nie była robieniem polityki. Fałsz i obłuda trudna do zniesienia.
Wychodzi na to, że musimy – wzorem przodków – dać równie skuteczny odpór. Najlepszym sposobem będzie omijanie kościołów szerokim łukiem i wypisanie dzieci z religii. Wtedy nas nie pokonają i nie zniewolą. Czego Polakom serdecznie życzę.
Jerzy Chybiński

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *