Przegrany proces zwycięstwem

Dzień 21-01-2014 roku będzie dniem wiekopomnym w historii postP.R.L-owskiej naszego kraju. W tym to dniu z oskarżenia pani Małgorzaty Mering odbył się proces przed Sądem we Wrocławiu wielkiego dygnitarza kościelnego Jego Excelencji arcybiskupa Michalika.

Warto dodać, że prowadząca proces sędzia siedziała za stołem sędziowskim, a nie klęczała na klęczniku ani nie leżała krzyżem. Nie ma sądzę potrzeby zajmować się samym przedmiotem skargi, gdyż jest on powszechnie znany ze względu na duży rozgłos medialny i znany w całej Polsce. Chciałbym się zająć samą sprawą, jej finałem i skutkami.

Wyrok oddalający powództwo został przyjęty przez zdecydowaną większość obecnych na sali z wielkim rozczarowaniem i traktowany jako krzywdzącą porażkę. Ja natomiast nie uważam tego jako porażki i sadzę, że nie będę w tym osądzie odosobniony. Odwrotnie. Traktuję to jako wielkie zwycięstwo. Dlaczego tak myślę? Otóż nie do pomyślenia było jeszcze niedawno, żeby w Polsce taki proces w ogóle miał miejsce. Na tak wniesione oskarżenie Sąd znalazł by wiele sposobów, żeby do sprawy nie dopuścić. Jeśli by nawet nie udało się sprawie łba ukręcić, to wszechmocne koła konfesyjne zadbałyby o to, żeby żadne liczące się medium nie śmiało sprawy nagłaśniać i nakazały by bojkot medialny. Dzisiaj to okazało się niemożliwe. W zasięgu kamer i mikrofonów wielu liczących się stacji padły słowa oskarżenia przeciwko panu Michalikowi!!!

Coś niesamowitego. Nie do pomyślenia jeszcze w niedalekiej przeszłości. Jeden z najznamienitszych aparatczyków kościelnych, czyli przedstawiciel realnej władzy w naszym kraju. Ktoś taki odpowiada przed Sądem jak zwykły obywatel. Już ten jedyny fakt przesuwa na drugi plan sam wyrok. Uzasadnienie wyroku pozbawione było serwilizmu  i nie można było się tam dosłuchać  jakiejkolwiek służalczości. Można było przecież spodziewać się  takich tonów  ze względu na to, że do ogłoszenia werdyktu w ogóle doszło. Na dzień dzisiejszy nic zego więcej nie można na trzeźwo od Sądu oczekiwać. Dodatkowo w/w wyrok nie kończy sprawy. W dyspozycji oskarżycielki pozostaje cała procedura odwoławcza, z której niewątpliwie pani Małgorzata skorzysta. Znawcy prawa twierdza wprawdzie, że w obecnej sytuacji sprawy karnej nie da się wygrać, ale nie zamyka to drogi do skargi na drodze cywilnej, a tam podobno może być już różnie. Trzymamy więc kciuki za panią Małgorzatę.

Na koniec warto jeszcze wspomnieć o dodatkowych korzyściach z przebiegu tej sprawy. Otóż sama skarżąca znakomicie wypadła w swoim wystąpieniu zarówno przed Sądem jak i w sposobie wypowiedzi przed dziennikarzami. W ten sposób z mało znanej działaczki feministycznej stała się osobą znaną szerszej publiczności w całej Polsce. Zakładając, że sprawa będzie miała dalszy bieg, więc cała Polska będzie mogła poznać ją bliżej. Mamy prawo sądzić, że im częściej będzie możliwość słuchania i oglądania pani Małgorzaty na forum publicznym tym bardziej Polska będzie zbliżała się do normalności,

Bruno


Źródłem obrazków w poście jest Wikimedia Commons

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.