Katastrofa smoleńska

Od katastrofy smoleńskiej mija wkrótce cztery lata a kontrowersje i emocje wcale nie gasną, lecz co jakiś czas wybuchają z nową siłą. Organizowane są wiece, marsze w każdą miesięcznicę tej tragedii, snute są rozmaite fantasmagorie na temat zamachu, mordu politycznego, eksplozji w samolocie przed upadkiem, jakiś czas temu „Rzeczpospolita” dostarczyła kolejnej „amunicji” w postaci mikrośladów materiałów wybuchowych znalezionych na powierzchni wraku samolotu. Propagatorem takich teorii jest jedynie PiS, a konkretnie Jarosław Kaczyński wraz z usłużnym Antonim Macierewiczem. Wszelkie rzeczowe argumenty specjalistów są odrzucane jako kłamstwa i zacieranie prawdy. Jak do tej pory nie ma sposobu, aby wreszcie przerwać  ten groteskowy i rujnujący Polskę kontredans.

Być może dzieje się tak dlatego, że wśród wszystkich wyjaśnień jest pomijany jeden bardzo istotny fakt. Otóż gdy wynikły problemy z mgłą i niemożliwością lądowania, Prezydent Lech Kaczyński zadzwonił do brata. Jarosław Kaczyński, pytany o treść rozmowy oświadczył, że rozmawiali o zdrowiu matki leżącej w szpitalu i o niczym więcej.

Ja w to nie wierzę! Po pierwsze – rozmowa odbyła się rano, gdy zmieniał się szpitalny personel i nie było jeszcze żadnych nowych informacji o stanie zdrowia pani Kaczyńskiej, a informacje z poprzedniego dnia były Lechowi Kaczyńskiemu dobrze znane. Po drugie – kontekst sytuacyjny wyklucza możliwość takiej banalnej w treści rozmowy. Wizyta Prezydenta była przygotowywana z rozmachem, miała uświetnić obchody rocznicy zbrodni katyńskiej, miała przyćmić i zatrzeć w pamięci wcześniejsze obchody z udziałem premierów Donalda Tuska i Władimira Putina oraz być demonstracją antyrosyjską i antyputinowską (wizyta Tuska i Kaczyńskiego była rozdzielona bo Putin nie życzył sobie spotkania z wrogim mu polskim prezydentem). Na Cmentarzu Katyńskim oczekiwały Rodziny Katyńskie, przygotowana była uroczysta msza, a cała ta uroczystość była elementem kampanii wyborczej słabo notowanego w sondażach Lecha Kaczyńskiego. Kiedy rozpoczęcie imprezy było prawie na wyciągnięcie ręki, z niebios spłynęła tama w postaci nieprzeniknionej mgły. Gdy cały plan imprezy zaczął walić się w gruzy, Prezydent – jak zwykle w trudnych sytuacjach – zadzwonił do brata. Czy dzwonił pytać o mamusię, czy o radę? Mamusię w takiej sytuacji wykluczam. Jakiej rady udzielił Jarosław? Tego nie wiemy. Wiemy natomiast co działo się potem. Nastąpiło złamanie wszelkich procedur obowiązujących w czasie podejścia do lądowania. W kabinie pilotów pojawiły się osoby do tego nieupoważnione, w tym dowódca wojsk lotniczych gen. Błasik, na pewno nie po to, by dopilnować przelotu na lotnisko zapasowe, bo Kaczyński musiał być na czas w Katyniu!Przez trzy miesiące po katastrofie Jarosław był przybity, załamany i zrozpaczony. Musiał ratować się lekami, co jest zupełnie zrozumiałe w takiej sytuacji. W lecie 2010r. wywołał wojnę polsko – polską, organizował wiece i marsze z pochodniami, rzucał oskarżenia o zbrodnie zamachu stanu w zmowie z Putinem, szukał na siłę winnych, wymuszał bzdurne ekspertyzy od osób niekompetentnych ale spolegliwych (Macierewicz, profesor biologii z USA itp.), czyli zachowywał się tak, jak osoba usiłująca wyprzeć ze swojej świadomości coś, co bardzo uwiera i jest nie do zniesienia. To wypieranie i szukanie winnych trwa już  cztery lata i jest nieskuteczne, czego dowodem rozpaczliwe chwytanie się ostatnich nie zweryfikowanych doniesień i wzrost agresji przeciwko domniemanym sprawcom. Myślę, że dopóki nie upubliczni się treści rozmowy telefonicznej obu braci, Jarosław Kaczyński nie dozna oczyszczającego catarsis i wyniszczająca wojna polsko – polska będzie trwać ku uciesze naszych wrogów i zniesmaczeniu przyjaciół.                                                                                                       Niedawna światowa afera podsłuchowa ujawniła pewną, bardzo prawdopodobną możliwość: jeśli wywiad amerykański może podsłuchiwać i nagrywać tajne rozmowy, to może również wywiad rosyjski. Rozmowa Lecha Kaczyńskiego z bratem miała miejsce już na terenie Rosji, więc tym łatwiej mogła być nagrana. Jeśli praprzyczyną katastrofy jest Jarosław Kaczyński, to Rosjanie mogą mieć na niego niezłego haka. W takiej sytuacji destabilizacja w Polsce i perspektywa wygrania wyborów przez PiS to woda na ich młyn. Do czego mogą zmusić szantażem ewentualnego przyszłego premiera?

A wracając do katastrofy – drodzy katolicy, to Bóg tak chciał! Bez jego woli nic na Ziemi się nie dzieje!

Jerzy Chybiński

 

                                                                                                                    J. Ch.


Źródłem obrazków w poście jest Wikimedia Commons

2 thoughts on “Katastrofa smoleńska

  • 11 marca 2014 o 10:01
    Permalink

    Teza śmiała, nie pozbawiona podstaw.
    Co do zakończenia…
    Celem każdego wierzącego jest trafić przed oblicze Pana (definicja szczęścia w/g teologów). Może Lech nie zasłużył na szczęście wieczne i jego duch pałęta się bez celu w przestworzach co jest powodem frustracji Jarosława? Może nie prowadził życia zgodnego z kościelnymi przykazaniami i skalał swoją duszą siejąc zamęt, niezgodę i nienawiść między mieszkańcami naszego kraju? Może nie do końca dbał o wspólne dobro wszystkich Polaków, dzieląc ich na lepszych i gorszych, mających prawo do normalności i tych którzy powinni cierpieć wieczne doczesne męki, tylko dlatego, że mają inne zdanie niż połączony całkiem przyziemnym sojuszem z PiS, obliczonym na doczesne korzyści, toruński szarlatan?
    Myślę, że ci najgłośniej wierzący nie wierzą w niebo i dobro doczesne jest dla nich najwyższym nakazem. Jarek rzucając bezpodstawne oskarżenia na lewo i prawo nie jest zainteresowany wyjaśnieniem prawdy. Prawda zmniejszy jego poparcie, a tym samym przekreśli szanse na wyborczy sukces.

    Odpowiedz
  • 13 marca 2014 o 19:35
    Permalink

    Nie lekceważmy założeń spiskowych głoszonych przez Macierewicza.On może byc w posiadaniu ciekawych wiadomosci.Przeanalizujmy spokojnie fakty.
    Kto mógł byc zainteresowany przeniesieniem do wiecznosci Superprezydenta.Ani Tuskowi ani Komorowskiemu nie mogło na tym zależeć, gdyż osmieszony wówczas powszechnie lekceważony L.Kaczyński był bardzo wygodnym przeciwnikiem w zblizajacych się wyborach prezydenckich, gdyż cieszył się niewiele ponad dziesięcioprocentowym poparciem w sondażach. Drugi na liście Macierewicza W.Putin z pewnością był zainteresowany, żeby na fotelu prezydenckim w Polsce zasiadł osmieszony nieudacznik,gdyż według Macierewicza Putin to wróg nr. jeden dla Polski.Jako wróg mógł mażyc tylko o takim właśnie nieudaczniku.No więc na samej katastrofie mogło komuś zależyć, żeby zbić na tym własny kapitał polityczny.No a zbliżały się właśnie wybory prezydenckie.No i kto o mało ich nie wygrał, a przedtem miał zerowe szanse? Jarek Kaczyński!!! Nie lekceważmy więc całkiem wywodów Macierewicza.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.