Polski biznes

Tydzień temu komentowałem protesty rodzin osób niepełnosprawnych i wskazałem możliwe źródła pieniędzy na zaspokojenie choć w części ich potrzeb. Lektura sobotnio-niedzielnego wydania Gazety Wyborczej (5-6 kwietnia), mimo woli autorów artykułów, dostarczyła mi argumentów na to, że Polskę stać na poprawę warunków życia społeczeństwa. Konieczna jednak jest sprawiedliwsza redystrybucja dochodu wypracowanego przez wszystkich. W artykule „Podatki zagonią nas do łóżka?” 5-6 kwietnia 2014 Piotr Skwirowski omawia prezydenckie propozycje zmian w podatkach, mające na celu wspomożenie rodzin wychowujących dzieci. Kancelaria Prezydenta proponuje, by podnieść kwotę wolną od podatku.(…) „przyniosłoby to korzyści blisko 2 mln gospodarstw domowych z dziećmi i podniosło dochody rodzin o co najmniej 1,7 mld rocznie”.

Przeliczyłem. 850 zł rocznie na rodzinę czyli 80zł 73  gr/m-c. Kpina.

 W tejże Gazecie  artykuł „Milion za noc w Cocom”. Opisuje, jak w nieuczciwy sposób oskubano klienta na milion zł za nocną balangę w tym klubie. To pracownik ING BŚ, a karta była służbowa. Bank pozwala pracownikom jednorazowo wydawać taką kwotę ze służbowych pieniędzy? Przecież zmieścił się w limicie tej karty! Butelka szampana w towarzystwie striptizerki kosztuje w tym lokalu 15 tys zł. co starczyłoby dla 15 rodzin po 1000 zł. Za cenę jego balangi tysiąc rodzin miałoby po tysiąc zł. Bank wliczy ten milion w koszty kredytów i zapłaci w końcowym rozrachunku całe społeczeństwo Nie jest to jedyny klub tej firmy. Są prowadzone w kilkunastu polskich miastach, a takich oskubanych bogaczy też jest niemało. I to dla nich są takie kluby. Ich na to stać. Dlatego polskich rodzin nie stać na dzieci, a tym bardziej na niepełnosprawne.

Kolejny artykuł w tej Gazecie „Biznes jest dla ludzi”. Gazeta poszukuje bohaterów 25-lecia. Pierwszy rozmówca Piotr Voekel – jeden z najbogatszych Polaków – chwali zmiany i twierdzi, że „im mniej w gospodarce jest państwa i im niższe są podatki, tym lepiej ma się gospodarka”

Drugi rozmówca, Andrzej Skworz, też chwali obniżenie podatków, ale martwi go widok młodych, wykształconych ludzi emigrujących z Polski.

Polscy biznesmeni rzeczywiście mają się dobrze, bo dobrze służą im działania podejmowane przez Balcerowicza i kolejne rządy. Najlepiej powodzi się eksporterom konkurującym na światowych rynkach niskimi cenami uzyskanymi dzięki głodowym pensjom pracowniczym.. Tylko nie potrafią dostrzec przyczyny, dlaczego młodzi wyjeżdżają, Polakom żyje się coraz gorzej, kraj się starzeje i wyludnia a państwo jest zadłużone na prawie miliard zł i dalej się zadłuża, by mogło funkcjonować.

Na świecie powraca się do progresji podatkowej, powoli niweluje się olbrzymie rozwarstwienie dochodów, uznając je – i słusznie – za przyczynę recesji gospodarczej i bezrobocia.

W Polsce biznes żąda mniej państwa i mniej podatków, ale jednocześnie oczekuje lepszej infrastruktury dla swojej działalności, skuteczniejszej ochrony prawnej, większego bezpieczeństwa, czyli coraz lepiej funkcjonującego tegoż państwa, ale żeby to nie oni za to płacili, tylko ich pracownicy, czyli biedne społeczeństwo. Z drugiej strony, mniej państwa to łatwiejsze okradanie pracowników,  łatwiej o różne przekręty, oszustwa, afery łapówkarskie, jak choćby ostatnia afera przy cyfryzacji państwa na setki milionów zł, afera paliwowa i wiele innych. Afera Amber Gold to też wynik słabości państwa, bo przecież jeden młody człowiek sam nie był w stanie stworzyć tak gigantycznej oszukańczej firmy działającej w całym kraju, a niesprawne państwo nie było w stanie w porę zareagować. Czy panowie biznesmeni dlatego chcą jak najmniej państwa? Prawda, że państwo polskie nie funkcjonuje najlepiej, ale nie wolno wylewać przysłowiowego dziecka z kąpielą, tylko funkcjonowanie państwa systematycznie poprawiać. I nie kosztem biedaków.

Jerzy Chybiński


Źródłem obrazków w poście jest Wikimedia Commons

One thought on “Polski biznes

  • 14 kwietnia 2014 o 17:49
    Permalink

    Bogaci zawsze znajdą uzasadnienie dla własnej niepohamowanej pazerności. Biedni pewnie też znajdują powód swojej biedy i nie zawsze jest to niezaradność. Racja jest po stronie tego, kto ma silniejsze argumenty i lepiej potrafi je przedstawić. Tak się składa, że bieda nie jest przebojowa, nie ma siły przebicia i nikt nie chce jej słuchać. Ale i bieda nie jest stałością i jak pokazuje historia, biedni stają się bogaci. Niestety szybko zapominają o swoim poprzednim statusie i zmieniają sposób patrzenia na rzeczywistość. Dobry gospodarz doi krowy, ale ich nie eksploatuje nadmiernie. Zawsze dba o ich pełne koryto, bo to przedkłada się na ilość pozyskanego mleka. Nasz gospodarz, choć całkiem niezły, boi się byków rządzących stadem i nie jest w stanie im się przeciwstawić. Demokracja zdejmuje z niego odpowiedzialność za nieudane posunięcia i powzięte decyzje, dlatego krowy w jego stadzie chudną i są mniej wydajne, pomimo że mają codzienną porcję muzyczki rozrywkowej w TVeNie. Gdy mocniej zaryczą, rzuci im się trochę siana. A byczki balują na soczystej trawce tratując ją bezkarnie i bezpowrotnie. I myślę, że to się nie skończy bez zbudowania rzeźni. Kierowników rzeźni znamy z przeszłości. Wystarczy jakiś wystrzał z Aurory by się ujawnili….

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.