Plan Morawieckiego

BIULETYN BEZ TYTUŁU NEWS

Rząd ogłosił strategię rozwoju Polski na najbliższe 25 lat nazwaną umownie Plan Morawieckiego. Jest to pierwsza – dość ogólna – zapowiedź planów i zamierzeń obecnego rządu. Plan szczegółowy, z konkretami, ma być ogłoszony jesienią br.

Na samym początku zaskoczenie: wg ministra, dzięki wyżowi demokratycznemu z lat osiemdziesiątych, mogliśmy wysłać na emigrację 2,5 mln Polaków bez szkody dla gospodarki, bo PKB na tym nie ucierpiał. Patrząc na to z krótkiej perspektywy czasowej (w gospodarce to 5-10 lat) było to nawet korzystne – bezrobocie spadło z 18% do 14% z dalszą tendencją spadkową do ok. 10% obecnie bo emigracja nie ustaje, emigranci przysyłali do rodzin w kraju miliardy euro, które znacząco zwiększyły popyt a przez to pchnęły gospodarkę do przodu zwiększając zatrudnienie – więc doraźne korzyści były. Pamiętać jednak musimy, że „za chlebem” emigrowali najczęściej ludzie młodzi, energiczni, często dobrze wykształceni, a był to skutek bardzo złego stanu naszej gospodarki. Ci ludzie, zamiast pracować dla Polski i tu płacić podatki, zwiększają dobrobyt państw zamożnych a w kraju zaczyna brakować fachowców nawet w zawodach robotniczych. Nie bez znaczenia jest coraz gorszy stan finansowy ZUS, a więc emerytów, bo coraz mniej ludzi płaci składki (emigranci, umowy śmieciowe), abstrahując od wielu innych nieprawidłowości związanych z tymi składkami. Tak więc w dłuższej perspektywie czasowej jest to strata niepowetowana, bo wiąże się także z zapaścią demograficzną i w końcu będziemy musieli sprowadzać pracowników – być może – z Bliskiego Wschodu.

Trafna jest diagnoza ministra Morawieckiego dotycząca problemów dławiących naszą gospodarkę. Wymienił ich pięć: uzależnienie rozwoju od zagranicy, niskie dochody ograniczające popyt, problemy demograficzne, nieefektywne zarządzanie państwem (przypomnę, że przez ostatnie 26 lat ilość pracowników szeroko pojętej administracji publicznej wzrosła ze 100 000 do prawie miliona osób, więc trudno żeby było efektywne), oraz wysokie koszty obsługi zadłużenia. Według niego te problemy wpychają Polskę w pułapkę średniego rozwoju. Ja bym podkreślił szczególny wpływ zaniżanych płac wpychających w tą pułapkę. Jeśli właściciel firmy osiąga wysokie dochody dzięki niskim płacom i jest w stanie odkładać duże pieniądze, to po co się wysilać? Obecne oszczędności firm (te oficjalne, bo tych w „Panama Papers” nie znamy) zbliżające się do 300 mld zł. wskazują, że tylko sensowne działania legislacyjne rządu i firmy państwowe mogą przerwać ten marazm. Jednym z głównych działań prorozwojowych ma być zwiększony eksport, szczególnie wyrobów zaawansowanych technologicznie. To słuszny postulat, zwłaszcza że takie wyroby w coraz większym stopniu produkujemy (ale to efekt pracy poprzednich rządów, a nie „dobrej zmiany”), lecz jeśli zysk zostanie wyłącznie w kieszeni właściciela firmy eksportującej, to na pewno trafi do jakiegoś raju podatkowego. Aby temu zapobiec, musi być coraz więcej państwa w gospodarce, co ostatnio postuluje nawet Międzynarodowy Fundusz Walutowy. W państwach wysoko rozwiniętych coraz większego znaczenia nabierają technologie oparte o technikę cyfrową. Polska też musi iść tą drogą, by nie pozostać gdzieś na peryferiach świata, co słusznie postuluje Morawiecki. Mnie w tym momencie naszła taka dygresja: jeśli całą produkcję przejmą roboty sterowane „cyfrowo”, to zdecydowana część społeczeństw stanie się zbędna i bez środków do życia. Czy jedynym rozwiązaniem będzie Bezwarunkowy Dochód Gwarantowany? Chyba na początku lat sześćdziesiątych czytałem książkę futurologiczną o świecie za lat sto, w którym pracują wyłącznie roboty, a efekty ich pracy są rozdzielane między niepracujące społeczeństwo, które ma wszystko, co jest potrzebne do życia i zajmuje się własnym rozwojem intelektualnym i czerpaniem radości z życia. Czyżby ta wizja miała się spełnić?

Sensowne są plany zrównoważonego rozwoju kraju, mające wyciągnąć na wyższy poziom zaniedbane rejony kraju, zwłaszcza ściana wschodnia. Pewnie temu celowi ma służyć zapowiadana reindustrializacja.

Planuje się stworzyć specjalny program nazwany „Start in Poland” mający wspierać innowacyjność w gospodarce tak państwowej (z udziałem skarbu państwa) jak i prywatnej, co ma zatrzymać w kraju najlepszych specjalistów. Czy dostaną pensje porównywalne z zachodnimi? Czy tak samo zatrzymamy fachowców w zawodach robotniczych? Jest w tym planie cały szereg działań bardziej szczegółowych np. co się będzie produkować i jakie działania organizacyjne się podejmie i – co najistotniejsze – źródła finansowania wszystkich tych zamierzeń. Nie będę ich cytował, bo są podawane w prasie i na stronie ministerstwa rozwoju. Na dziś oceniam je jako bardzo niepewne, ponieważ większość ma pochodzić z banków (przecież nie są polskie) i z Unii Europejskiej, z którą PiS i rząd „drze koty”, co może skończyć się wstrzymaniem dotacji i różnymi sankcjami. Przedsiębiorcy zainteresowani innowacyjnością od dawna wcielają ją w życie i mają sukcesy, ale większość cieszy się tym co ma i nie zechce finansować działań PiS-u, tym bardziej, że ze strony innych resortów (np. Ziobro) traktowani są jak potencjalni złodzieje. Program 500+ i mieszkanie+ to sztandarowe i bardzo kosztowne projekty „dobrej zmiany” więc minister Morawiecki musi się liczyć z tym, że wszelkie wygospodarowane pieniądze w pierwszej kolejności pójdą na ich realizację. A przecież w planach prezydenta jest cofnięcie POwskiej ustawy emerytalnej, co będzie i bardzo kosztowne i ważniejsze od planów obliczanych na odległe przyszłe lata.

Dopóki pieniądze na realizację ambitnych planów są wirtualne, dopóty Plan Morawieckiego też jawi się jako wirtualny.

Jerzy Chybiński

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.